Opuścić Nowy Orlean

Zdjęcia huraganu "Katrina" pozostały w pamięci wielu z nas. Dokument Spike’a Lee pokazuje, że huragan wieje do tej pory.
Czyta się kilka minut

Twórca "Rób, co należy", "Malarii" czy "Malcolma X" często porusza w swoich filmach problemy społeczne i rasowe. Zrealizowany w 2006 r. dokument to powolna rekonstrukcja zdarzeń: od momentu podjęcia decyzji o ewakuacji mieszkańców Nowego Orleanu, aż do czasu, kiedy od tragedii minął rok. Na film złożyły się ówczesne relacje telewizyjne oraz ponad sto wywiadów - ze zwykłymi mieszkańcami, naukowcami oraz znanymi osobami, takimi jak Harry Belafonte lub Sean Penn. Lee pokazał wściekłość i niemoc - nie tylko wobec przyrody, ale również wobec natury człowieka.

Dokument ma kształt przewodu sądowego, w którym wypowiadają się wszyscy uczestnicy zdarzeń. Przede wszystkim ci, którym głos został odebrany w czasie klęski - mieszkańcy biednych części miasta, głównie Afroamerykanie. Kiedy zapowiadano, że 26 sierpnia 2005 r. huragan uderzy w Nowy Orlean, niektórzy nie wierzyli i postanowili zostać. Większość pozostała jednak z przymusu, nie miała jak wydostać się z miasta. Huragan w ostatniej chwili skręcił nieznacznie na wschód i uderzył ze słabszą, niż przewidywano, siłą. Najgorsze jednak wydarzyło się potem, kiedy zostały przerwane wały. Woda zalała ponad 80 proc. miasta, odcinając od świata tysiące ludzi. Dopiero wtedy, po przejściu huraganu, zaczęła się prawdziwa tragedia. Wtedy też wyłaniają się jej prawdziwi bohaterowie - mieszkańcy próbujący przetrwać, kiedy rząd pozostawia ich własnemu losowi. Dlaczego zgromadzeni w hali sportowej czekali na pomoc blisko tydzień bez wody i jedzenia? Przez cały film przewija się jedna odpowiedź: 70 proc. ludności Nowego Orleanu to czarni.

Spike Lee unika spiskowej teorii dziejów. Sucho przedstawia fakty i reakcje rządu federalnego. Pokazuje, co w owym czasie robili jego przedstawiciele: wiceprezydent Dick Cheney był na wczasach, a Condoleezza Rice kupowała eleganckie buty na Piątej Alei. Michael Brown, dyrektor agencji ds. sytuacji nadzwyczajnych (FEMA), przyznaje w wywiadzie dla CNN, że przez 4 dni nie wiedział o uwięzionych tysiącach ludzi. Tymczasem prezydent George W. Bush pochwalił go: "Brown, robisz kawał dobrej roboty!". Reżyser nie oskarża wprost - swoim zachowaniem władze oskarżają się same.

"Kiedy puściły wały: Requiem w 4 aktach" jest zapisem rozgoryczenia, bólu i wściekłości. Jeszcze mocniej odczuwalnym w zderzeniu z tragedią 11 września 2001 r. Wtedy, by zapanować nad 4 hektarami, zmobilizowano ogromne siły. Mieszkańców Nowego Orleanu pozostawiono samych sobie na 23 tys. hektarów zniszczeń. Powodowało to poczucie odrzucenia, a wręcz wykluczenia, czemu dano wyraz w słowie "uchodźcy", jakim media określały ewakuowanych.

Rodziny rozproszone po całych Stanach, bez żadnej pomocy, właściwie z biletem w jedną stronę, poszukiwały się całymi tygodniami. Nikt nie panował nad przebiegiem ewakuacji. Zaczął się czas wegetacji w schroniskach, hotelach, bez pracy, z niewiadomą, czy kiedykolwiek wrócą do swojego miasta.

Część z nich jednak wraca. Mówią, że ich dom może być tylko w Nowym Orleanie. Film Lee przybliża nam niezwykłą specyfikę tego miasta. Tu narodziła się kultura kreolska. Tu narodził się jazz - dla Afroamerykanów symbol wyzwolenia. Przejmująca jest scena, w której stłoczeni w hali Superdom ludzie zaczynają śpiewać i tańczyć i - jak opowiada jeden z ocalałych - nabierają siły, by przetrwać.

Film, wyróżniony m.in. nagrodą FIPRESCI w Wenecji oraz trzema statuetkami Emmy, trwa aż cztery godziny. I choć wydaje się, że dałoby się opowiedzieć tę historię w krótszym czasie, założeniem

Spike’a Lee była nie tylko rekonstrukcja wydarzeń, ale coś więcej: pokazanie świata ludzi nieuprzywilejowanych, zepchniętych na margines, którzy próbują walczyć o swoją godność. W filmie padają znaczące słowa: "W huraganie »Katrina« przejrzała się Ameryka".

"KIEDY PUŚCIŁY WAŁY: REQUIEM W 4 AKTACH" (When the Levees Broke) - reż.: Spike Lee, USA 2006, HBO 2, środa 30 IV, godz. 20.00

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2008