Nasz Gdańsk

Oto miasto, jakie zapamiętamy. Źródła jego niepowtarzalnej, dzisiejszej tożsamości. Przez ponad dwie dekady współtworzył je Paweł Adamowicz. Chcielibyśmy, by ten świat przetrwał, mimo tego, co się...

Reklama

Nasz Gdańsk

Nasz Gdańsk

21.01.2019
Czyta się kilka minut
Oto miasto, jakie zapamiętamy. Źródła jego niepowtarzalnej, dzisiejszej tożsamości. Przez ponad dwie dekady współtworzył je Paweł Adamowicz. Chcielibyśmy, by ten świat przetrwał, mimo tego, co się stało 13 stycznia.
Gdańszczanie czekają, by pożegnać Pawła Adamowicza. 17 stycznia 2019 r. DOMINIK WERNER / AGENCJA GAZETA
J

Jest we Wrzeszczu ulica Wajdeloty, która przecina się z ulicą Grażyny. Nazwy znajome, ale architekturą przypomina niemiecki Bamberg. Dziewiętnastowieczne kamienice, skwery, mostki i kanały pamiętają dawnych mieszkańców miasta, którzy musieli je opuścić po przegranej wojnie. Nowe władze nadawały tym miejscom nazwy rodem z polskiej literatury romantycznej. Taka dosłowność w polonizowaniu Ziem Zachodnich miała oczywisty cel propagandowy, ale dla przybyszów musiała stanowić nić łączącą z własną tradycją. Wszystko wokół było przecież zupełnie inne, z gruntu obce. Musieli oswoić się z nowym miejscem do życia i zbudować społeczną tkankę.

W okolicach Wajdeloty całe dorosłe życie przemieszkała Stefania Cesarz. Przyjechała do Gdańska spod Krosna w 1948 r., zaraz po maturze. Morze przyciągało ludzi. Jej starszy brat Władysław przybył wcześniej – ukończył kurs w szkole morskiej i w...

18030

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Popatrz, mieszkałem w Gdańsku lat 20 i pracuje nadal dojeżdżając do miasta. Razem będzie tego prawie 40 lat. Tak Gdańsk wypiękniał, szkoda tylko, że w centrum. Ja bym popatrzał na niego z perspektywy osiedli mieszkaniowych, przedmieść, wtedy jakby traci na uroku. Zajrzałem na stare śmieci na Stogach po dwudziestu latach po wyprowadzce - dziury w drodze i kałuże ciągle w tych samych miejscach. Robią teraz tam drogi, Lidla postawili, ale 8-ka telepie się po szynach na plażę, jakby z nich chciała wyskoczyć. We Wrzeszczu dwie galerie, Forum w centrum Gdańska, teatr Szekspirowski, Muzeum II Wojny, Centrum Solidarności. Budują się szklane wieżowce, remontuje stare budynki w śródmieściu. Na osiedlach syf, brak placów zabaw dla dzieci, parkingów itp, itd, Ale często kosztem chodników powstały ścieżki rowerowe. Teraz rowerzyści żądza, choć połowa z nich nie potrafi jeździć , ani zachować się w przestrzeni publicznej. Tu i ówdzie stoją pojemniki na segregowane odpady, ale miasto śmieci zbiera zmieszane, bo nie ma kto tego zorganizować. Można by tak długo, ale po co, nie mieliśmy szczęścia do włodarzy, łącznie z panem Adamowiczem. Szkoda chłopa, ale dorabianie mu gęby dobrego gospodarza jest całkiem nie na miejscu. Dziś z perspektywy lat wiele spraw zostało zagmatwanych, ubarwionych i przeinaczonych. Gdy widzę w starych kronikach, łażących po stoczni brudnych i obdartych robotników, to przed oczami mam taki obrazek. Zapchana do bólu SKM robotniczą bracią, brudną śmierdzącą po wczorajszym przepiciu niestrawionym alkoholem. Niektórzy, ci przezorniejsi już na klina wlewają w siebie piwko, inni zaraz po przekroczeniu bramy, albo jeszcze po drodze się zaopatrują. Myśl jaka się w rozmowach przebija, co by tu zwędzić i zrobić połówkę, melin na terenie stoczni w bród. Łażą obdarci bo cichy robocze z przydziału do „żyda” na rynek poszły, na „przelew”. Tam trafia zresztą prawie wszystko, mydło i powidło. Zostawisz nieopatrznie jakiś nazrzędź bez dozoru, to znika bez śladu. Ze zmiany wracają nie tyle zmęczeni, bo organizacja pracy jest do dupy i większość czasu się szlajają i symulują zajęcie, są już nieco wzięci i kombinują jak tu poprawić w drodze do domu. Jaki system tacy ludzie. Ja biorę też w tym udział, chcąc nie chcąc, nie pijesz toś kapuś. Mam jednak szczęście, bo system zdechł zanim się wciągnąłem na dobre. Dla wielu moich rówieśników było jednak za późno. Dziś są piewcami nowej władzy, twardym elektoratem, fundamentem Kościoła. Jakoś trzeba się odnaleźć.

Marcin Plichta musiał się mocno zdziwić gdy prezydent miasta Gdańsk zrobił dla niego darmową, widowiskową promocję przy okazji "uruchomienia" OLT Express. Skoro Plichta zdobył zaufanie Pawła Adamowicza dziwić nie powinno, że Gdańszczanie, którzy ufali swojemu prezydentowi zaufali także - na swoją zgubę - szefowi Amber Gold. Tu dwa zdania o wcześniejszej aktywności biznesowej pana Plichty. W 2005 został skazany za fałszowanie dokumentów, w 2008 za przywłaszczenie 174 tys. zł (sprawa Multikasy), w 2007 i 2009 za oszustwa bankowe (wyłudzenie kredytów na łączną kwotę ponad 140 tys. zł. Do 2012 otrzymał w sumie 9 wyroków. Ciekawe czy pan Adamowicz miał wyrzuty sumienia po tym jak błędnie ocenił biznesowe możliwości Marcina Plichty i nieświadomie ( tak sądzę ) razem z przyjaciółmi z PO wprowadził w błąd tysiące mieszkańców Polski. http://gazetabaltycka.pl/donosy/pomorscy-politycy-po-promuja-olt-express

Bo tak, zaraz jak przeczytałem pana komentarz uznałem, że może należałoby panu zaproponować wypominanie błędów i "naiwności" ś.p. Lechowi Kaczyńskiemu? Choć udział w takiej licytacji byłby sprzeczny z moją naturą. Potem mnie oświeciło, przecież to genialny pomysł! Zamiast "kopać" w żywych, niszczyć się wzajemnie w imię różnicy poglądów. "Kopmy" w zmarłych opcji przeciwnej. Przy okazji nie zniszczy się już nikomu życia, nikogo się nie skrzywdzi(rodzina zawsze może zmienić nazwisko, by nie być utożsamiana z kłopotliwym krewnym). Może nawet sprawi to, że już nikt nie zostanie zamordowany z powodu skojarzenia z jakąś opcją politycznej? Pomysł godny rozpatrzenia.

Były już piękne ( i słusznie ! ) przemówienia nad trumną. Chyba już czas na trzeźwe oceny. Nie sądzę aby moja wypowiedź była nienawistna czy choćby obraźliwa dla kogokolwiek. Przecież napisałem, że pan Adamowicz to był dobry chłop. A tak na marginesie: czy wyobraża pan sobie taką hecę z promocją prywatnej firmy w Sztokholmie, Londynie, czy Berlinie ? Polscy przedsiębiorcy określili akcję polityków PO jako kuriozum.

Określenie "dobry chłop" już samo w sobie brzmi nieco pejoratywnie, dalszy kontekst jeszcze bardziej wzbudza podejrzenia pewnej nieszczerości w użyciu przymiotnika "dobry". A z tym "kuriozum" to już wszyscy PO-PiS-owcy mnie nudzicie. Dla PO wszystko co robi PiS to "kuriozum". Dla PiS wszystko co robi PO to też "kuriozum". Dla mnie kuriozum to jest ten istniejący od wielu lat system polityczny oparty na PO i PiS, ale cóż, jaki kraj tacy Demokraci i Republikanie.

przedłużamy żałobę po panu Adamowiczu do czterech tygodni.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]