Bronię Kitowicza

W interesującym artykule “Oszczerstwo krwi" (“TP" nr 10/05) Agnieszka Sabor i Michał Okoński ponownie przypisują Jędrzejowi Kitowiczowi autorstwo opinii: “Wolność bez liberum veto, a maca żydowska bez krwi chrześcijańskiej obejść się nie mogą". Trudno ich za to winić, skoro podobnie czyniło wielu badaczy z samym Aleksandrem Brücknerem na czele. Dałbym jednak konia z rzędem każdemu, kto by znalazł to lub podobnie brzmiące zdanie w którymkolwiek z dzieł Kitowicza. Pochodzi ono ze wstępu, w jaki Kazimierz Władysław Wójcicki (1807-79), znany folklorysta i historyk-amator, zaopatrzył wydanie “Opisu obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta II" z 1855 r. (Petersburg). Wójcicki napisał tam, że Kitowicz formułował opinie pod naciskiem czasów, w których żył i stronnictwa, do jakiego należał. Stąd też w jego oczach “wolność bez liberum veto, a maca żydowska bez krwi chrześcijańskiej obejść się nie mogą". Nieporozumienie to prostowałem w artykule “Osierocone cytaty", ogłoszonym niedawno na łamach “Przeglądu Historycznego" (t. XCV, zeszyt 2/04).
Czyta się kilka minut

JANUSZ TAZBIR (Warszawa)

Przepraszamy za pomyłkę.

AGNIESZKA SABOR i MICHAŁ OKOŃSKI

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2005