Spór o Irak: finał i początek

Choć przez chwilę wszyscy mogą czuć się zwycięzcami... Jednogłośne przyjęcie w minionym tygodniu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Iraku wykracza poza to, czego zwykło się oczekiwać po takich aktach prawnych. Oczywiście, z dnia na dzień wiele się w Iraku nie zmieni. Ale spóźniona (o rok!) rezolucja finalizuje kilka spraw i otwiera wiele możliwości, dotyczących zresztą nie tylko Iraku.
Czyta się kilka minut

Co do faktów: ONZ legitymizuje przekazywanie suwerenności i polityczną transformację Iraku. 30 czerwca kończy się okupacja; znika administracja Paula Bremera, powołany 1 czerwca rząd tymczasowy przejmuje władzę - także nad finansami, ropą, policją i armią; latem ma zostać utworzone (jeszcze nie demokratycznie) Zgromadzenie Narodowe z udziałem wszystkich grup etnicznych; do stycznia 2005 r. odbyć się winny wolne wybory; potem parlament przygotuje konstytucję, która stanie się podstawą do przeprowadzenia na przełomie roku 2005/2006 kolejnych wyborów.

W sytuacji, gdy 75 proc. Polaków chce wycofania naszych wojsk, ważne , że rezolucja ustala relacje między Bagdadem a koalicją: od 1 lipca Polacy (i inni żołnierze) stacjonują nad Eufratem na prośbę władz Iraku i z aprobatą Narodów Zjednoczonych. ONZ włącza się też w proces transformacji, a USA zapraszają międzynarodową społeczność (czytaj: firmy z państw krytykujących dotąd Waszyngton) do odbudowy.

Teraz interpretacja. Rezolucja przywraca proporcje: przypomina, że obalając Saddama, koalicja Irak wyzwoliła. Ale nie tylko o Irak chodzi. Spór o kształt rezolucji, będący także kłótnią w rodzinie (zachodniej), postawił pytania o jedność Zachodu i relacje między Europą a Ameryką oraz o stosunki wewnątrz UE, której większość (nie tylko Polska i Wielka Brytania, ale inni “nowi" członkowie i paru “starych") poparła USA. Pod znakiem zapytania stanęła też przyszłość NATO: sojusz, zdawałoby się mocny jak nigdy, zaczął się chwiać.

Dopiero za jakiś czas będzie można ocenić, na ile w sporze tym chodziło o emocje i ambicje, a na ile o kwestie zasadnicze: wartości, legitymizację globalnych działań czy ocenę zagrożeń i strategii ich likwidowania. Dziś wiemy jedno: wszystkim zależało, by - jeśli już nie da się zakończyć sporu - przynajmniej rozbroić destrukcyjny potencjał. Dlatego wszyscy (poza wrogami Zachodu i nowego Iraku) mogą czuć się zwycięzcami. Nawet byli członkowie saddamowskiej partii Baas. Skład rządu tymczasowego, w którym jest kilku prominentnych niegdyś zwolenników Saddama, to kolejny sygnał - po Faludży, gdzie umilkły strzały, gdy koalicja oddała kontrolę nad tą “twierdzą" saddamowców byłym irackim generałom - że w tej irackiej dyskusji (która przypomina europejskie kłótnie o denazyfikację i dekomunizację) zwycięża koncepcja nie izolowania, ale integrowania ludzi dawnego systemu w nową rzeczywistość.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2004