Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Poezja jest niemodna

Poezja jest niemodna

23.10.2017
Czyta się kilka minut
Publikujemy treść przemówienia, które Adam Zagajewski wygłosił w Oviedo odbierając prestiżową Nagrodę Księżniczki Asturii.
Król Hiszpanii Filip VI i królowa Letizia z Adamem Zagajewskim podczas wręczenia Nagrody Księżniczki Asturii, Oviedo, 20 października 2017 r. / Fot. Miguel Riopa / AFP / East News
Król Hiszpanii Filip VI i królowa Letizia z Adamem Zagajewskim podczas wręczenia Nagrody Księżniczki Asturii, Oviedo, 20 października 2017 r. / Fot. Miguel Riopa / AFP / East News
P

Poezja jest najmniej techniczną ze sztuk, bierze się nie z warsztatu, nie z teorii, nie z nauki (chociaż, dodajmy, wykształcenie nikomu nie zaszkodzi, nawet poecie), tylko z nie dającego się przewidzieć ani zaplanować poruszenia umysłu i serca – kilka lat temu pięknie o tym mówił w tym samym miejscu Leonard Cohen. Dlatego poeci nie znają samych siebie, często żyją w niepewności, czekając cierpliwie na godzinę, kiedy otworzą się bramy języka.

Nie wiemy, czym jest poezja, chociaż napisano o niej tysiące tomów, które możemy znaleźć we wszystkich większych bibliotekach. Każde pokolenie stwarza własną wizję poezji – chociaż zarazem dochowuje wierności pewnym tradycyjnym formom, nie zrywając ciągłości procesu, który zaczął się jeszcze przed Homerem i trwa do naszych czasów, do Antonio Machado i Zbigniewa Herberta, i dalej.

Owidiusz najpiękniejsze swoje wiersze napisał na wygnaniu, w małym miasteczku czy wiosce rybackiej nad Morzem Czarnym, w Tomi. Nie rozumiał miejscowego języka i tylko – gdy patrzył na nieskończoną taflę wody - ciemne fale przypominały mu barwą Morze Tyrreńskie.

Wisława Szymborska, ktoś głęboko uczciwy, w drugiej połowie lat 50. pisała wiersze w rozpaczy spowodowanej tym, że jako bardzo młoda osoba zdradziła prawdę poezji i sprzymierzyła się z ponurym systemem politycznym.

W dzisiejszym świecie wszyscy chcą mówić tylko o zbiorowości i o polityce, i jest to z pewnością ważne. Ale przecież istnieje też pojedyncza dusza ze swoimi troskami, ze swoją radością, ze swoimi rytuałami, ze swoją nadzieją, wiarą, z olśnieniem, którego czasem doznajemy. Rozprawiamy o klasach i warstwach społecznych, lecz na co dzień żyjemy nie w kolektywie, tylko w samotności. Nie wiemy, co zrobić z chwilą epifanii, nie potrafimy jej utrwalić.

Społeczeństwa laicyzują się szybko, a ci, co bronią dzisiaj religii, sięgają nieraz po obrzydliwe techniki socjopolityczne, religia zbyt często sprzymierza się ze skrajną prawicą. Czesław Miłosz, poeta żarliwie religijny, katolik i jednocześnie zwolennik społeczeństwa otwartego, demokratycznego, bywa dziś pogardliwie odrzucany przez reakcyjne ugrupowania katolickie.

Nietrudno zauważyć, że jesteśmy w momencie mało sprzyjającym poezji. Ktoś, kto od czasu do czasu bierze udział w jednym z licznych festiwali poetyckich w Europie, obojętnie w jakim kraju, nie może nie spostrzec, że systematycznie topnieje publiczność wieczorów autorskich.

Poezja jest niemodna, modne są grube powieści kryminalne, biografie tyranów, amerykańskie filmy i brytyjskie seriale telewizyjne. Polityka jest modna. Moda jest modna. Modne są relacje, niemodna jest substancja. Modne są wąskie spodnie, suknie w kwiaty, perły na ubraniach, czerwone swetry, płaszcze w kratkę, srebrne botki i ozdobne jeansy. Modne są rowery i hulajnogi, maraton i półmaraton, nordic walking, niemodne jest zatrzymanie się pośrodku wiosennej łąki i zamyślenie. Bezruch, mówią lekarze, jest groźny dla zdrowia. Moment zamyślenia jest niebezpieczny dla zdrowia, trzeba biegać, trzeba uciekać przed sobą.

Kiedy miałem dwadzieścia kilka lat, pasjonowała mnie poezja krytyczna wobec systemu totalitarnego, jaki panował w moim kraju. Wtedy, w okresie burzy i naporu, powstały przyjażnie i sojusze, które trwają do dzisiaj. Ale prawie wszyscy poeci, których wówczas połączył sprzeciw wobec niesprawiedliwości, przeszli długą drogę, odkryli też i inne kontynenty artystyczne.

Odkryliśmy dwoistość świata – z jednej strony wyobraźnia, z drugiej oporna realność listopadowego poranka, kiedy opadły już liście z drzew. Długo nie wiedziałem, co jest ważniejsze, czy to, co jest, czy też to, czego nie ma: ludzie jadący do pracy wczesnym rankiem, niewyspani mężczyźni czytający tłuste tytuły w sportowych gazetach, śledzący porażki i tryumfy ich ukochanych klubów piłki nożnej, i kobiety, które drzemały w autobusie - czy może raczej rzeczy ukryte, muzyka i księżyc, miasta, których już nie ma, obrazy dawnych i nowych mistrzów w muzeach. I potrzebowałem wielu lat, żeby zrozumieć, że – ponieważ żyjemy w wiecznej ambiwalencji – trzeba wziąć pod uwagę obie strony tego nierównego dualizmu, nie wolno zapomnieć o cierpieniu ludzi i zwierząt, o złu, które jest o wiele bardziej wytrwałe i przebiegłe niż marzenie.

Nie wolno zapomnieć o złu, o niesprawiedliwości, która wciąż zmienia kształt, o przemijaniu, ale także i o radości, o przeżyciach ekstatycznych, których nie przewidują opasłe podręczniki teorii politycznej czy socjologii.

Kiedy byłem dzieckiem, Hiszpania wydawała mi się krajem odległym i wspaniałym, wręcz legendarnym, miejscem, gdzie najjaśniej świeci słońce i gdzie cienie są najczarniejsze, krajem Don Kichota, rycerzy i księżniczek. Potem poznałem realną, nowoczesną Hiszpanię, jeden z filarów Unii Europejskiej. A jednak dzisiaj jestem tutaj, w Asturii, i jestem gościem księżniczki – nie mogę się temu nadziwić. Jak widać wszystko się zmienia, ale nic się nie zmienia.

Okazuje się, że mam w Hiszpanii wiernych, uważnych czytelników. To najlepsze, co może się zdarzyć autorowi książek, obojętnie, czy są to zbiory wierszy, czy powieści. Dziękuję za tę nadzwyczajną nagrodę.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Taki już los naszych owidiuszy, od urodzenia skazanych na życie z dala od wyśnionej krainy słońca, Don Kichotów i księżniczek, a zarazem prężnej nowoczesności ;) To tylko żart, naturalnie, bo Adam Zagajewski wybitnym poeta jest i również "moim" kandydatem do literackiego Nobla. Gratulacje!
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]