„W nocy z 13 na 14 lipca 2024 roku żołnierze pełniący służbę na granicy zostali zaatakowani przez grupę około 20 osób” – czytamy w oficjalnym komunikacie Ministerstwa Obrony Narodowej. Co to oznacza, możemy obejrzeć na dostępnych w internecie nagraniach. Grupa młodych ludzi wyzywa żołnierzy, padają też hasła znane z protestów (np. „j***ć mur”), jedna z dziewczyn podchodzi do oddalających się żołnierzy, odwraca się tyłem i ściąga majtki.
Piszę komentarz dla @tygodnik o ataku na żołnierzy przy granicy. Wniosek jest jeden: w smutnym miejscu się znaleźliśmy, jeśli 🇵🇱 mundur budzi takie reakcje.
— Krzysztof Story (@KrzysztofStory) July 17, 2024
Na drodze w Wyczółkach przegrali wszyscy: wojsko, aktywiści, migranci. Wygrało zarządzanie strachem uprawiane od 3 lat. pic.twitter.com/XSqN9xDMY2
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
Reakcja żołnierzy, przynajmniej na filmie, jest spokojna i profesjonalna. Jedyne działanie z ich strony – poza niewybrednymi żartami – to stroboskopowe światła skierowane w stronę grupy młodych ludzi. Cała sytuacja zresztą uspokoiła się, zanim na miejsce przyjechała policja. Przesłuchano kilkunastu żołnierzy, a Tomasz Krupa, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej w Białymstoku, powiedział na początku: „Policjanci ustalają i identyfikują osoby, które brały udział w zdarzeniu. Mogę potwierdzić, że znamy personalia kilkunastu osób”.
W środę podlaska policja poinformowała, że po wydarzeniach w Wyczółkach nałożono 15 mandatów, m.in. za zakłócanie porządku i tamowanie ruchu. Trwa też dochodzenie w sprawie znieważenia i naruszenia nietykalności żołnierza. Przesłuchano dwóch organizatorów imprezy.
Wszczęto dochodzenie w sprawie znieważenia i naruszenia nietykalności żołnierza, przesłuchano 2 organizatorów, nałożono 15 mandatów za zakłócanie porządku, tamowanie ruchu i niewskazanie osoby, 2 obwinionych z zarzutami, kolejni po zatrzymaniu paszportów wezwani, kolejni ustaleni https://t.co/hbcDdrZbP7
— podlaska Policja (@podlaskaPolicja) July 17, 2024
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
Od początku w sieci krążą coraz to nowe i bardziej sensacyjne wersje przebiegu wydarzenia. Budząca największe emocje brzmi tak: w Wyczółkach odbywało się „lesbijskie wesele” dwóch aktywistek, w trakcie imprezy goście wyszli na drogę (odbywał się tam prawdopodobnie pokaz teatru ognia, na filmie widać zresztą dwie osoby z pochodniami), którą chcieli jechać żołnierze, a aktywiści zaczęli wyzywać mundurowych.
Nie ma zgody na obrażanie, lżenie i jakiekolwiek ataki na żołnierzy, którzy bronią polskich granic i dbają o bezpieczeństwo Ojczyzny 🇵🇱
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) July 15, 2024
Służby zdecydowanie i błyskawicznie zareagowały na skandaliczne zachowanie grupy osób względem żołnierzy i funkcjonariuszy przy granicy z… pic.twitter.com/CI2SZuUf68
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
Wzmożenie emocji nastąpiło nie tylko w sieci. List w tej sprawie do ministra sprawiedliwości, Adama Bodnara, skierował nawet jego rządowy kolega Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON. Prosił w nim o „priorytetowe potraktowanie sprawy z uwagi na konieczność obrony honoru polskiego żołnierza oraz munduru Wojska Polskiego”.
Dwie opowieści
Czy ludzie na drodze byli aktywistami? Biorąc pod uwagę wykrzykiwane przez nich hasła, prawdopodobnie byli zaangażowani w pomoc na granicy polsko-białoruskiej. Ciężko obarczać jednak winą którąkolwiek z organizacji humanitarnych działających w strefie tego kryzysu – z doświadczenia wiem, że ta „przynależność” bardzo często jest rozmyta, wiele osób działa na własną rękę albo współpracuje z różnymi środowiskami.
Czy żołnierzy obrażali uczestnicy „lesbijskiego wesela”, bo to pytanie zdaje się budzić najwięcej emocji? Odpowiedź brzmi: a jakie to ma znaczenie? Czy atak na żołnierzy byłby bardziej dopuszczalny podczas wesela heteroseksualnego, zwykłej imprezy w ogródku albo zlotu pszczelarzy? Wtedy godność polskiego żołnierza nie zostałaby naruszona?
Istotne wydają mi się jedynie trzy spostrzeżenia. Po pierwsze: takie sytuacje i chamskie zachowania nie powinny się zdarzać, a gdy się dzieją, zaburzają obraz wszystkich szlachetnych działań humanitarnych podejmowanych (być może przez tych samych ludzi) przy granicy. Po drugie: hasła, którymi młodzież przywitała żołnierzy, nie są niczym nowym. Pojawiały się wielokrotnie na demonstracjach i w kinach po seansach filmu „Zielona granica”. Nie powinny paść podczas wieczornej awantury w Wyczółkach, ale nie zapominajmy, skąd się biorą.
Poprosiliśmy o komentarz jedną z największych organizacji działających na granicy polsko-białoruskiej: – Nietrudno się domyślić, że za tym wybuchem frustracji i niezadowolenia stało nie tyle pojawienie się wojska na drodze, co trwający już trzeci rok kryzys humanitarny oraz rola, w jakiej polskie państwo ustawiło służby mundurowe – mówi Bartek Rumieńczyk z zespołu ds. komunikacji Grupy Granica.
To jest spostrzeżenie trzecie: w smutnym miejscu się znaleźliśmy, skoro polski mundur budzi takie reakcje. Po części to oczywiście efekt polaryzacji, podziału na dwa plemiona, które to, co dzieje się na polsko-białoruskiej granicy, oceniają tylko czernią i bielą, bez żadnych odcieni. Do tego przyczyniły się obie strony i wieczorna burda na drodze w Wyczółkach tylko ten konflikt pogłębia.
Jeśli jednak na jednej szali leżą wyzwiska, goły tyłek i niepotrzebna awantura, to pamiętajmy, że na drugiej są trzy lata kryzysu humanitarnego, w którym na granicy życie straciło ponad 80 osób. Służby i ludzie wydający im rozkazy solidnie na taką frustrację zapracowali. I pracują nadal: – Od 13 grudnia 2023 roku, czyli od objęcia władzy przez Donalda Tuska, Straż Graniczna wyrzuciła za graniczne druty już ponad 9 tysięcy osób – mówi Bartek Rumieńczyk z Grupy Granica, która regularnie zbiera dane o pushbackach udostępniane przez SG.
Po awanturze w Wyczółkach kolejny raz widzimy, że wokół granicy w Polsce funkcjonują dwie opowieści. W jednej mamy zbrodnicze państwo odpowiedzialne za kryzys humanitarny, w drugiej aktywiści to słudzy Putina i Łukaszenki. Są tak daleko od siebie, że jedyną formą dialogu staje się wykrzykiwanie wyzwisk, czy to na drodze w Wyczółkach, czy w internetowych dyskusjach. I coraz częściej wszystkie chwyty są dozwolone.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















