Muzeum i tożsamość

Znikła humanistyka, nikt już nie pisze książek i artykułów, po cóż miałby, skoro cała wiedza jest w internecie. Sztuka i kultura trafiły do muzeum.

26.06.2012

Czyta się kilka minut

Trzy powieści Ingi Iwasiów ułożyły się w intrygującą trylogię. Przede wszystkim zwraca uwagę to, w jaki sposób opowieść została rozciągnięta na osi czasu: „Bambino” (2008) traktuje o przeszłości (dzieje zaludniania Szczecina po wojnie), akcja powieściowa „Ku słońcu” (2010) rozgrywa się współcześnie, w „Na krótko” zaś opowiada się o świecie, którego jeszcze nie ma, lecz za chwilę najpewniej się wyłoni.

PO ROZPADZIE UNII

Mimo że nie jest to wyraźnie zaznaczone w powieści, mamy do czynienia z rzeczywistością początku lat 30. XXI w. Łatwo to obliczyć: Sylwię, główną bohaterkę „Na krótko”, poznaliśmy w poprzedniej powieści Iwasiów jako początkującą pracownicę naukową szczecińskiego uniwersytetu (wówczas była postacią drugoplanową). Teraz dobrnęła do pięćdziesiątki, ma tego samego męża i tę samą szefową, ale świat wokół niej zmienił się radykalnie, najpoważniej w obszarze spraw zawodowych.

Owe radykalne zmiany w pierwszej kolejności dotyczą spraw kultury i nauki, choć mamy też zmiany polityczne. Rozpadła się Unia Europejska, wyszły z niej małe kraje należące kiedyś do bloku sowieckiego („Wolność została zdobyta, teraz budowali dumę”). W takim właśnie kraju pisarka osadziła zdarzenia powieściowe. Nie znamy jego nazwy, ale z powodzeniem można w nim rozpoznać Litwę.

Wracam do zmian, jakie zaszły w świecie. W krajach takich jak Polska, a więc jeszcze należących do Unii, nieledwie totalitarną władzę sprawuje europejska biurokracja – każda najmniejsza kwestia jest ściśle regulowana, a unijne ustawodawstwo surowo egzekwowane. Są też zmiany społeczne (u Iwasiów powiązane z edukacją) – nie ma już szkół i nauczycieli, bo króluje e-learning, ludzie z wyższym wykształceniem są w gorszej sytuacji niż osoby mające rzemieślniczy fach w ręku. Same zaś uniwersytety zostały przeorane i rozbite w puch.

Znikła humanistyka, nikt już nie pisze książek i artykułów, po cóż miałby, skoro cała wiedza jest w internecie jakiejś nowszej, doskonalszej generacji. Nieliczni absolwenci dawnych kierunków humanistycznych znajdują zatrudnienie wyłącznie jako muzealnicy. Muzealnictwo to jedno z kluczowych pojęć w tej opowieści. Właściwie wszystko, co identyfikujemy dziś z praktyką artystyczną i kulturą wysoką, zostało włączone do muzeum, czyli rezerwatu. Aktualna polityka unijna, zorientowana na tradycję i pamięć, nazwana w powieści „polityką muzealniczą”, wspiera owe rezerwaty, sprzyja temu, co dawne i zarazem niechciane. Bo i kolejnym kluczowym pojęciem jest vintage – coś więcej niż styl czy moda. Vintage są hotele, restauracje i miejsca pracy, niemal cała oficjalność, kontrolowana przez biurokrację. Po prostu świat rozwija się za szybko, programowe retro, praktykowane jako osobliwa stylizacja, ma łagodzić skutki szoku (cywilizacyjnego, technicznego, komunikacyjnego etc.).

AMNEZJA

Z tego, co tu zdążyłem zanotować, mogłoby fałszywie wynikać, iż „Na krótko” jest antyutopią czy też że lokuje się w pobliżu bieguna ponurej futurologii, konstruowanej zresztą w typowy sposób: autorka wydobywa z naszego świata symptomy jakichś niepokojących zjawisk, radykalizuje te obserwacje, w efekcie otrzymujemy kreację, która powinna nas co najmniej zasmucić. Otóż wątki antyutopijne zostały tu zarysowane subtelną kreską i raczej należą do tła opowieści – mimo wszystko – staroświeckiej (klasycznej). W podstawowej bowiem warstwie najnowszy utwór Iwasiów jest powieścią psychologiczno-obyczajową, melancholijną, skupioną na sprawach egzystencjalnych. Oczywiście to, że rzecz dzieje się w nieodległej przyszłości, ma kapitalne znaczenie, ale czy naprawdę determinuje postawy i zachowania bohaterów? Można wątpić.

Weźmy Sylwię. Jej kariera uniwersytecka załamała się nie tylko dlatego, że instytucja, w której pracuje, została, jak już zasygnalizowałem, zdemontowana. Bohaterka zaczęła mieć kłopoty z pamięcią, zapadła na dziwną chorobę. Iwasiów świetnie to rozgrywa. Dość powiedzieć, że to, co przydarza się jej bohaterom, przydarza się też światu. Wszak neurologiczne dolegliwości, które zaczęły dokuczać Sylwii, pojawiły się w epoce utraty pamięci, gorączkowej archiwizacji przeszłości, katalogowania resztek. Podobnie jest z innymi postaciami. Czas je przedstawić.

Sylwia przez kilka miesięcy przebywa w stolicy nigdzie nie nazwanego kraju (powiedzmy: w Wilnie). Chodząc po martwych instytucjach kultury (głównie bibliotekach), wypełnia unijne ankiety (idzie o inwentaryzowanie zasobów poloników – cały czas mowa o polityce muzealniczej). W salonie fryzjerskim (vintage rzecz jasna) spotyka właścicielkę tegoż zakładu, Rutę. U tej ostatniej pracuje jako sprzątaczka Wanda, pojawia się też brat Ruty, Witek, w Szczecinie przebywa mąż Sylwii, Tomek, a w USA były mąż fryzjerki – Kazik. I to w zasadzie wszyscy bohaterowie „Na krótko”.

Kolejne cząstki opowieści oznaczone są wymienionymi tu imionami (nagłówków jest 97). Z wolna odsłania się – by tak rzec – życie osobiste tych postaci, raczej skomplikowane, bolesne, gorzkie. Są to zresztą biografie jakoś podobne do siebie. Po pierwsze, mamy tu do czynienia z figurami dojrzałymi, które przywołują przeszłość w trybie nostalgicznym, próbują się ogrzać w cieple wspomnień. Po wtóre i chyba ważniejsze – wszystkie te postaci tkwią jakby w zawieszeniu, niepewne przyszłości, uwięzione w swoich dotychczasowych rolach bądź martwych związkach.

Nie tu miejsce na przedstawianie perypetii, smutków i lęków bohaterów. Istotniejszy wydaje się zamysł pisarski – w mojej ocenie niezwykle ciekawy. Autorka zadaje fundamentalne pytanie: czy jest możliwa pamięć w epoce, która nie chce pamięci? Przecież w świecie odmalowanym na kartach „Na krótko” nie ma historii, tę bowiem zastąpiła – poprawna politycznie i nieopresywna – „pamięć regionalna”. Ta ostatnia także nie byłaby możliwa, gdyby nie postanowienia unijnych biurokratów, wielkie pieniądze wpompowane w jej sztuczne podtrzymywanie.

FRYZJERKA PAMIĘTA

Nawiązując do tytułu, można powiedzieć, że nasze ziemskie bytowanie jest zawsze „na krótko”. Pojawiamy się na chwilę i znikamy. Ale jeśli każdy inny wymiar społecznego czy – mimo wszystko – historycznego istnienia jest także „na krótko”, mamy poważny problem. Jak w ogóle można cokolwiek pamiętać (ze swojego życia), kiedy funkcjonuje się w świecie, w którym za dawne, a nawet pradawne uchodzi to, co zaszło we wcześniejszej dekadzie?

Inga Iwasiów znajduje rozwiązanie: trzeba oddać się gadaniu o życiu, zanurzyć w anegdotycznym żywiole po uszy. Kobiece rozmowy w damskim salonie fryzjerskim, w naszym świecie pojmowane jeszcze jako paplanie czy plotkowanie, ocalą nam tożsamość. Niekoniecznie tylko kobietom, wszak do gadania o życiu zostali zaproszeni także trzej mężczyźni. Owa gadanina wchłania bez mała wszystko: nasze „przygody”, emocje, pragnienia i rozczarowania, no i, bagatela, rozwijana jest w czasie przeszłym dokonanym. A skoro jest możliwy epicki czas przeszły, to i możliwa jest pamięć. 


Inga Iwasiów, „Na krótko“, Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2012

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2012