Żołnierze zwyzywani przy granicy. W smutnym miejscu się znaleźliśmy, skoro polski mundur budzi takie reakcje

Plucie, wulgarne hasła, obraźliwe gesty: z takim przyjęciem w podlaskiej wsi Wyczółki spotkali się żołnierze wracający ze służby w pasie przy granicy z Białorusią. I tak zaczęła się dyskusja, w której każdy chwyt, aby podbić emocje, jest dozwolony.
Czyta się kilka minut
Żołnierze pełniący służbę na granicy z Białorusią. Podlasie, 6 czerwca 2024 r. // Fot. Kamil Jasiński / Forum
Żołnierze pełniący służbę na granicy z Białorusią. Podlasie, 6 czerwca 2024 r. // Fot. Kamil Jasiński / Forum

„W nocy z 13 na 14 lipca 2024 roku żołnierze pełniący służbę na granicy zostali zaatakowani przez grupę około 20 osób” – czytamy w oficjalnym komunikacie Ministerstwa Obrony Narodowej. Co to oznacza, możemy obejrzeć na dostępnych w internecie nagraniach. Grupa młodych ludzi wyzywa żołnierzy, padają też hasła znane z protestów (np. „j***ć mur”), jedna z dziewczyn podchodzi do oddalających się żołnierzy, odwraca się tyłem i ściąga majtki.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Reakcja żołnierzy, przynajmniej na filmie, jest spokojna i profesjonalna. Jedyne działanie z ich strony – poza niewybrednymi żartami – to stroboskopowe światła skierowane w stronę grupy młodych ludzi. Cała sytuacja zresztą uspokoiła się, zanim na miejsce przyjechała policja. Przesłuchano kilkunastu żołnierzy, a Tomasz Krupa, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej w Białymstoku, powiedział na początku: „Policjanci ustalają i identyfikują osoby, które brały udział w zdarzeniu. Mogę potwierdzić, że znamy personalia kilkunastu osób”.

W środę podlaska policja poinformowała, że po wydarzeniach w Wyczółkach nałożono 15 mandatów, m.in. za zakłócanie porządku i tamowanie ruchu. Trwa też dochodzenie w sprawie znieważenia i naruszenia nietykalności żołnierza. Przesłuchano dwóch organizatorów imprezy.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Od początku w sieci krążą coraz to nowe i bardziej sensacyjne wersje przebiegu wydarzenia. Budząca największe emocje brzmi tak: w Wyczółkach odbywało się „lesbijskie wesele” dwóch aktywistek, w trakcie imprezy goście wyszli na drogę (odbywał się tam prawdopodobnie pokaz teatru ognia, na filmie widać zresztą dwie osoby z pochodniami), którą chcieli jechać żołnierze, a aktywiści zaczęli wyzywać mundurowych.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Wzmożenie emocji nastąpiło nie tylko w sieci. List w tej sprawie do ministra sprawiedliwości, Adama Bodnara, skierował nawet jego rządowy kolega Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON. Prosił w nim o „priorytetowe potraktowanie sprawy z uwagi na konieczność obrony honoru polskiego żołnierza oraz munduru Wojska Polskiego”.

Dwie opowieści

Czy ludzie na drodze byli aktywistami? Biorąc pod uwagę wykrzykiwane przez nich hasła, prawdopodobnie byli zaangażowani w pomoc na granicy polsko-białoruskiej. Ciężko obarczać jednak winą którąkolwiek z organizacji humanitarnych działających w strefie tego kryzysu – z doświadczenia wiem, że ta „przynależność” bardzo często jest rozmyta, wiele osób działa na własną rękę albo współpracuje z różnymi środowiskami. 

Czy żołnierzy obrażali uczestnicy „lesbijskiego wesela”, bo to pytanie zdaje się budzić najwięcej emocji? Odpowiedź brzmi: a jakie to ma znaczenie? Czy atak na żołnierzy byłby bardziej dopuszczalny podczas wesela heteroseksualnego, zwykłej imprezy w ogródku albo zlotu pszczelarzy? Wtedy godność polskiego żołnierza nie zostałaby naruszona?

Istotne wydają mi się jedynie trzy spostrzeżenia. Po pierwsze: takie sytuacje i chamskie zachowania nie powinny się zdarzać, a gdy się dzieją, zaburzają obraz wszystkich szlachetnych działań humanitarnych podejmowanych (być może przez tych samych ludzi) przy granicy. Po drugie: hasła, którymi młodzież przywitała żołnierzy, nie są niczym nowym. Pojawiały się wielokrotnie na demonstracjach i w kinach po seansach filmu „Zielona granica”. Nie powinny paść podczas wieczornej awantury w Wyczółkach, ale nie zapominajmy, skąd się biorą.

Poprosiliśmy o komentarz jedną z największych organizacji działających na granicy polsko-białoruskiej: – Nietrudno się domyślić, że za tym wybuchem frustracji i niezadowolenia stało nie tyle pojawienie się wojska na drodze, co trwający już trzeci rok kryzys humanitarny oraz rola, w jakiej polskie państwo ustawiło służby mundurowe – mówi Bartek Rumieńczyk z zespołu ds. komunikacji Grupy Granica.

To jest spostrzeżenie trzecie: w smutnym miejscu się znaleźliśmy, skoro polski mundur budzi takie reakcje. Po części to oczywiście efekt polaryzacji, podziału na dwa plemiona, które to, co dzieje się na polsko-białoruskiej granicy, oceniają tylko czernią i bielą, bez żadnych odcieni. Do tego przyczyniły się obie strony i wieczorna burda na drodze w Wyczółkach tylko ten konflikt pogłębia. 

Jeśli jednak na jednej szali leżą wyzwiska, goły tyłek i niepotrzebna awantura, to pamiętajmy, że na drugiej są trzy lata kryzysu humanitarnego, w którym na granicy życie straciło ponad 80 osób. Służby i ludzie wydający im rozkazy solidnie na taką frustrację zapracowali. I pracują nadal: – Od 13 grudnia 2023 roku, czyli od objęcia władzy przez Donalda Tuska, Straż Graniczna wyrzuciła za graniczne druty już ponad 9 tysięcy osób – mówi Bartek Rumieńczyk z Grupy Granica, która regularnie zbiera dane o pushbackach udostępniane przez SG.

Po awanturze w Wyczółkach kolejny raz widzimy, że wokół granicy w Polsce funkcjonują dwie opowieści. W jednej mamy zbrodnicze państwo odpowiedzialne za kryzys humanitarny, w drugiej aktywiści to słudzy Putina i Łukaszenki. Są tak daleko od siebie, że jedyną formą dialogu staje się wykrzykiwanie wyzwisk, czy to na drodze w Wyczółkach, czy w internetowych dyskusjach. I coraz częściej wszystkie chwyty są dozwolone.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”