Cecha Sodomy

Czyta się kilka minut

Kultura niesie zakodowane w języku przekazy dotyczące interpretacji wydarzeń biblijnych. Stąd usłyszawszy wyrwane z kontekstu zdanie „Pinchas był faryzeuszem”, wielu pomyśli: „był obłudnym hipokrytą”, a niewielu: „należał akurat do tego stronnictwa religijno-politycznego w starożytnej Judei”. Na podobnej zasadzie, nie zdejmując z półki Biblii, by przeczytać omawiany fragment, „wiedziano” poprzez wieki, za co Bóg obrócił w perzynę Sodomę i Gomorę: w Sodomie mieszkali Sodomici, a „sodomita” oznaczał niegdyś geja. Czyż nie tym szlakiem biegła lotna myśl twórców billboardowej kampanii wymierzonej przeciw osobom LGBT?

W tradycji żydowskiej funkcjonuje też pojęcie „cecha Sodomy” (charakterystyczna dla jej mieszkańców) – aż trudno nie użyć tu po prostu słowa „sodomia”. Cecha Sodomy to nazwa postawy, która gloryfikuje ad absurdum samowystarczalność. Dewizą życiową reprezentanta takiej postawy jest: „Moje – moje, twoje – twoje”. Prorok Ezechiel określa wprost winę Sodomy i okolicznych miast: ludzie mieli dóbr w bród, do tego jeszcze spokój, byli jednak dumni i nie wspierali ubogich. Nie chcieli obcych, którzy korzystaliby z ich zasobów, nie chcieli współzależności. Ale jak ma nastąpić jakikolwiek rozwój, jeśli nikt nie będzie się z nikim niczym wymieniał?

Przyjrzyjmy się bliżej samej opowieści. Lot po rozbracie wziętym ze stryjem przybył do miasta jako nieznajomy – czyż ktoś go napadł albo zgwałcił? Moglibyśmy spekulować, gdyby zniknął nam w pomroce dziejów, ale Pismo akurat nie przemilcza jego dalszych losów. Dlaczego Lot oferuje „homoseksualnym gwałcicielom” swoje córki? Kpi sobie z nich czy jednak próbuje korzystnie do siebie usposobić? Oczywiście logicznie pomyślimy dopiero po zamknięciu noża, który już dawno nam się otworzył w kieszeni, kiedy weźmiemy pod uwagę nałożenie się dwóch elementów. Pierwszy to bliskowschodnia gościnność, która nakazuje gospodarzowi chronić wszystkich, którzy trafili pod jego dach – czyli także osoby nieznajome. Drugi to biblijne prawo ojca do dysponowania seksualnością córki, tzn. bezpośrednio jemu przynależy opłata, którą wniesie przyszły zięć za swoją żonę. Na uproszczonej skali od przedmiotu do człowieka, która obrazowałaby pozycję kobiety w twardej literze prawa, byliśmy wówczas zdecydowanie bliżej początku. Ostatnie pytanie do tekstu: co w gościach Lota tak rozsierdziło mieszczan? Zasugerujmy, że może nie przypadła im do gustu bezpłciowość aniołów, i stąd już tylko krok do teorii współczesnego komentatora Roberta Hanchetta, który winę Sodomitów upatruje przede wszystkim w ich homofobii. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 45/2020