Nie czuję się miłowana

„TP” 28/2015
Czyta się kilka minut

W ostatnim numerze „TP” znalazłam krótką polemikę ks. Adama Bonieckiego z wypowiedzią abp. Wacława Depy dla KAI, odwołującą się do cytatu, że Kościół „nie czuł się dość miłowany” przez „Tygodnik”, i czuć się nie będzie tak długo, jak długo nie będą spełnione pewne „komplementarności”.

Należycie przemyślałam sobie wypowiedź abp. Depy i muszę stwierdzić, że tym razem to ja czuję się niemiłowana przez jego Kościół. Czuję się niemiłowana, gdy odbiera się prawo do głosu mądremu duszpasterzowi, który mówi językiem dla mnie zrozumiałym i bardzo mi potrzebnym; gdy usuwa się dobrego kapłana, bo nie był dość posłuszny przełożonym; gdy nie odpowiada się na wysyłane listy i zadane pytania; zakazuje się i nakazuje bez podjęcia rozmowy; poucza się, co i gdzie powinno się czytać, jaką sztukę oglądać, komu zawierzyć, a kogo odrzucić.

Czuję się niemiłowana, gdy krytykuje się moje wybory i piętnuje gazety, które czytam. A najbardziej tak się czuję, gdy się mnie wyklucza ze społeczności kościelnej – przez określanie, kto jest, a kto nie jest jej godny.

Czuję się lekceważona, gdy traktuje się mnie jak dziecko niepotrafiące odróżnić dobra od zła, niedojrzałe do słuchania różnych światopoglądów czy do poznawania różnych punktów widzenia. I wtedy, gdy mam wrażenie, że ta niemiłująca mnie część Kościoła nie chce zrozumieć, że to o przynależne mi miejsce w Kościele się dopominam.
Encyklika papieska mówi m.in. o mentalności „po nas choćby potop” jako grzechu zaniedbania – takim samym grzechem może być wypłukiwanie z Kościoła wszelkiej niezależnej myśli i „niepokornych” ludzi. W ostatnim roku odeszły z Niego dwie osoby z mojego otoczenia, gdy wcześniej z tym się nie spotkałam. Nie należę do tych „odchodzących z hukiem”, choć staram się ich zrozumieć. Chcę należeć do tych, jak napisała Zuzanna Radzik, „pozostających głośno”. Nie liczy się byle-jednolita-jakość, tylko wielorakość, bo jesteśmy Kościołem POWSZECHNYM, a nie zamkniętym na świat.

„W mediach katolickich nie może być języka nienawiści wobec kogokolwiek czy wobec jakiejkolwiek grupy…” – powiedział abp Depo. Nie może też być języka wykluczania, nietolerancji czy cenzury. Wytyczne abp. Depy nijak mi do tego nie przystają i nie słyszę w nich głosu miłującego. Szczególnie dziś potrzebuję usłyszeć miłujący człowieka głos Kościoła w sprawach ważnych i bolesnych, dotyczących ludzi krzywdzonych, cierpiących, nie tylko według czyichś wyobrażeń i nie tylko we własnym domu, ale tuż „na progu” naszego świata, walczącego o „poprawność i czystość” przekazu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2015