Reklama

W pogoni za sensem

W pogoni za sensem

08.03.2021
Czyta się kilka minut
Są takie miejsca, w których łatwiej napotkać na uporządkowane myśli, dźwięki i znaczenia. Jednym z nich jest mieszkanie ks. Hellera.
W drodze z mieszkania do kościoła. Tarnów, październik 2020 r. YOUTUBE / COPERNICUS CENTER
G

Gdy pytamy o sens – np. słowa, poznania, myślenia, życia, wartości, czy nawet o sens porządku i racjonalności – pojawia się odczucie, że niemal zawsze poruszamy się w przestrzeni tego, co sensowne. W końcu to my sami tworzymy i odkrywamy sens. Zaś działania bezsensowne, chaotyczne nie zmieniają naszego wewnętrznego przeświadczenia, że przebywanie w przestrzeni sensu jest i powinno być czymś doniosłym i pożądanym. W poszukiwaniu rozumienia sensu spróbujmy ruszyć tym tropem.

Michał Heller twierdzi, że pytając o sens, w końcu będziemy musieli sięgnąć aż do Logosu Świata – czyli rządzącej światem Myśli i Racjonalności. Sensy wyłaniające się z naszej przemijającej egzystencji nie wydają się być celami, które zaspokoją poszukiwania. Choć na najgłębszym poziomie łączą się one z Logosem. „Nasze istnienie – pisze Heller – jest ciasno wplecione w strukturę wszechświata. Powstało ono na mocy twórczości zakodowanej w jego prawach, rozwija się w czasie dzięki tkwiących w nim potencjalnościach i, spłacając tym potencjalnościom dług zaistnienia, powróci kiedyś do składowych elementów kosmicznej struktury”. W tej perspektywie sens nie jest przypadkiem, nie jest szczepionką na choroby zagubionej egzystencji. Wyłania się jako coś głębszego – twórcza realizacja zamierzonej poza czasem Całości. Można oczywiście zapytać o sens odkrywanych teorii naukowych, prawidłowości świata. Nie można jednak się łudzić, że kiedyś Całość ujawni wszystkie swe tajemnice.

▪ ▪ ▪

Każdy musi sam zdecydować, czy wybrać się na poszukiwanie sensu. Czy można i czy warto to robić. Odpowiedź jest trudna, bo każda droga jest indywidualna. Na tej drodze ważna jest nie tylko odwaga myślenia, ale potrzebne są miejsca, gdzie Sens (w różnych swych przejawach) jest obecny. To nie są sale wykładowe, to nie są ogromne aule konferencyjne, to nie wywiady, dyskusje, rozmowy. To Ja i Sens, to Ja i Myśl Wszechświata. Gdzie i kiedy można tego doświadczyć? „On jest w każdej naszej myśli, w każdym tchnieniu. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28). W pogoni za sensem, pisze Heller, „chodzi o coś więcej. O dojrzenie Sensu i Myśli. Ten Sens i ta Myśl, to On sam. Niech świat nie będzie dla nas bezosobowym zbiorem rzeczy i procesów, lecz Jego obecnością”.


CZYTAJ WIĘCEJ

85. JUBILEUSZ KS. PROF. MICHAŁA HELLERA: Zapraszamy do lektury licznych tekstów Jubilata oraz o Jubilacie zebranych w specjalnym serwisie >>>


Nie wystarczy być w jakiejś określonej lokalizacji, aby znaleźć sens, ale można zaryzykować stwierdzenie, że dla niektórych ludzi przestrzenie obecności Sensu są doświadczane w szczególnych „miejscach”. To nie jest konkretny adres, do którego się dociera i wszystko staje się jasne. To miejsca, gdzie dokonuje się nadawanie sensu, jego urzeczywistnianie. Mówiąc inaczej: zachodzi swoiście rozumiany proces stwarzania, gdzie ujawnia się sens. „Stworzenie jest nadaniem sensu – pisze Heller. – (...) Zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że idea sensu wiąże się z ideami racjonalności, celowości, wartości. Jeżeli odwołać się do tradycyjnej tezy, że w Nim wszystkie jego przymioty i wszystkie Jego działania są tożsame, to racjonalność, celowość, wartości, są synonimami sensu, a każdy z tych przymiotów podkreśla inny aspekt Tego Samego (...). Istnienie, jakim On obdarza, jest sensem, wartością i urzeczywistnianiem celu”.

▪ ▪ ▪

Istnieje wiele miejsc – np. domów i mieszkań – które nie wyróżniają się niczym szczególnym. Z ich okien widać to samo, co z innych okien. Pokoje są podobne: z meblami, z regałami pełnymi książek i z kwiatami na parapetach. Jednak w tej wielości zwyczajnych mieszkań można znaleźć wyjątki. Każdą ­wyjątkowość ­tworzą zamieszkujący je ludzie. ­Mieszkanie ks. Michała Hellera jest takim właśnie wyjątkiem.

Można tam znaleźć pokoje, które wypełnia dziwny dźwięk. Jego źródłem są stosy książek. To dźwięk słów wiszących w powietrzu. Ich obecność ujawnia się w pięknie wypowiadanych zdań, w relacji z minionego wydarzenia, czy w zwykłej opowieści. Ich zrozumiałość, logiczność, treść tworzą i ujawniają wymiary sensu. Natręctwo wszechobecnych słów uniemożliwia obojętność, w tych dźwiękach jesteśmy obecni.

W kolejnym pokoju powietrze przesiąknięte jest zapachem pisania. Tu czuć, że się pisze, a pisanie ukazuje kolejne aspekty sensu. Wersja końcowa napisanego tekstu, którą można czytać, prowadzi do napychania głowy nowymi sensami. U niektórych czytających można zauważyć efekt przeładowania. Dostrzegane są słowa, a treść już się w głowie nie mieści.

Jeszcze inne pomieszczenie iskrzy pomysłami, modelami, wizjami. Niepokój twórczy to nic nowego. Tak nazywa się standardowe „łowienie sensów”. Sieciami stają się wówczas: logika, filozofia nauki, a zwłaszcza odpowiednia matematyka. Złowione okazy mają najczęściej rangę międzynarodową.

Jedyna codzienność dosięgnie nas w kuchni. Chociaż jest ona obecna również np. na stoliku z listami czy w odbieranej, w jeszcze innym pokoju, poczcie elektronicznej. Jednak tak w kuchni, jak i w „komputerowym sanktuarium” trudno nie delektować się plotkami naukowymi czy dobrym dowcipem. Wprawny obserwator zauważy również walizkę z rzeczami, które stanowią przerywniki w pracy. Najczęściej otwierana jest ona wieczorem. Powieść, kryminał czy program z symulatorem lotów. Te przerywniki nie wprowadzają chaosu. One mają sens, bo uruchamiają inne obszary mózgu. Takie, gdzie racjonalność jest inna – ale też ważna.

▪ ▪ ▪

Teraz właściwe staje się zadanie pytania: skoro doświadczyłeś niezwykłych przeżyć, to z czym wyjdziesz? Często odnosi się wrażenie, że zostały rozwiązane doniosłe kwestie. Jednak z czasem zauważamy, że właściwie zostaliśmy wprowadzeni na drogę, gdzie rozpoczęła się osobista pogoń za sensem. Mitem odkrywcy sensu będzie poczucie, że właśnie został on osiągnięty. Ludzie nauki dobrze rozumieją, że tym, co rzeczywiście osiągamy, jest aproksymacja Sensu. Ale przybliżanie się do Sensu, „pogoń za nim”, daje zawsze odczucie odkrywania piękna, porządku i dobra.

Na koniec można podzielić się kilkoma radami dla ewentualnych gości. Wizyty niezapowiedziane to wprowadzanie w uporządkowaną przestrzeń sensów „czarnych dziur”. To przeszkadza i może wywołać niepotrzebne rozproszenia. W wieku 85 lat poczucie ciszy i spokoju jest jednak potrzebne. Jeśli wizyta ma mieć sens, trzeba się przygotować. Doraźne tworzenie sensów to często strata czasu. Ale ostatecznie w to miejsce łatwo trafić, bo nad drzwiami do mieszkania ks. Michała Hellera jest, choć nie dla każdego dostrzegalny, napis: „Świątynia sensu”. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]