Tajemnice Szekspira

Jeśli wierzyć bibliografom - pisze we wstępie do tej książki Stanisław Barańczak - wśród poszczególnych dzieł Shakespeare’a ten jedyny pozostawiony przezeń tom wierszy lirycznych ustępuje, pod względem liczebności poświęconych mu prac, jedynie »Hamletowi«. (...) W dziele tym i w okolicznościach z nim związanych zagadkowe jest właściwie prawie wszystko, a garstka ustalonych faktów, zamiast coś wyjaśniać, pączkuje bezustannie nowymi zagadkami i nowymi kontrowersjami. Jest rzeczą naprawdę zdumiewającą, że niecałe cztery stulecia dzielące nas od pojawienia się jednego z najsławniejszych dziś dzieł najsławniejszego pisarza naszej planety stanowią akurat w tym wypadku tak nieprzeniknioną przesłonę. Prawda, że i o samym Shakespearze wiadomo nam zdumiewająco mało. »Sonety« są jednak w jego biografii twórczej epizodem najbardziej tajemniczym.
Czyta się kilka minut
 /
/

Dokonany przez Barańczaka przekład całości “Sonetów" ukazuje się już po raz trzeci, w dwujęzycznym wydaniu pięknie opracowanym graficznie. Arcyciekawy esej wprowadzający przedstawia najpierw, w trybie iście detektywistycznym, próby rozwikłania tajemnicy związku tego dzieła z biografią Shakespeare’a i tożsamości adresata pierwszych 126 sonetów. Jak należy rozumieć wyszukaną dedykację zamieszczoną w wydanym w 1609 roku przez Thomasa Thorpe’a zbiorze 154 sonetów? Kim był wspomniany w niej “pan W. H."? Czy jest to właśnie Przyjaciel z “Sonetów"? Czy chodzi o hrabiego Southamptona, czy raczej o Williama Herberta, hrabiego Pembroke, a może jeszcze o kogoś innego? A kim była Czarna Dama?

Czy jednak - pyta tłumacz - zaspokojenie plotkarskiej ciekawości wyjaśni nam, dlaczego czytając na przykład Sonet 116 (kończący się słowami: “Miłości nie odmienią chwile, dni, miesiące: / Ona trwa - i trwać będzie po sam skraj zagłady. / Jeśli się mylę, wszystko inne też mnie łudzi: / Że piszę to; że kochał choć raz któryś z ludzi") czujemy, że “uczestniczymy w formułowaniu prawdy, która jednocześnie potwierdza nasze intuicje i podnosi je na wyższe piętro niedostępnej nam odkrywczości; prawdy, która sięga w głąb nas i zarazem daje nam wstęp do swoich własnych głębi"? Oczywiście nie, bowiem prawdziwa zagadka “Sonetów" nie kryje się w faktach biograficznych, ale w mistrzowskiej umiejętności znalezienia właściwego środka wyrazu dla mistycznego nieledwie przeżycia.

Na scenie “Sonetów" toczą się “zmagania twórczej Formy z oporną Substancją doświadczenia, podejmowane po to, aby doświadczeniu Miłości, wbrew jego nietrwałej naturze, nadać wieczną trwałość, zakląć je w kształt, którego wszechmocny Czas nie będzie w stanie skruszyć". Materią zaś, w której ten kształt ma zostać utrwalony, jest ulotne słowo, krucha struktura wiersza. “W »Sonetach« Shakespeare’a - podsumowuje Stanisław Barańczak - tej wielkiej zagadce literatury, jedna rzecz jest absolutnie jasna - a rzeczą tą jest zawarta w każdym ich słowie, rymie i wersie odpowiedź na pytanie, po co zostały napisane, po co w ogóle pisze się wiersze. Po to, aby wbrew wszystkiemu, co nam mówi doświadczenie, móc wierzyć, że »Miłość to nie igraszka Czasu«, że ocalający ją »rym« okaże się »nad Śmierć trwalszy«". (Wydawnictwo a5, Kraków 2003, s. 204. Biblioteka Poetycka pod redakcją Ryszarda Krynickiego, tom 12.)

Lektor

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2003