Na ulicach ukraińskich miast znów, jak przed rokiem, pojawili się protestujący z hasłami wypisanymi na kawałkach kartonów, sprzeciwiający się decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Tym razem sprzeciw aktywnej części społeczeństwa wywołała próba odwołania ministra obrony Mychajła Fedorowa.
Dwie wizje ukraińskiej armii
Napięcia między Fedorowem a dowodzącym armią generałem Ołeksandrem Syrskim dla nikogo nie były tajemnicą. Chodziło o spór dwóch wizji: zmodernizowanego wojska, gdzie główną rolę odgrywają drony i nowe technologie, a lekko unowocześnioną armią starego, sowieckiego jeszcze wzorca.
Zełenski ogłosił, że musiał ukrócić te spory i zdecydował się na odwołanie Fedorowa. Czyli opowiedział się za wizją Syrskiego. Ta stara armia to także stare schematy korupcyjne, gdzie w przetargach wygrywa nie ten, kto ma lepszy sprzęt, a ten, kto ma lepsze układy.
Fedorow, kierujący ministerstwem od stycznia 2026 r., wprowadził wiele innowacji, w tym nowe procedury zamówień faworyzujące tych, których sprzęt odnosi sukcesy na polu bitwy, a nie tych, których wskazywali wojskowi.
To oczywiście nie podobało się starej gwardii, przyzwyczajonej do załatwiania spraw pod stołem.
Młodzi Ukraińcy znów wychodzą na ulice
Tymczasem aktywna część społeczeństwa, głównie młodzi ludzie, nie chce żyć w skorumpowanym państwie. Mamy do czynienia niemal z powtórką sytuacji sprzed roku, gdy Ukraińcy wychodzili na ulice, aby przed zakusami prezydenta i jego otoczenia bronić niezależności Narodowego Biura Antykorupcyjnego i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej. Wówczas udało się je uratować, także dzięki wsparciu Zachodu.
Teraz ten czynnik nie jest tak widoczny (Zachód nie chce ingerować w personalia rządu w Kijowie). W porównaniu z zeszłym rokiem jest za to inny czynnik: deputowani, nauczeni zeszłorocznym doświadczeniem, gdy część poczuła się marionetkami w rękach Zełenskiego, teraz nie poparli jego kroku. Dlatego w parlamencie nie odbyło się jeszcze głosowanie nad powołaniem nowego szefa resortu obrony, bo prezydent nie jest w stanie zebrać dość głosów.
Korupcja niszczy Ukrainę podobnie jak rakiety
Nawet jeśli Zełenski zmieni swoje decyzje, uczyni jakiś zwrot, to lipiec 2026 r. potwierdza to, co wyszło na jaw rok temu: stara korupcyjna gwardia ma się dobrze i ma duży wpływ na prezydenta. Aktywna część Ukraińców się z tego nie cieszy, bo odbiera im to nadzieję na lepsze jutro. Cieszy się za to Moskwa, bo wraz z przyjściem Fedorowa na stanowisko Rosjanie zaczęli boleśniej odczuwać skutki ukraińskich ataków. Poza tym Kreml dobrze wie, że łapownictwo niszczy ukraińskie państwo nie gorzej niż rosyjskie rakiety.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.










