Chociaż Plawgo mówi o współczesnych lękach, zachowuje lekkość i wzrusza

Plawgo sięga głębiej. W końcu każda dobra sztuka jest jednocześnie ucieczką i autorefleksją, a najczulsze struny to te poruszone niespodziewanie.
Czyta się kilka minut
PLAWGO, RZECZY KTÓRE ROBIMY ZAMIAST, kamomile // materiały prasowe
PLAWGO, RZECZY KTÓRE ROBIMY ZAMIAST, kamomile // materiały prasowe

To drugi album rapera, dla którego droga do kariery muzycznej była biegiem przez płotki. Kiedy miał 28 lat, uznał, że jest za stary na marzenia o rapie, i... swoją pierwszą płytę wydał dekadę później. Moment okazał się właściwy. „Laurki” (2024) były dojrzałym debiutem, a drugi krążek tylko potwierdza, że Plawgo świetnie wie, co i w jaki sposób chce powiedzieć. 

To szybki, liryczny album z elektronicznymi, wpadającymi w boom bap i funk bitami, którego autor opowiada o zwykłym życiu. Może nie dzieje się nic strasznego, a jednak często nas to wszystko przeraża. Talent artysty polega na tym, że chociaż mówi o współczesnych lękach – wypaleniu, braku bliskości, chaosie świata – to zachowuje lekkość, a zamiast przytłaczać, wzrusza. Za produkcję odpowiadają Fleir (Stefan Głowacki) oraz connorr (Olaf Sośnicki) we współpracy z berlińską grupą Art Nails. Płyta ma energię i miękkość klubowego koncertu, a do bitów spokojnie mógłby nawinąć Loyle Carner albo Isaiah Rashad. Występy na żywo są zresztą mocną stroną Plawgo, który zwykle gra z zespołem.

Na płytę składa się osiem utworów wypełnionych odniesieniami, przybierającymi formę skojarzeniowych puzzli. Przykładem fraza „czuję się jak Joe Strummer, powinienem zostać, czy już tu nie siedzieć” rzucona do psychoterapeutki w singlu „ChCę tAbLetkĘ”. W „Nowym serialu” fabuły popularnych produkcji zostają niepostrzeżenie internalizowane we własne życie. Na powierzchni to serialowe bingo, ale Plawgo sięga głębiej. W końcu każda dobra sztuka jest jednocześnie ucieczką i autorefleksją, a najczulsze struny to te poruszone niespodziewanie. „Stary od zawsze trzymał firmę, rodzinę, dłońmi jak w ze stali rękawicach / przyzwyczajenie, że jeśli, to krzywo patrzy / i do oceny, że źle robię wszystko zawsze / może doceni, jak mu przejmę korporację / cztery dychy ciągle czekam, aż pogłaszcze”. Każdy ma swoją „Sukcesję”. 

Najbardziej porusza jednak kawałek „Dzień Dziadka”. To próba rozmowy, na którą zawsze brakuje czasu i uważności. Z obu stron, bo dziadek też wpatruje się w ekran. „Opowiedz mi raz jeszcze, choć opowiadałeś tyle razy / tym razem zapamiętam, bo następny może się nie zdarzyć / twoją historię, która zostawiła w moim ciele znaki / jestem z ciebie i sam nie wiem, jak to sobie wytłumaczyć”. Plawgo kończy ten kawałek gorzką mantrą. Posłuchajcie.

Plawgo, RZECZY KTÓRE ROBIMY ZAMIAST, kamomile

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 23/2026