Na czym polega jałmużna?

Ubogich zawsze macie u siebie" (J12, 8). Z naszego świata nigdy nie zniknie ludzka bieda w najróżniejszych przejawach. Głodni i spragnieni, bezdomni i bezrobotni, chorzy i umierający, uwięzieni i prześladowani mieszkać będą obok bezradnych i zagubionych, dotkniętych depresją czy rozpaczą, samotnych i skrzywdzonych, pogrążonych w nałogach i opętanych władzą, pieniądzem i seksem. Najróżniejsze formy ubóstwa wołają o miłosierdzie, o wrażliwość na człowieka, który o własnych siłach nie potrafi swojej biedy przezwyciężyć. Miłosierdzia potrzebują również ci, którzy swojego ubóstwa nie dostrzegają albo nie chcą przezwyciężyć, którzy chwalą się "tym, czego winni się wstydzić" (Flp 3, 19). Miłosierdzia nie można zatem ograniczać do sfery materialnej, ale trzeba ją rozszerzać na obszary ducha.
Czyta się kilka minut

Obowiązek odpowiedzi na biedę wypływa z ludzkiej solidarności, a jego nakaz chrześcijanin odczytuje w jednym z dwóch najważniejszych przykazań: przykazaniu miłości bliźniego. Wyrazem tej miłości, konkretnym jej aktem, będzie jałmużna. Polega ona nie tylko na rzuceniu grosza temu, kto żebrze, ale przyjmuje kształt różnorodnych działań podejmowanych dla dobra człowieka potrzebującego, adekwatnych do sytuacji, w których się on znalazł.

Samarytanin, który zatrzymał się w drodze z Jerozolimy do Jerycha przy człowieku napadniętym przez zbójców, "wzruszył się głęboko, podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem: potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego dnia wziął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: »Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał«" (Mt 10, 33-35).

Jałmużną Samarytanina były nie tylko dwa denary, które dał gospodarzowi, ale jego wzruszenie, przełamanie uprzedzeń między Żydami a Samarytanami, czas, który poświęcił, działania medyczne: wszystko, co sprawiło, że stał się bliźnim rannego.

Wartości jałmużny nie mierzy się zatem ilością pieniędzy wciśniętych w garść żebraka lub czasu spędzonego na zebraniu komitetu walki z ubóstwem, ale miarą miłości, która jest w sercu dającego.

Miłość ta wymaga realizmu, rozpoznania biedy i zaangażowania środków, które mogą jej zaradzić, ale przede wszystkim odwagi konfrontowania się z ludzkim cierpieniem.

Jałmużna może bowiem służyć tylko poprawianiu dobrego samopoczucia, poprawieniu wizerunku lub zagłuszeniu sumienia. W skrajnych przypadkach odgradza dobroczyńcę od ubogiego murem obojętności, bo sponsor czuje się już zwolniony z solidarności z cierpiącymi.

Oczywiście czasem przelew bankowy jest jedyną formą wsparcia, jakiej można udzielić ofiarom klęsk żywiołowych na odległych kontynentach czy komuś, kto nie może sobie pozwolić na drogie leczenie. Trzeba jednak pamiętać, że jałmużna bez miłości może upokarzać, zwłaszcza jeśli dający wie, jak bardzo góruje nad obdarowanym.

Dobra jałmużna to taka, w której dar jest wyrazem miłości bliźniego: dobroczyńca rozpoznaje dobro drugiego człowieka i bierze za nie odpowiedzialność. Wtedy ma szansę się przekonać, że miłosierdzia dostępują ci, którzy je czynią.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2008