Zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego prezydent Lech Kaczyński przygotował projekt nowelizacji ustawy medialnej w kwestii wyboru przewodniczącego KRRiT. Przy tej okazji zawnioskował też o zmianę sposobu podejmowania przez Radę decyzji. Zamiast wymaganej obecnie większości 4:1, wystarczyłaby zwykła większość 3:2. Akurat trzech członków w KRRiT posiada PiS. Opozycja, nie chcąc oddać całej władzy w ręce PiS, nie zgodziła się na zmianę i chcąc nie chcąc wzmocniła pozycję... Samoobrony. Wybory nowej rady nadzorczej TVP odbyły się w czasie tworzenia rządowej koalicji. Obecna w KRRiT, ale nieobecna w koalicji LPR nie otrzymała nic. Samoobrona - mająca ten konieczny czwarty głos w KRRiT - w radzie nadzorczej dostała trzy miejsca, ale dla PiS zostało sześć. Partia Jarosława Kaczyńskiego uczy się bowiem zarządzać mediami, a sześć głosów to akurat tyle, ile wymagana przy głosowaniach w radzie nadzorczej większość. Teraz swobodnie można wybrać zarząd TVP, bo reelekcja prezesa Jana Dworaka przez starą radę nadzorczą nie ma znaczenia. Rady nadzorcze z mocy prawa są nieodwoływalne do końca kadencji. Zarządy można zmieniać w dowolnym czasie.
Nic więc dziwnego, że w takim układzie zabrakło w radzie nadzorczej miejsca dla kandydatur niepewnych politycznie stowarzyszeń twórczych, o które jeszcze miesiąc temu Rada tak prosiła. Po raz kolejny media publiczne stały się ofiarą partyjnego podziału łupów i chwilowych politycznych potrzeb. Jak to mówią telewizyjni wyjadacze, "w TV wszystko już było.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















