Na ścieżce na Szyndzielnię spójrz pod nogi – to głodna żaba. Pod wsią Zdynia popatrz na skrzek złożony desperacko w rwącym potoku, bo na łące się nie dało, nie ma wody.
/ BEATA ZAWRZEL / REPORTER
Na Rynku w Krakowie coś mniej gołębi. W Wiśle opadająca fala odkryła gniazdo sandacza; w wysychającym mule ryba wciąż broni ikry. Pomyśl o pszczołach bez nektaru, bo nie ma roślin, i jeżach, które – odwodnione – budzą się wiosną z hibernacji. Jeśli się nie napiją, umrą. Już umierają. Susza zabija najmniejsze zwierzęta. ©(P)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














