Reklama

Białoruś: protesty nie gasną

Białoruś: protesty nie gasną

31.08.2020
Czyta się kilka minut
W

W ostatnią niedzielę na ulice Mińska znów wyszło ponad 100 tys. Białorusinów, domagając się ustąpienia Alaksandra Łukaszenki. Demonstrowano też w wielu miastach i miasteczkach w całym kraju. Potwierdza to, że po ponad trzech tygodniach protestów utrzymuje się wysoka determinacja obywateli, by walczyć o swoje prawa. Protestuje wiele grup zawodowych: od lekarzy i informatyków po sportowców. Dzieje się tak mimo kolejnych działań zastraszających ze strony reżimu. Do stolicy wprowadzono znaczne siły milicji i wojska. Przemoc stosowana jest jednak punktowo, głównie wobec aktywistów i wybranych wyrywkowo demonstrantów.

Mimo masowego buntu społecznego reżim nie wykazuje żadnej woli do dialogu. Łukaszenka kontynuuje narrację o zachodniej inspiracji, straszy rzekomym zagrożeniem militarnym ze strony Zachodu i grozi sankcjami Polsce oraz Litwie. Ma to służyć odwróceniu uwagi od protestów oraz ich przeczekaniu, w nadziei, że społeczeństwo zmęczy się i „uspokoi”. Na razie wszystko jednak wskazuje, że to płonne nadzieje. Społeczeństwo wrze od gniewu, a kolejne pogardliwe wypowiedzi funkcjonariuszy reżimu tylko go powiększają. Także narastające problemy gospodarcze, w tym spadek wartości rubla białoruskiego, będą sprzyjać utrzymaniu się protestów. Łukaszenka niezmiennie apeluje do Kremla, który pomoc obiecał „w razie niezbędnej potrzeby”, ale już szykuje „rachunek” w formie zwiększenia kontroli nad Białorusią.

Jak trafnie zauważył szef jednej z najbardziej znanych białoruskich firm IT (informatycy to ważni uczestnicy protestów), Białorusini chcieliby szybko dobiec do mety, ale sprintu tutaj nie będzie. Społeczeństwo białoruskie biegnie bowiem maraton, w trakcie którego wypracowuje swoją wolność. ©


PROTESTY NA BIAŁORUSI – ZOBACZ SERWIS SPECJALNY >>>

Autor artykułu

Zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie. Specjalizuje się głównie w problematyce politycznej i gospodarczej państw Europy Wschodniej oraz ich politykach...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]