Mowa afektów

Cavalieri opowiadał się po stronie przyszłości - nowego stylu, który czerpiąc inspiracje z przeszłości, wyrażał się jednak za pośrednictwem nowych środków dźwiękowych dostosowanych do wyzwań nadchodzącej epoki.

11.03.2008

Czyta się kilka minut

Emilio de’ Cavalieri mógł uchodzić za modelowego przedstawiciela dworskiej kultury włoskiej schyłku renesansu. Człowiek wielu talentów i wielu zainteresowań: kompozytor, budowniczy organów, choreograf, animator życia muzycznego, kolekcjoner dzieł sztuki, ale także - polityk, dyplomata, senator. Jego wieloletni mecenas wielki książę Toskanii Ferdinando de’ Medici mówił o nim: "universale intelligenza". Formacja umysłowa Cavalieriego ukształtowała się w niezwykle kulturalnym środowisku wykształconego rzymskiego patrycjatu. Ojciec Emilia, Tommaso (bohater opowiadania Juliana Stryjkowskiego), architekt, przez lata obracał się w kręgu najbliższych przyjaciół Michała Anioła, jako młodzieniec był natchnieniem jego rysunków, fresków (choćby tych z Kaplicy Sykstyńskiej) i sonetów, adresatem (nierzadko bardzo osobistych) listów.

Początek nowej epoki

Emilio de’ Cavalieri jako artysta miał dwa główne pola zainteresowań, które nierzadko się krzyżowały: służba ideałom kontrreformacji (pojętym w nowoczesny sposób) i teatr muzyczny. Tę pierwszą realizował w kontaktach z rzymskim Oratorio del SS. Crocifisso, gdzie wystawił swoje "Rappresentatione di Anima e di Corpo". To drugie - we Florencji, która pod rządami Medyceuszy stanowiła od XV w. nieustanne źródło fermentu umysłowego.

W obu przypadkach opowiadał się po stronie przyszłości - nowego stylu, który czerpiąc inspiracje z przeszłości, wyrażał się jednak za pośrednictwem nowych środków dźwiękowych dostosowanych do wyzwań nadchodzącej epoki. Jako zwolennik duchowości posoborowej (potrydenckiej), nie zasklepiał się w kultywowaniu stile antico, pełnego umiaru Palestrinowskiego, uniwersalnego języka dźwiękowego, choć ten wciąż jeszcze miał w Rzymie gorących zwolenników. W "Rappresentatione..." (które można uznać za pierwszą operę religijną, opartą na wątkach alegoryczno-moralistycznych) opowiedział się za wykorzystaniem największej innowacji swoich czasów - monodii akompaniowanej - do budzenia uczuć religijnych. We Florencji, dokąd udał się na zaproszenie Ferdinanda de’ Medici, znalazł się w samym centrum gorących dyskusji tamtejszej Cameraty na temat muzyki, poezji i sposobów ich współistnienia. W wirze polemik powstawały awangardowe idee estetyczne i warsztatowe, nowy rodzaj śpiewu, pomysły nowego typu spektakli, które w założeniu nawiązywałyby do dawnych antycznych dramatów.

Cavalieri, który otrzymał niesłychanie wysokie stanowisko "generalnego administratora" muzyki, zgodnie z opinią świadków (w tym Jacopo Periego) był pierwszym kompozytorem próbującym tworzyć spektakle, w których muzyka stawałaby się głównym nośnikiem akcji dramatycznej. Co warto podkreślić, nie szukał inspiracji w mitologii, jak członkowie Cameraty, a raczej w poezji swoich czasów (m.in. u G.B. Guariniego). Jego sielanki sceniczne, napisane w latach 90. XV w., zaginęły, jego długi pobyt we Florencji zakończył się nagle niemiłym zgrzytem - opuścił w 1600 r. miasto zniechęcony zawiścią i nieustannymi intrygami członków Cameraty.

W tym samym pamiętnym roku, który wydaje się symbolicznym początkiem nowej epoki, a w Rzymie obchodzony był jako Rok Święty, kompozytor wystawił w Oratorio del SS. Crocifisso "Rappresentatione di anima e di corpo". W ten sposób powrócił do kręgu duchowości kontrreformacyjnej, nie rezygnując z teatru i nowego języka dźwiękowego.

Krzyki i  łkania

Rok wcześniej powstały "Lamentacje", napisane dla Pizy i tam wykonane w Wielkim Tygodniu. Poruszające treny przypisywane prorokowi Jeremiaszowi, ukazujące tragiczne obrazy spustoszonej, upokorzonej Jerozolimy ("pani narodów, księżna powiatów, stała się hołdowną"), wiązały się od stuleci ze specjalną liturgią triduum paschalnego. W nabożeństwach odprawianych ad matutinum - czyli przed świtem - czytane były treny proroka Jeremiasza, listy św. Pawła i egzegeza św. Augustyna do psalmów. Towarzyszyła im muzyka o specjalnym charakterze, kreująca nastrój refleksji, zadumy, oczekiwania, kontemplacji cierpienia, wspomagany oprawą plastyczną - w ciemnym kościele płonął tylko świecznik z piętnastoma świecami, które gasły po kolei, tak że ostatnie chwile nabożeństwa rozgrywały się już w ciemności.

"Lamentacje" Cavalieriego to dzieło hybrydyczne, eksperymentalne, niejednorodne, łączące w oryginalny sposób stile antico i stile moderno. Jest tu niepowtarzalna synteza elementów późnorenesansowej polifonii, manierystycznego języka harmonicznego i nowego stylu monodii akompaniowanej. Z tradycji wyrasta sposób traktowania hebrajskich liter, oddzielających kolejne odcinki tekstu - dla ludzi Zachodu nie niosły one żadnych znaczeń, jedynie walory czysto brzmieniowe, stąd w polifonicznych "Lamentacjach" ich wyszukany melizmatyczny kształt. Cavalieri zachowuje dla nich postać polifoniczną, nieco ascetyczną, wspartą na kontrapunktycznej partii zespołu wiol. Tym większe wrażenie wywiera nagłe przejście do solowej monodii akompaniowanej. To niesłychanie dramatyczny recytatyw niesiony prądem gwałtownych emocji, pełen okrzyków, łkań (znakomite zastosowanie trillo, ozdobnika polegającego na szybkim powtarzaniu dźwięku), nagłych pauz. Silne dysonanse i chromatyczne pochody, zaskakujące modulacje, a także duże skoki interwałowe dynamizują narrację, unoszą na wyższy pułap emocji. Nowy idiom monodii akompaniowanej pozwala na innego rzędu syntezę słowa i muzyki niż polifonia, muzyka - usiana wręcz figurami retorycznymi - staje się prawdziwą "mową afektów".

"Responsoria", które Cavalieri także skomponował, stanowią nowatorsko potraktowane ensemble, o zupełnie niezwykłych pomysłach harmonicznych. To muzyka bardzo teatralna, pełna patosu i wielkich gestów emocjonalnych, pragnąca wstrząsnąć słuchającymi. Śpiew jest tu bardzo ekspresyjny - nagłe odległe skoki, obsesyjne powtarzanie fraz, chromatyczne pochody, zrywane rytmy, czasem - akordy deklamowane w rytmie mowy wzburzonej, a obok tego improwizowane ornamenty, które mają rolę zdecydowanie ekspresyjną, dynamiczną. To muzyka manierystyczna, operująca dziwnymi, jakby nienaturalnymi, wytrawionymi kolorami, jakie widujemy na płótnach włoskich malarzy, choćby Pontorma czy późnego Tintoretta. Pomiędzy odcinkami polifonii, działającymi swą ścisłością kontrapunktyczną, a wzburzonym tokiem monodycznych recytatywów powstaje dodatkowe napięcie, które także wzmaga wyraz tego niezwykłego, eksperymentalnego dzieła.

***

O ile "Rappresentatione..." ma wyraźne przesłanie dydaktyczne, umoralniające, a jego charakter jest z tego względu bardziej popularny, nastawiony na szeroki krąg niekoniecznie wykształconych odbiorców, o tyle "Lamentacje" są z ducha arystokratyczne. Decyduje o tym nowatorstwo zastosowanych środków, ale także ich systematyczne mieszanie, splatanie, erudycyjne korzystanie z elementów różnych stylów. Tworzy się w rezultacie poruszający idiom dźwiękowy - łatwo wyobrazić sobie bezpośrednie (wręcz fizyczne) działanie tej muzyki, wykonywanej w kościele, kiedy gasły już ostatnie świece w kandelabrze i wszystko pogrążało się w ciemnościach.

Ewa Obniska jest muzykologiem, pracownikiem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, stałym współpracownikiem Programu II Polskiego Radia. Opublikowała m.in. monografię "Claudio Monteverdi: życie i twórczość" (1993).

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2008