Reflektor na zdolnych

„TP” 5 / 2014
Czyta się kilka minut

W „Tygodniku” sprzed dwóch tygodni zainteresowały mnie artykuły na temat potrzeby i uwarunkowań rozwoju indywidualnego dziecka (przy jego obecnym braku) we współczesnej polskiej edukacji („Rzeźnia zamiast kuźni”, „Gdy szkoła boli”, „Geniusz wyjaśnia sam siebie”).

Gdy je czytałam, pomyślałam o Szwecji i moich córkach. Jednej udostępniono w szkole instrument (była po 2. klasie szkoły muzycznej w Polsce), a drugiej przyznano nauczyciela plastyki, bo zauważono jej nieprzeciętną wyobraźnię i zamiłowanie do tworzenia. Pierwsza dzisiaj nie gra na fortepianie (sama o tym zadecydowała), a druga jest grafikiem. Ale to była Szwecja, kraj zasobny, spokojny, zdyscyplinowany i nastawiony na człowieka, na rozwijanie tego, co w nim najlepsze, i zabezpieczenie mu komfortu życia.

A u nas? Zanim przeoramy system, zmienimy sposób myślenia i zaczniemy wkładać wysiłek i pieniądze w udoskonalenie edukacji (w tym „dopieszczając” nauczycieli!), może warto zacząć od tego, co zostało poruszone w jednym z wymienionych artykułów. Od zakreślania w szkolnych pracach (na czerwono) nie tylko błędów, lecz tego, co godne wydobycia, pochwały czy zauważenia. Tak, by – jak mówi ekspertka w jednym z artykułów – nie nastawiać reflektora wyłącznie na deficyty.

Zmianą podejścia – od formowania dziecka do wydobywania z niego tego, co warte wydobycia – można by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Jedno dziecko, motywowane, zacznie się rozwijać zgodnie z własnymi możliwościami, a drugie może czymś się zaciekawi. Człowiek, który nauczy się być ciekawym, będzie się uczył, rozwijał i poszukiwał przez całe życie. Żyjemy w dobie dostępnej informacji, wielu źródeł wiedzy, może wystarczy po prostu zainteresować. To, co jest napisane w jednym z artykułów o rozgraniczeniu talentu, zdolności od umiejętności, może otwierać drogę do lepszego „ustawienia” dziecka w grupie i względem oceny. Nie każdy jest utalentowany, ale każdy coś potrafi, a szkoła powinna to odkrywać i umacniać, nie wartościując. Wcale nie jesteśmy równi, mamy być tylko równo traktowani.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2015