Cały naród mocno przeżywa sprawę Iraku i naszego tam zaangażowania, szczególnie od czasu tragicznej śmierci dwóch polskich żołnierzy. Przed 20 laty przez półtora roku pracowałem w Iraku na kontrakcie. Nazwy takich miast jak Nasirija, Karbala czy Nadżaf są mi bliskie -miałem okazję w nich przebywać. Chciałbym w związku z tym przypomnieć postać księdza Uljasiewicza (nie jestem pewien, czy poprawnie podaję jego nazwisko), duszpasterza polskich pracowników przebywających na kontraktach w Iraku. Był prawdziwym pielgrzymem, odwiedzał wszystkie obozy, w których mieszkali Polacy (a liczba osób pracujących wówczas na kontraktach sięgała 30 tysięcy), prowadził katechezy, odprawiał Msze św. i udzielał sakramentów. O ile pamiętam, nie mieszkał nigdzie na stałe, gościł wyłącznie na campach wśród pracowników, żyjąc ze składanych przez nich ofiar. Po Iraku podróżował korzystając z uprzejmości kierowców. Proszę sobie wyobrazić: autostopem po Iraku! Prawdopodobnie w czasie jednej z podróży zginął w wypadku samochodowym i został pochowany na cmentarzu w Bagdadzie. Myślę, że na każdym, kto miał szczęście go poznać i wysłuchać jego nauk, zostawił jakieś piętno. Zwracam się z gorącą prośbą do wszystkich, którzy z nim pracowali (może wypowiedzą się jego przełożeni?): napiszcie coś o nim, aby go przypomnieć tym, którzy go znali i przybliżyć tym, którym nie było dane go spotkać.
STEFAN GAMOŃCZYK (Tychy)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














