Jeśli kiedyś powstanie muzeum ikon schyłku III RP - lub, jak kto woli, IV RP - tabliczka pod obliczem aktualnego ministra edukacji powinna być opatrzona krótką notą: wszechpolak, katolik, radykał, homofob. Te właśnie określenia odnośnie ministra najczęściej pojawiają się w mediach. Nie mnie oceniać, czy zawsze są używane fortunnie i sprawiedliwie, ale jedno niebezpieczeństwo tkwi w nich na pewno: łączenie słowa "katolik" z pozostałymi określeniami o pejoratywnym znaczeniu. Taka zbitka powtarzana w mediach wielokrotnie może z czasem przerodzić się w stereotyp odnoszący się bezpośrednio do wspólnoty katolickiej. Ustawianie w jednym szeregu katolika i wszechpolaka stawia tego pierwszego w niezręcznej i niepożądanej sytuacji. Podkopuje też autorytet Kościoła katolickiego. Co się stanie, jeżeli ikona obecnego ministra edukacji, kojarzonego z Młodzieżą Wszechpolską, będzie też kojarzona z Kościołem (przecież minister podkreśla swój katolicyzm)? Gdzie w tym medialnym tyglu jest miejsce na "pamięć i tożsamość" Polaków i katolików?
TOBIASZ BOCHEŃSKI (Łódź)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.





