Odklepana wiedza

Tytuł artykułu Witolda Bobińskiego jest na tyle wymowny, że można byłoby już nie czytać dalej - nowa matura jest zła. Ale przeczytałam i potraktowałam jako przyczynek do dyskusji. Jestem przekonana, że błędy techniczne, dezorganizujące pracę szkół podczas egzaminów, da się wyeliminować i nie powinny one wpływać w tak dużym stopniu na ocenę całego przedsięwzięcia. Kwestionowanie sensu prezentacji jako egzaminu nie wykazującego żadnych umiejętności ani wiadomości uczniów, oparte jest w głównej mierze na informacjach o istnieniu “czarnego rynku" tych prac. Dlaczego, w takim razie, nie dyskutuje się o likwidacji prac magisterskich, choć ich rynek jest równie rozbudowany?
Czyta się kilka minut

“Nowa matura powinna skupić się na analizie i interpretacji dzieła literackiego, bo tego głównie uczymy w szkole" - no i jesteśmy w domu. Wreszcie wiem, że lekcje języka polskiego nie służą nauce posługiwania się poprawną polszczyzną w mowie i piśmie, ale głównie poznaniu historii literatury. W “krainie wielkiej fikcji" żyją nauczyciele i nauczyciele akademiccy przygotowujący ich do zawodu. Dla nich nie jest najważniejsze nauczenie młodych ludzi formułowania poprawnych wypowiedzi i tworzenia zrozumiałych tekstów. Nie jest ważne zaprzyjaźnianie się z literaturą, odnajdywanie w niej wartości pomocnych w poszukiwaniu właściwych dróg w dorosłym życiu. Istotne są po prostu odklepane wiadomości: kto, kiedy i jak, bo to jest najprostsze. Nikogo nie prowokuje to do myślenia, włącznie z nauczycielami, którzy w innym systemie nauczania poczuliby się zmuszeni zająć stanowisko wobec spraw niejednokrotnie ich przerastających.

ELŻBIETA WILKOSZ

***

Dziękując Autorce listu za przeczytanie mojego tekstu (czego - jak zaznacza - mogła nie czynić), pozwalam sobie nie zgodzić się z Nią w zasadniczych kwestiach.

Dezorganizacja pracy szkół związana z przeprowadzeniem matury w nowej formule nie jest drobiazgiem. W praktyce bowiem od dnia rozpoczęcia egzaminów wewnętrznych szkoły - przez blisko dwa miesiące - nie powróciły już do zwykłego rytmu pracy. Mankamentów tych łatwo usunąć się nie da, są naturalną konsekwencją kształtu matury. “Kwestionowanie sensu prezentacji jako egzaminu" maturalnego wynika nie tylko z istnienia “czarnego rynku" prac, lecz przede wszystkim braku narzędzi pozwalających rzetelnie ocenić wysiłek ucznia, a także z braku możliwości autentycznego poznania zagadnień maturalnych (w tym bibliografii) przez polonistę. Przed zgodą na taką fikcję ostrzegałem w artykule. Ironiczny postulat likwidacji prac magisterskich z powodu istnienia ich “czarnego rynku" pominę. Przy użyciu takiej logiki można zakwestionować każdą ideę. Autorka listu zdaje się nie dostrzegać kontekstu wychowawczego wydarzenia o nazwie “egzamin dojrzałości" ani różnic w sytuacji maturzysty i magistranta czy polonisty i opiekuna seminarium. Nie napisałem, że lekcje polskiego służą “głównie poznaniu historii literatury". Przeczy temu również przywołany przez Autorkę listu cytat z mojego tekstu. Podobnie nieprawdziwy jest zarzut przypisujący mi (a także środowiskom nauczycielskim i akademickim) przywiązanie do encyklopedyzmu. Polemiczny rozpęd wyrzucił Autorkę poza temat, co jednak nie jest mankamentem w kontekście nowej matury, gdyż zgodność z tematem nie jest przez klucz wymagana, a błędy merytoryczne uchodzą na sucho.

WITOLD BOBIŃSKI

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2005