"bruLion" i prowincja

Od dawna obserwuję zadziwiające (a może wcale nie powinienem się temu dziwić!) milczenie krytyków wobec tego, co nie wychodzi pod szyldem bruLionu. Mogłoby się wydawać, że pokolenie obecnych 30-latków to jedna wielka familia redaktorów, współpracowników i klientów krakowskiego czasopisma. To, że coś takiego jak pismo młodych twórców istnieje, jest rzeczą godną zauważenia, ale wysuwanie z tego faktu wniosków, odnoszących się do usiłowań literackich wszystkich twórców dekady, trąci co najmniej praktykami z czasów systemu, który podobno (czy do końca?) odszedł do lamusa.
Czyta się kilka minut

Jeszcze parę lat temu dostawałem białej gorączki, czytając mało zorientowanych krytyków, którzy głośno wołali o poetach młodego pokolenia, kontestujących wszelkie wartości, kreujących nimb własnej niepowtarzalności, ostentacyjnie i w sposób wulgarny podejmujących tematykę erotyczną. Owych krytyków nie stać było na zadanie sobie pytania, czy aby głos "bruLionu" jest głosem całego pokolenia? Czy poza Krakowem i Warszawą mogą być jacyś twórcy? Czy na tzw. prowincji ktoś może rościć sobie prawo do uprawiania sztuki poetyckiej i prozatorskiej? Swoją drogą ktoś kiedyś powiedział, że pojęcie "prowincji" to syndrom kompleksu mieszkańców metropolii.

Do końca nie wiem, kto za ten stan rzeczy jest bardziej odpowiedzialny: twórcy, którzy są jacy są i proponują to, co mają do zaproponowania, czy też krytycy, którzy jakoś nagle cofnęli się w swojej edukacji i "oniemieli z zachwytu" nad dobitnym, choć w większości pustym głosem "bruLionowców".

Na pytanie: czy istnieje pokolenie "bruLionu", odpowiadam: nie, nie istnieje takie pokolenie. Zastanowiłbym się nad samą zasadnością tak postawionego pytania. Czy pokolenie obecnych studentów nazwalibyśmy pokoleniem maklerów? Na pewno nie. Tak samo jak nikt poważny nie może twierdzić, że jesteśmy pokoleniem alkoholików i nonkomformistów.

Krytyka przeprowadzona przez Juliana Kornhausera ("TP" 3/95) wydaje mi się słuszną i trafną z jednym wszakże wyjątkiem: n i e d o p r z y j ę c i a j e s t p a t r z e n i e n a p o k o l e n i e d e k a d y l a t 6 0. p r z e z p r y z m a t "b r u L i o n u". Autor "Barbarzyńców i wypełniaczy" wspomniał już kilku autorów zamieszkałych poza tradycyjnymi centrami kulturalnymi, których literackie propozycje, dzięki przede wszystkim treści, odróżniają się j a k o ś c i o w o od wspomnianych wyżej twórców. Do tej listy można dodać wielu innych, jak choćby Jacka Baczaka z Bielska-Białej, którego "Zapiski z nocnych dyżurów" stanowią doskonałą alternatywę dla "oficjalnie obowiązującego stylu" 30-latków ze środowiska "bruLionu". Są więc poeci i pisarze z pokolenia lat 60., dla których jeszcze zrozumiałe są takie pojęcia jak: prawda, dobro, piękno, Bóg i miłość.

MIROSŁAW DZIEŃ jest poetą, autorem tomów "Trzy zdania z Lacana" i "Jeżeli dobro". Mieszka w Bielsku-Białej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”