Byłam molestowana

List do redakcji
Czyta się kilka minut
Fot. Corbis

Dziękuję za artykuł red. Kaliny Błażejowskiej na temat molestowania. Potrzeba nam takich właśnie mądrych tekstów. Przyznam, że kiedy przeczytałam stwierdzenie, iż w naszym kraju molestowanie „jest zjawiskiem powszechnym i powszednim”, zastanowiłam się, czy to kiedykolwiek dotyczyło mnie. „Nie” – pomyślałam. A potem czytałam dalej. I tylko odhaczałam punkty na liście. Uświadomiłam sobie, że – dokładnie tak jak twierdzi red. Błażejowska – molestowanie dotykało mnie już tyle razy, że przestałam to nawet postrzegać w kategoriach nadużycia. Ja, młoda kobieta, wykształcona i lubiąca o sobie myśleć jako o światłej, pozwoliłam sobie uznać takie postępowanie za normę.

Wsadzanie przez obcych mężczyzn rąk pod bluzkę czy spódniczkę – tak po prostu, w tłumie, w miejscach publicznych – to rzecz, która spotykała mnie już od wieku pokwitania; wulgarne komentarze ze strony obcych mężczyzn, w gronie znajomych, w pracy nawet na uczelni, ze strony wykładowców. Wielokrotnie obcy mi i znani mężczyźni próbowali naruszyć moją sferę prywatną, werbalnie lub – co wspominam najgorzej – fizycznie.

I tu naszła mnie refleksja, że postawa samych kobiet nie pomaga. Niby wiemy, że to złe, ale ja sama, skarżąc się na to kobietom w rodzinie, słuchałam przede wszystkim pouczeń. Czy aby nie sprowokowałam? Czy spódniczka nie była za krótka? To okropne. W swoim miejscu pracy także byłam bezsilna, bo komentarze, które dla mnie są rodzajem agresji słownej, padają codziennie – jako rodzaj żartu. I, co dziwi mnie najbardziej, przyjmowane są przez kobiety ze śmiechem. A dla mnie w słowach, które są po prostu wulgarne i upokarzające, nie ma niczego zabawnego. Oczywiście, w świadomości pracodawców nie istnieje to jako problem. Nie ma czegoś takiego, jak poczucie odpowiedzialności za stworzenie miejsca pracy wolnego od atmosfery pełnej podtekstów seksualnych.

Chcę podziękować za jednoznaczne powiedzenie, że to realne doświadczenie wielu kobiet. Bez zbędnego zadęcia i mieszania w to ideologii.

Anna S.

Czytaj więcej

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2015