Reklama

Putin za plecami Łukaszenki

Putin za plecami Łukaszenki

14.09.2020
Czyta się kilka minut
Choć represje wciąż rosną, białoruski reżim nie jest w stanie wygasić masowych protestów społecznych.
STRINGER / ANADOLU AGENCY / GETTY IMAGES
J

Jeśli władze białoruskie miały nadzieję, że Białorusini w końcu zmęczą się protestowaniem, to każdy kolejny tydzień jest dowodem, jak bardzo się myliły. Ostatni weekend potwierdził, że w społeczeństwie utrzymuje się wielki potencjał gniewu, a działania reżimu nie są w stanie go osłabić. Zaczęło się od sobotniego marszu kobiet, który w całym kraju zgromadził ok. 20 tys. uczestniczek. W niedzielę w samym Mińsku protestowało co najmniej 100 tys. ludzi. Tysiące wyległy również na ulice innych miast.

Reżim niezmiennie nie wykazuje chęci do dialogu i stopniowo powraca do ­represji. Za ich stosowanie odpowiedzialni są zamaskowani mężczyźni w cywilu, wspierani przez funkcjonariuszy bez znaków rozpoznawczych, którzy urządzają łapanki na protestujących. Władze w istocie posunęły się do działań o charakterze bandyckim. Ich brutalność z każdym kolejnym dniem rośnie – ponownie dochodzi do bicia, używane są granaty hukowe, armatki wodne, oddawane są strzały w powietrze. Na marszu kobiet jego uczestniczki były targane za włosy, zaciągane do więźniarek, gdzie rzucano je na podłogę jak kłody. W weekend zatrzymano znacznie powyżej tysiąca osób, a w dni powszednie, gdy protesty odbywają się na znacznie mniejszą skalę, do aresztów trafia ­200–300 osób. Represje mają zatem dużą skalę i niewielkim pocieszeniem jest fakt, że w ciągu pierwszych czterech dni protestów brutalność sił porządkowych była znacznie większa.

Przemocy towarzyszyły działania skierowane na sparaliżowanie działalności siedmioosobowego prezydium Rady Koordynacyjnej opozycji. Z centrum Mińska porwana została Marija Kalesnikowa, jej członkini i jedna z kluczowych liderek ruchu protestu. Białoruskie służby próbowały wywieźć ją na Ukrainę, uznając, że za granicą będzie mniej groźna. Okazało się jednak, że trafiła kosa na kamień. Kalesnikowa przed przekroczeniem granicy podarła swój paszport, udaremniając ten plan. W odpowiedzi trafiła do aresztu. Teraz tej dzielnej kobiecie grozi kilka lat więzienia. W sąsiednich celach już przebywa trójka innych członków Rady Koordynacyjnej, dwójka kolejnych jest za granicą. Na wolności pozostaje jedynie noblistka Swietłana Aleksijewicz, której Łukaszenka najwidoczniej boi się ruszyć.


PROTESTY NA BIAŁORUSI – ZOBACZ SERWIS SPECJALNY >>>


Działania reżimu nie tyle wpływają na wyciszenie protestów, ile – na odwrót – przyczyniają się do ich utrzymywania czy nawet wzrostu. Gniew ogarnia kolejne grupy społeczne – od nauczycieli akademickich po piłkarzy. Masowe zrywanie przez funkcjonariuszy flag biało-czerwono-białych, włącznie z włamywaniem się na prywatne balkony, czy zamalowywanie anty­reżimowych murali utwierdzają Białorusinów w przekonaniu, jak bardzo anachroniczny jest Łukaszenka. Natychmiast zresztą pojawiają się nowe flagi i nowe murale.

Protesty odbywają się pokojowo i nie widać oznak ich radykalizacji. Jednak mimo ich długości i masowości nadal nie osiągnęły żadnego ważnego celu politycznego. Władze udają, że demonstracje nie robią na nich wrażenia, i próbują manifestować, że wewnętrznie są monolitem. Powstała sytuacja państwa zawłaszczonego – reżim chce utrzymać władzę pomimo delegitymizacji i masowego buntu społecznego. Droga do zwycięstwa ruchu protestu byłaby łatwiejsza, gdyby za plecami Łukaszenki nie stał Putin. To Rosja stała się główną podporą białoruskiego reżimu, obawiając się, że masowe protesty Białorusinów staną się inspiracją dla Rosjan.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]