Unia Europejska przegłosowała Nature Restoration Law. Ustawę uratowała Austria, a nie Polska

Pomysł na odbudowę europejskiej przyrody to dziś być może najważniejszy dokument w całej Unii. Jeśli poniedziałkowe głosowanie naprawdę okaże się „historyczne”, to właśnie zapisaliśmy się po złej stronie historii.
Czyta się kilka minut
Demonstracja pod hasłem „Tak dla odbudowy przyrody”, Warszawa, 22 kwietnia 2024 r. // Fot. Marysia Zawada / Reporter
Demonstracja pod hasłem „Tak dla odbudowy przyrody”, Warszawa, 22 kwietnia 2024 r. // Fot. Marysia Zawada / Reporter

Nature Restoration Law to długofalowa strategia odbudowy europejskiej przyrody i najważniejszy filar Zielonego Ładu. Losy tej ustawy wiszą na włosku od samego początku. Wszystkie głosowania nad Nature Restoration Law, czy to w komisjach, czy na głównej sali Parlamentu Europejskiego, były praktycznie remisowe. Rok temu relacjonowałem obrady PE, gdzie zaledwie 12 głosów zdecydowało o tym, że najważniejszy filar Zielonego Ładu nie został od razu odrzucony w całości. Ostateczny tekst, po wielu kluczowych poprawkach, poparło 336 europosłów, 300 było przeciw. Od dawna wiedzieliśmy, że kolejny i ostatni sprawdzian dla NRL nastąpi 17 czerwca, kiedy zbierze się Rada UE ds. Środowiska, czyli ministrowie poszczególnych państw.

Rzadko kiedy powolne tryby unijnej polityki dostarczają takich emocji. Rzadko kiedy nic nie wiadomo do samego końca, a właśnie tak było w przypadku NRL. Żeby przyjąć nowe prawo, potrzeba było zgody co najmniej 15 państw reprezentujących 65 proc. populacji UE. Pierwszy warunek nigdy nie był problemem, ale przez wiele miesięcy wydawało się, że szanse na spełnienie tego drugiego będą zależały od Polski i rządu Donalda Tuska. Zwłaszcza gdy swoje poparcie wycofały Węgry, dołączając do Holandii, Włoch, Finlandii, Szwecji, których sprzeciw od początku był kategoryczny. Zauważmy, że to kraje, które mają dość intensywny model rolnictwa (zużycie pestycydów w Holandii wielokrotnie przewyższa polskie poziomy) albo ogromne naturalne obszary (fińskie i szwedzkie lasy) – te państwa argumentują, że NRL oznacza dla nich ogromne koszty. Unijnych polityków przestraszyły też wielomiesięczne protesty rolnicze skierowane przeciwko Zielonemu Ładowi.

Długo wahała się Słowacja, by ostatecznie poprzeć nowe prawo i potraktować je jak szansę. – Zaadresowano większość naszych wątpliwości – powiedział Tomáš Taraba, słowacki minister środowiska. – NRL pomoże nam odbudować obszary zanieczyszczone przemysłowo w czasie komunizmu.

Woltę wykonała za to Austria, a konkretnie Leonore Gewessler, tamtejsza ministra klimatu. Zagłosowała „za” z pełną świadomością, że grozi to rozpadem koalicji rządzącej krajem. Kanclerz Austrii, Karl Nehammer z Austriackiej Partii Ludowej, (ÖVP) już napisał do Rady UE (prezydencję obecnie sprawuje Belgia), że jej głos nie ma poparcia rządu federalnego, i zapowiada, że sprawa Leonore Gewessler trafi do prokuratury. W Austrii od poniedziałku rano trwa prawna i polityczna wojna, która tylko pokazuje, jaką wagę ma Nature Restoration Law.

Wyniki głosowania nad Nature Restoration Law, 17 czerwca 2024 r. / Źródło: Zrzut ekranu z transmisji obrad Rady UE

Dzięki jej oporowi Nature Restoration Law przeszło „na żyletki”. Razem z Austrią państwa popierające nowe prawo reprezentują 66,07 proc. ludności UE. O 1 proc. więcej niż minimum.

A co z nami? Polska przeciw

Piszę o tym głosowaniu w kategorii sukcesu nie dlatego, że uważam, że Nature Restoration Law jest perfekcyjnym prawem. Jest kolejnym kompromisem, który nikogo nie zadowala do końca. Ani (jak widać było podczas wielomiesięcznych protestów) lobby rolniczego, ani obrońców przyrody, bo przepisy zostały mocno rozwodnione, a na ostatniej prostej w NRL zainstalowano „hamulec bezpieczeństwa” – wszystkie regulacje dotyczące rolnictwa będzie można zawiesić w „wyjątkowych okolicznościach”, na przykład zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego.

Uważam to za pozytyw, bo NRL to pomysł ambitny, nawet z samej nazwy – chodzi w nim nie tyle o ochronę, ile aktywną „odbudowę” (ang. restoration) europejskiej przyrody. Celem jest poprawa stanu prawie wszystkich ekosystemów na kontynencie do 2050 roku. Pierwszym celem jest odtworzenie 20 proc. z nich do 2050 roku. W praktyce w Polsce NRL wzmocni ochronę obszarów Natura 2000, wpłynie na leśnictwo (wyłączenie 20 proc. lasów z wycinki i tak jest zapisane w umowie koalicyjnej) oraz odtwarzanie osuszonych torfowisk (co najmniej 30 proc. do 2030 roku), a to tylko niektóre kierunki działań.

Dlaczego to sukces? Po pierwsze: Unia wykorzystała ostatnią szansę. Po kolejnych europejskich wyborach, po miesiącach rolniczych protestów, polityczny kurs wspólnoty zmienia się na prawo, a o poparcie dla Zielonego Ładu jest coraz trudniej. Po drugie: działanie jest konieczne. 81 proc. naturalnych siedlisk w Europie jest w złym stanie, 60 proc. gleb jest zanieczyszczonych, jedna trzecia gatunków owadów zapylających (od których często zależy nasze bezpieczeństwo żywnościowe) coraz szybciej zmniejsza swoją populację, a liczba ptaków żyjących w krajobrazach rolniczych spadła o ponad połowę w ciągu ostatnich 40 lat. Cytując Eamona Ryana, ministra środowiska Irlandii: „W świecie zniszczonej przyrody nie ma bezpieczeństwa żywnościowego”. Pieter de Pous, analityk przyrodniczego think-tanku E3G, powiedział o Europie: „Żadna inna część świata nie ma tak mało przyrody, żadna tak bardzo nie potrzebuje tego prawa i żadna nie była tak blisko odrzucenia go”.

Polski rząd, pomimo rekomendacji naukowców, pomimo petycji podpisanej przez 57 tys. ludzi, pomimo widocznego w badaniach poparcia społecznego dla ustawy, zagłosował przeciwko NRL. To decyzja obozu Donalda Tuska, z którym w tej kwestii nie zgadza się samo Ministerstwo Klimatu i Środowiska. „NRL przeszło. Gorzkie głosowanie, bo nasz rząd był przeciw mimo pozytywnej rekomendacji MKiS. Mamy rząd koalicyjny, więc bywa trudno. Zjednoczeni w różnorodności. NRL – natura ratuje ludzi” – napisał na Twitterze wiceminister klimatu, Mikołaj Dorożała z Polski 2050. Jego szefowa, Paulina Hennig-Kloska, nie zrobiła tego, co jej austriacka odpowiedniczka, i zagłosowała tak, jak chciał premier. „Żałujemy, ale nie możemy poprzeć NRL z powodu nadmiernych obciążeń administracyjnych i braku długofalowego planu finansowego” – komentowała w poniedziałek, robiąc dobrą minę do złej gry.

Ustawa i tak przeszła, a Polska po raz kolejny zapisała się jako „europejski hamulcowy” w sprawie klimatu. Szkoda, bo NRL wcale nie oznacza zagłady rolnictwa, sama ustawa zresztą nie narzuca krajom konkretnych rozwiązań, a jedynie cele. Naukowcy argumentują, że poprawa jakości gleb, odbudowa retencji wody i bioróżnorodności może tylko rolnikom pomóc. Zresztą Światowe Forum Ekonomiczne szacuje, że ponad połowa światowego PKB jest w stopniu umiarkowanym lub wysokim zależna od przyrody i jej usług. Inwestowanie w nową, „ekologiczną” Europę może się po prostu opłacać – sama Komisja Europejska wyliczała rok temu, że każde euro zainwestowane w ochronę przyrody przynosi od 8 do 38 euro zysków. Szkoda, że wolimy do końca opierać się takim rozwiązaniom, zamiast aktywnie negocjować i przede wszystkim – przygotować się do tego, by jak najwięcej na takich pomysłach skorzystać. Nie dość, że położyliśmy się Rejtanem nie w tej sprawie, co trzeba, to jeszcze i tak przegraliśmy. Wygrała (bitwę, nie wojnę) europejska przyroda. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”