Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Pomówmy o czymś innym

Matematyk Theodore Hill ujawnił kulisy trwającej od półtora roku walki o opublikowanie artykułu naukowego, którego jedyną wadą było poruszone w nim zagadnienie. Chodzi o drobną różnicę między płciami.

Reklama

Pomówmy o czymś innym

Pomówmy o czymś innym

17.09.2018
Czyta się kilka minut
Matematyk Theodore Hill ujawnił kulisy trwającej od półtora roku walki o opublikowanie artykułu naukowego, którego jedyną wadą było poruszone w nim zagadnienie. Chodzi o drobną różnicę między płciami.
LISBETH HJORT / GETTY IMAGES
J

Jest to jedna z tych historii, które jeżą włos na głowie – i chodzi zarówno o detale, jak o to, co mówi na temat świata, w którym żyjemy. Matematycy Theodore Hill i Sergiej Tabacznikow napisali w 2017 r. artykuł na temat przypuszczalnego pochodzenia różnic genetycznych pomiędzy mężczyznami i kobietami. Od tamtej pory spotkały ich rzeczy następujące: tekst został najpierw przyjęty, a potem nagle odrzucony przez czasopismo naukowe; Tabacznikow wycofał się z publikacji po serii gróźb, jakie usłyszał na uczelni; agencja finansująca badania, National Science Foundation, zażądała usunięcia swojej nazwy z treści artykułu; tekst został przyjęty do druku przez nowe czasopismo, jednak na zapowiadanej stronie w ostatniej chwili znalazł się zupełnie inny artykuł.

Tydzień temu przelała się czara goryczy i 7 września Hill opublikował szczegółowy opis całej historii, zawierający wyimki jego...

18095

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Najbardziej w tej sprawie, którą śledziłem od jakiegoś czasu również u źródła, przeraża mnie fakt, że można w czasopiśmie internetowym po prostu wyciąć jakiś tekst i wstawić w jego miejsce inny, udając, że poprzedniego nigdy nie było. Kiedy już dojdzie do całkowitej rezygnacji z papierowych informacji, droga do totalnej cenzury historii stoi otworem. Orwell to przewidział dawno, a w rzeczywistym świecie zaczęło się to dziać już teraz, w tej sprawie, na naszych oczach...

Miałem i ja podobną (t.p.g.) przygodę. Kiedyś zaproponowałem współpracę zespołowi badaczy, oferując nową metodę pomiaru (czegoś). No i wykorzystali to tak, że napisali bzdury, podpisując je także moim nazwiskiem. Chciałem napisać sprostowanie. Nikt mi nie opublikował, a próbowałem i w Ameryce, i w Polsce (w Polsce o mało co nie opublikowali, ale juz nie miałem siły o to walczyć).

Niestety "nauka" staje się coraz bardziej religią, z wszelkimi tego konsekwencjami.

I think the whole thing stinks even worse. Tim has the decency to point to his lack of expertise as an evolutionary biologist. The authors don’t and first send their “article” to popular mathematics journal and when that doesn’t work, to a journal in (mostly) pure mathematics. This clearly marks them as unwilling to deal with the potentially rigorous critiques of their model coming from people with actual expertise on it’s subject matter. Trying to describe the article as just about mathematics is really quite absurd and it should never have been published in a venue without the expertise to evaluate the clearly not entirely mathematical claims. The scandal is not the failure to publish in the end, but the decision to publish in the first place.

Pochwaliła się pani, że potrafi przytaczać angielskie komentarze (domyślnie sama pani zna doskonale angielski), bravo! Tyle, że nie jesteśmy na naukowym forum. Ponadto skoro komentujemy tekst w języku polskim to wypada operować językiem polskim, a cytaty z języków obcych przetłumaczyć.

Gorzej, że niektóre przeczą sobie wzajemnie. To jak z tym pożyczonym żelazkiem, cośmy je, po pierwsze, dawno oddali, po drugie - i tak nam się nie przydało, bo było zepsute, a po trzecie - żadnego żelazka nie pożyczaliśmy. Jeszcze gorzej, że wygłasza je ktoś, kto mając (jak twierdzi) bezpośrednią wiedzę o wydarzeniach, chce bez uzasadnionej przyczyny pozostać anonimowy (to oczywiście dotyczy autora/ki oryginalnego komentarza, a nie Lheny).

Pani nie miała MATEMATYCZNYCH argumentów, żeby obalić jego tezy, więc zamiast tego uznała, że jej BIOLOGICZNE argumenty są ważniejsze i dlatego w czasopiśmie MATEMATYCZNYM nie można opublikować MATEMATYCZNEGO artykułu. 600 lat temu, jeśli nauka kłóciła się z religią, to religia miała bezsporne pierwszeństwo. Obecnie doszliśmy do tego, że jeśli coś kłóci się z genderyzmem, to genderyzm ma bezsporne pierwszeństwo. Wniosek jest prosty: genderyzm wykroczył poza ramy nauki i stał się dla wielu nową religią.

Jednak pan(i) Anonymous nawet nie próbuje przywołać konkretnych argumentów, tylko stwierdza, że nie będąc biologiem ewolucyjnym Hill nie ma prawa formułować żadnych hipotez (nawet matematycznych), które mogłyby prowadzić do jakichkolwiek wniosków w dziedzinie biologii ewolucyjnej. No i jeszcze, że "rzekomo" matematyczny artykuł mógłby spowodować zamęt grubymi nićmi szyty i wiemy lep czyjej propagandy kryje się za tymi nićmi ;). A najlepiej wyrobić sobie własne zdanie, poznając przyczynę zamieszania: https://arxiv.org/pdf/1703.04184.pdf. Propozycja oczywiście dla tych, których nie odstrasza matematyka na poziomie nieco ponadlicealnym, ale wciąż do ogarnięcia nawet przez "humanistyczny" umysł.

Problem jest szerszy. Wiele działów nauki funkcjonuje jak religia. Jeśli fakty przeczą doktrynie, tym gorzej dla faktów. Są "kapłani", jest nawet język "liturgiczny", co tam, że tłumaczenie to z 10 minut roboty, tekst przetłumaczony straciłby na "uświęceniu", byłby taki "pospolity" ;p :)))

I would like to urge everyone to please not take Ted Hill’s narrative at face value. Most of the “feminist activists” he suggests were trying to “censor” his paper did no such thing, and were merely calling for a same-issue rebuttal in the Mathematical Intelligencer. These are mathematicians as committed to free speech as anyone here. It is not the fault of someone who wanted to write a rebuttal (with scientific criticisms and all) that the journal freaked out and made the wrong call of pulling the paper. This story is *way* more complicated than how he presents it. And, I should add, in his piece he is sharing quotes from private emails, addressed to his co-author, without permission and out of context, and removing critical pieces from those quotes. Ever wonder what was removed in the “…” pieces? You should. I hope as a community we can be a little more rigorous about what we accept as “truth” in the context of such storytelling. We are supposed to value truth and transparency above all, but this story falls far short from the standards we should all have. The true asymmetry here is that none of us who have been attacked by this narrative can, at this point, defend ourselves publicly. Amie is getting non-stop hate mail. I am dying to jump in, but do not want to reveal my name for fear of the same. Unfortunately, only men involved are able to have this open, public, lively debate right now. The reason is that Hill’s post has activated, in addition to interested colleagues an mathematicians, a thoroughly frightening and misogynistic mob. You have no idea how frustrating it is to watch this and not be able to join in the debate because of these extra-mathematical elements.

pani/panie Lhena pisząc trzeci komentarz w języku angielskim (po uprzednim zwróceniu uwagi przez jednego z internautów) lekceważy pani/pan część czytelników TP, którzy nie koniecznie muszą biegle posługiwać się tym językiem.

I would like to urge everyone to please not take Ted Hill’s narrative at face value. Most of the “feminist activists” he suggests were trying to “censor” his paper did no such thing, and were merely calling for a same-issue rebuttal in the Mathematical Intelligencer. These are mathematicians as committed to free speech as anyone here. It is not the fault of someone who wanted to write a rebuttal (with scientific criticisms and all) that the journal freaked out and made the wrong call of pulling the paper. This story is *way* more complicated than how he presents it. And, I should add, in his piece he is sharing quotes from private emails, addressed to his co-author, without permission and out of context, and removing critical pieces from those quotes. Ever wonder what was removed in the “…” pieces? You should. I hope as a community we can be a little more rigorous about what we accept as “truth” in the context of such storytelling. We are supposed to value truth and transparency above all, but this story falls far short from the standards we should all have. The true asymmetry here is that none of us who have been attacked by this narrative can, at this point, defend ourselves publicly. Amie is getting non-stop hate mail. I am dying to jump in, but do not want to reveal my name for fear of the same. Unfortunately, only men involved are able to have this open, public, lively debate right now. The reason is that Hill’s post has activated, in addition to interested colleagues an mathematicians, a thoroughly frightening and misogynistic mob. You have no idea how frustrating it is to watch this and not be able to join in the debate because of these extra-mathematical elements.

"Więcej jest bowiem nie tylko mężczyzn noblistów, ale i mężczyzn bezdomnych; mężczyzn arcymistrzów szachowych, ale i tych mających poważne deficyty intelektualne. W więzieniach jest więcej mężczyzn niż kobiet. Mężczyźni częściej popadają w uzależnienia od substancji. Trudno to wyjaśnić przy pomocy kulturowo zakorzenionego seksizmu." - Serio. Termin "gender" nic Panu nie mówi?

"Gender" nie jest magicznym zaklęciem które wszystko tłumaczy, tego akurat w mojej skromnej opinii nie tłumaczy, a jak już to nie do końca.

Już dawno nie jestem pracownikiem naukowym ale zostało mi przyzwyczajenie, że na poziomie naukowym dyskutować można o wszystkim. Tym większe zaskoczenie, że jest nowy temat tabu. Onegdaj podobne zdarzenie miało miejsce w związku z tekstem prof Hartmana o współczesnym kazirodztwie. W dalszej przeszłości podobny los spotykał genetyków prowadzących badania nad różnorodnością w przypadku różnych ras. Faktycznie nasuwa to skojarzenia nauki z religią.

.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]