O co chodzi Chinom?

Tak zwana ustawa antysecesyjna - którą Chiny Ludowe przyjęły 14 marca, a w której nie wykluczają użycia siły przeciw Tajwanowi - wzbudziła na świecie niesłychane emocje, mimo że zawiera tylko to, co Pekin powtarza od lat: że Chiny są jedne, Tajwan jest ich naturalną częścią (zbuntowaną prowincją chińską) i że próby oderwania wyspy od macierzy (czytaj: ogłoszenie przez faktycznie niepodległy od dziesiątków lat Tajwan niepodległości formalnej) spotkają się ze środkami nie-pokojowymi. Nowa jakość jest tylko taka, że to, czym Chiny grożą od lat, teraz stało się prawem.
Czyta się kilka minut

Po co Pekinowi taka ustawa? I dlaczego teraz? Trudne pytanie. Może w ten sposób chiński prezydent Hu Jintao, który kończy przejmować władzę po swym poprzedniku Jiang Zeminie, chce w kraju i za granicą podkreślić kontynuację pekińskiej polityki wobec Tajwanu, z którym zresztą stosunki układały się ostatnio lepiej. Ustawa może to wszystko popsuć, bo Tajwan zapowiada teraz swoją kontr-ustawę (o zbrojnej obronie suwerenności wyspy), a Tajwańczycy jednoczą się wobec chińskich gróźb.

Posunięcie Pekinu zrozumieć tym trudniej, że Unia Europejska szykuje się właśnie do zniesienia embarga na sprzedaż broni Chinom, które Zachód nałożył po masakrze na placu Tiananmen w 1989 r. Zdaniem tych państw Unii, które forsują zniesienie embarga (m.in. Francji i Niemiec), Chiny to już dziś inny kraj niż w 1989 r., który przestrzega praw człowieka bardziej niż kiedykolwiek, a poza tym staje się supermocarstwem i strategicznym partnerem. Czas zatem ułożyć stosunki wzajemne bez obciążeń (jedyne zastrzeżenie ma być takie, że eksport broni miałyby regulować osobne przepisy). Waszyngton jest odmiennego zdania: Stany Zjednoczone są za utrzymaniem embarga i mówią Europejczykom: gdy dojdzie do konfliktu o Tajwan, to nie wy, ale my będziemy bronić wyspy. A nie chcemy wówczas walczyć z przeciwnikiem, który zbroi się w najnowszą technologię u naszych sojuszników. Wątpliwości nie mają też Tajwańczycy: uważają oni powszechnie, że niektórym państwom Europy, a szczególnie Francji, chodzi tylko o kontrakty. Zresztą nie tylko na dostawy broni. W ciągu 20 lat Chiny chcą kupić 1700 nowych samolotów pasażerskich za sumę 280 miliardów dolarów. Dotąd zakupy takie Chińczycy dzielili równo między amerykańskim Boeingiem i europejskim Airbusem. Jak będzie po zniesieniu embarga?

Ale, mimo wszystko, hałas wokół “ustawy antysecesyjnej" wydaje się mocno na wyrost. W Cieśninie Tajwańskiej utrzyma się status quo, choćby dlatego, że leży to w interesie i USA, i Chin Ludowych (a także Unii Europejskiej). Tajwan musi się z tym pogodzić. Co więcej, groźby atomowe Korei Północnej mogą nakręcić spiralę zbrojeń w całej Azji Wschodniej (także atomowych: jeśli Phenian zostanie regionalnym mocarstwem nuklearnym, o swoich bombach “A" będą myśleć już całkiem poważnie Japonia i Korea Południowa). To zaś czyni z Chin i USA naturalnych partnerów w utrzymaniu stabilności w regionie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2005