Reklama

Żywy język

Żywy język

25.04.2022
Czyta się kilka minut
MACIEJ NOWICKI, prezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: W praktyce każda władza narusza prawa człowieka, są natomiast wielkie różnice stopnia i charakteru naruszeń. Szczególnie groźne są naruszenia, które mają charakter systemowy.
MARCIN KLUCZEK / MATERIAŁY PRASOWE
G

GRZEGORZ NUREK: Mają teraz Państwo w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka ręce pełne pracy.

MACIEJ NOWICKI: Oprócz tematów związanych z obroną praw człowieka dyskutowanych w mediach narasta wiele tradycyjnie ważnych dla nas problemów: nadużywanie tymczasowego aresztowania, brutalność policji, ograniczanie działania społeczeństwa obywatelskiego.

Najmocniej obciążone, także emocjonalnie, są osoby zajmujące się programami pomocy prawnej migrantom i uchodźcom oraz pracujące w republikach poradzieckich. W Europie, ale też Azji Centralnej wspieramy m.in. koalicję organizacji pozarządowych walczących z bezkarnością tortur. W Ukrainie zajmowaliśmy się od 2014 r. najpoważniejszymi naruszeniami praw człowieka dotyczącymi Donbasu i Krymu. Obserwujemy odchodzenie całego naszego regionu od Zachodu. Ale bynajmniej nie sądzimy, że którakolwiek z wymienionych spraw jest przegrana – skoro nasi węgierscy przyjaciele mają się świetnie, skoro nasi przyjaciele z Ukrainy i Białorusi się nie poddają, trudno, żebyśmy popadali w zwątpienie.

Jakie sprawy najbardziej zapadają w pamięć?

Budują te, w których udało się pomóc. W pamięć zapadają także te krytyczne a niezałatwione i aktualne. Dla mnie to kwestia ludzi na granicy polsko-białoruskiej. Zwłaszcza tych wyrzuconych przez Białorusinów z magazynu w Bruzgach – były wśród nich osoby poddawane ekstremalnej przemocy, w tym seksualnej. Są wśród nich osoby z niepełnosprawnościami i chore. Teraz wiele z nich przebywa w lesie, w potrzasku między białoruskimi i polskimi strażnikami. To uderzający kontrast wobec sytuacji na granicy polsko-ukraińskiej, którą od wielu tygodni dziennie przekracza mniej więcej tylu ludzi, ilu łącznie próbowało przekroczyć i przekroczyło granicę białoruską od lata 2021 r.

Tysiące przepisów i strzelistych zdań zapisanych w deklaracjach i konwencjach praw człowieka. Ale gdy zło manifestuje się z całą mocą, tak jak w Buczy, czujemy się bezradni.

Bo dotykamy tragedii – w wymiarze egzystencjalnym żadne konwencje nie działają. Co nie znaczy, że nie działają w innych wymiarach. Czy mogą doprowadzić do pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności? Będzie trudno, ale nie jest to niemożliwe. Sprawą dokonywanych przez siły rosyjskie zbrodni wojennych zajmują się m.in. prokuratura ukraińska, koalicja tamtejszych NGO-sów, Biuro Prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego. Włączają się organizacje pozarządowe z całej Europy. Świadkowie zbrodni sami zebrali dowody. Nie byłoby tak bez rozwoju idei praw człowieka, bez statutu MTK i jego wpływu na kodeksy karne.

Wprawdzie, jak pokazał Samuel Moyn, profesor historii z uniwersytetu Yale, nieprawdziwe jest przekonanie, że to szok moralny wywołany Holokaustem zaowocował Powszechną Deklaracją Praw Człowieka, jednak parę dekad później Holokaust rzeczywiście stał się centralnym negatywnym punktem odniesienia dla idei tych praw. To paradygmatyczne ludobójstwo stało się moralnym skandalem i choć praca nad „nigdy więcej” idzie tak wolno, jej nieprzerwana ciągłość jest faktem.

Miejmy nadzieję, że agresja na Ukrainę ostatecznie skompromituje archaiczną, czysto imperialną konstrukcję Rady Bezpieczeństwa z prawem weta dla stałych członków i pozwoli podjąć realne prace nad reformą tego kluczowego organu ONZ.

Czym są prawa człowieka? Jak ich definiowanie zmieniało się na przestrzeni lat?

W klasycznym ujęciu to prawa przysługujące każdemu człowiekowi w jego relacji z władzą publiczną. Prawo człowieka oznacza, że władza ma wobec nas pewien obowiązek – albo polegający na powstrzymaniu się od ingerencji w niektóre sfery mojego życia (mówimy wówczas o wolnościach, np. słowa, zakazującej państwu reglamentowania naszej ekspresji), albo wymagający od państwa pewnego działania (to prawa pozytywne, np. prawo do sądu, które wymaga od państwa utrzymywania struktury sądów, wprowadzenia odpowiednich procedur sądowych itd.).

Rozwój praw człowieka polega i na znaczących przemianach samej idei, i na wzbogacaniu ich katalogu (historycznie przede wszystkim o prawa ekonomiczne, socjalne i kulturalne), i wreszcie na wzmacnianiu ich prawnej ochrony w systemach krajowych i międzynarodowym prawie praw człowieka.

Dyskusja nad rozwijaniem katalogu praw człowieka jest otwarta i żywsza niż choćby dziesięć lat temu. Wiąże się to między innymi z szybkim rozwojem technologii. Wracając do aktualnej debaty – jeden z jej ośrodków stara się stworzyć prof. Adam Bodnar w Polsce. Niektóre postulowane prawa są wysoce kontrowersyjne, np. prawo do prawdy, choć wydaje mi się, że wskazuje ono na poważny problem, jakim jest niepodejmowanie przez standardy wolności słowa problemów destrukcyjnej siły propagandy w erze cyfrowej.

Znakomitą podstawą do rozwoju standardów praw człowieka dotyczących aborcji są ostatnie, marcowe wytyczne WHO oparte w całości na wynikach badań klinicznych. W kontekście głośnej sprawy karnej pani Justyny z Aborcyjnego Dream Teamu warto przypomnieć, że postuluje się tu pełną i bezwyjątkową dekryminalizację. Wspomnijmy też o prawie antydyskryminacyjnym – niestety, wiele jest tu do zrobienia. Europejskie prawo anty­dyskryminacyjne ma fragmentaryczny i mozaikowy charakter. Także walka o równą płacę za równą pracę kobiet i mężczyzn bynajmniej się nie skończyła.

Od czego zaczyna się łamanie praw człowieka?

W praktyce każda władza narusza prawa człowieka, są natomiast wielkie różnice stopnia i charakteru naruszeń. Szczególnie groźne są naruszenia systemowe. W Polsce najbardziej systemowy charakter ma naruszanie praw proceduralnych, a także praw osób szczególnie narażonych na dyskryminację. Prawo do rzetelnego procesu sądowego przed ustanowionym ustawą niezależnym sądem mamy zagwarantowane tylko w teorii – zdemontowano instytucjonalne gwarancje niezawisłości sędziowskiej, orzeka rzesza sędziów nieprawidłowo powołanych. Doszło przede wszystkim do demontażu praworządności.

Pogorszenie sytuacji grup już wcześniej dyskryminowanych – kobiet, osób LGBTQI, migrantów – i ataki na wolne media przyszły nieco później, ale nie zawsze scenariusze są dokładnie takie same. Np. na Węgrzech doszło do uchwalenia nowej konstytucji, trudno więc dosłownie mówić o ataku na konstytucję.

Jakimi środkami ­dysponuje Komisja Europejska, aby ­interweniować w przypadku łamania praw ­człowieka?

Trzeba rozróżnić stosunki zewnętrzne Unii i przypadki systemowego naruszania praw człowieka w państwach członkowskich.

W unijną politykę zagraniczną wbudowana jest zasada ochrony praw człowieka – na poziomie prawnym, instytucjonalnym i praktyki. Unia dysponuje naturalnie politycznymi i ekonomicznymi metodami nacisku. Takie inicjatywy, jak przyznawana przez Parlament Europejski Nagroda im. Sacharowa za wolność myśli, mają ważne znaczenie symboliczne.

Na forum wewnętrznym Unia dopiero pierwszy raz sprawdza i rozwija mechanizmy ochrony praworządności, a zatem i fundamentalnych gwarancji ochrony praw człowieka, w związku z załamaniem praworządności na Węgrzech i w Polsce. Do mechanizmów politycznych opartych na monitoringu stanu przestrzegania podstawowych wartości Unii i na dialogu z państwami członkowskimi dochodzą – ewentualnie wraz z widmem sankcji – mechanizmy wiążące wypłatę unijnych pieniędzy z ­jakością przestrzegania podstawowych zasad.

Trzecia grupa metod nacisku to środki sądowe. Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu odgrywa coraz większą rolę w ochronie naszego prawa do niezależnego sądu, bo sędziowie polscy są jednocześnie sędziami Unii. Na marginesie warto dodać dwie ważne informacje. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nie jest organem Unii, tylko odrębnej organizacji – Rady Europy. Stoi na straży przestrzegania tzw. konwencji europejskiej, która jest właśnie konwencją Rady Europy. Ale Luksemburg bierze pod uwagę orzecznictwo Strasburga – i na odwrót.

Po drugie, to nie tak, że Luksemburg i Strasburg uwzięły się na Polskę czy Węgry. Przełomowe wyroki dotyczące niezależności sądów, które wytyczyły tym trybunałom drogę w późniejszych postępowaniach związanych ze zmianami w polskim systemie wymiaru sprawiedliwości, zapadły w sprawach toczonych w Portugalii i Islandii.

Jeszcze przywołując wątek ukraiński. Mer Kijowa Witalij Kliczko powiedział niedawno: „Nie podporządkujemy się Rosji. Nie chcemy żyć w kraju, w którym nie obowiązują prawa człowieka, gdzie życie nie ma wartości”.

Jestem zachwycony sposobem, w jaki Ukraina prowadzi narrację. To, co teraz mówią Ukraińcy, może mieć dla praw człowieka na poziomie komunikacji znaczenie porównywalne do tego, jakie miała kampania medialna F.D. Roosevelta, który chcąc przekonać Amerykanów do udziału w II wojnie światowej w Europie, wykreował z Karty Praw (Bill of Rights) „serce Konstytucji” i pokazał nazizm jako jej złowieszcze przeciwieństwo. Ukraina nie tylko broni nas przed Putinem i obnaża słabości imperialnej armii – razem z nią dezawuuje też imperialną ideologię wszelkiej maści i różne tęsknoty za rządami silnej ręki, które miały się przecież ostatnio coraz ­lepiej.

Czy, zajmując się tyle lat prawami człowieka, może nam Pan przekazać coś optymistycznego?

Krytykom prawa człowieka często wydają się zrytualizowanym, martwym językiem, którym opisuje się polityczny establishment zachodniego świata, którym mówi ONZ. Ci krytycy nie zauważają faktu, że na całym świecie prawa człowieka są żywym językiem, którym ludzie wyrażają żądania podstawowej sprawiedliwości i szacunku. To z dekady na dekadę narasta. Praca w Fundacji, a także programowanie festiwalu filmów dokumentalnych o prawach człowieka WATCH DOCS pozwalają mi z bliska obserwować to zjawisko i się nim cieszyć.

Choć żyjemy w czasach ostrego kryzysu praw człowieka i konstytucyjnej demokracji, w długiej perspektywie – naturalnie jeśli unikniemy skrajnych form katastrofy ekologicznej – możemy mieć sporo nadziei. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]