Z wiarą w zwycięstwo rozsądku

Szanowna Redakcjo,
Czyta się kilka minut

będąc niedawno w Krakowie, dostałam w prezencie ostatnią książkę Księdza Bonieckiego z dedykacją. Widząc znajome pismo Księdza zrobiło mi się ciepło na sercu, a z drugiej strony powiało smutkiem. Do wszystkich "niejasnych" decyzji w naszym Kościele dołącza historia Księdza. Znowu odbiera nam się kogoś, kto mądrze nami  kierował,  Kogoś, kto rozszerzał nasze horyzonty, sprzeciwiał się miernocie i głupocie, uczył tolerancji, a nie pogłębiał w nas uczucia nienawiści i niezgody.

Przez całe moje życie był i jest Ksiądz obecny, zaczęło się od kościoła św. Anny, potem przez życiowe losy nie miałam codziennego kontaktu z Krakowem, ale przez "Tygodnik Powszechny" był i jest Ksiądz obecny w naszym domu. Rzetelne, światłe, idące z postępem wypowiedzi Księdza towarzyszą mi nadal.

Mam nadzieję, że wolno nam będzie nadal korzystać z wiedzy, dobroci i humoru Księdza Bonieckiego, a wolność słowa i myśli zwycięży.

Ksiądz Boniecki ma nadal głos!

Pozdrawiam bardzo serdecznie  z wiarą w zwycięstwo rozsądku.

Małgorzata Beutler (Bielefeld, Niemcy)

Uśmiech Havla

Od 2000 r. proszę znane postacie ze świata kultury i polityki, by narysowały swój "uśmiechnięty autograf" - następnie pokazuję je m.in. w szpitalach, domach dziecka, podczas festiwali. W kolekcji posiadam również uśmiech prezydenta Havla, który, myślę, wart jest pokazania.

Marek Wysoczyński

Światowe Archiwum Uśmiechu

Szukając Nusi

Zwracam się z gorącą prośbą do czytelników "TP" o pomoc w odnalezieniu osób, które w czasie wojny pomogły przetrwać moim rodzicom, Maszy Iszajewicz i Szmulowi Urichowi.

Oboje przyjechali w 1943 roku do Krakowa, już po likwidacji getta. Żeby uniknąć śmierci, zmienili imiona i nazwiska. Matka nazywała się Stefania Bukowska, ojciec posługiwał się dokumentami na nazwisko Mieczysław Mirski. Przeżyli dzięki pomocy wielu dobrych i uczciwych Polaków.

Szczególnie poszukuję kobiety o imieniu Nusia (Lucia). Dzięki niej moja matka przetrwała okupację - Nusia pomagała się ukrywać, przynosiła cenne informacje i ostrzeżenia. Nie znam jej nazwiska, wiem jedynie, że miała męża Józefa, z zawodu zduna. Przez wiele lat po wojnie moja matka chciała jej podziękować, niestety, nie potrafiła Nusi odszukać.

Zachowało się zdjęcie, na którym widać Nusię (pierwsza od lewej), jej szwagierkę (w środku) oraz moją matkę. Jeśli ktokolwiek rozpoznaje te kobiety, bardzo proszę o kontakt bezpośredni lub za pośrednictwem Muzeum Żydowskiego Galicja, bądź przez adres mailowy, który podaję poniżej. Z góry dziękuję.

Galicia Jewish Museum/Żydowskie Muzeum Galicja, ul. Dajwór 18, 31-052 Kraków,tel/fax: (0048) 12 421 68 42 (sprawą zajmuje się p. Wioletta Kwaczała)

Heidi Urich

Cambridge, Massachusetts, USA

hurich@comcast.net

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2012