Reklama

Krótkie odwiedziny

Krótkie odwiedziny

28.07.2016
Czyta się kilka minut
Z samego rana, w drodze do Częstochowy, Franciszek zatrzymał się u sióstr prezentek. Wielu zastanawiało się: dlaczego spośród zgromadzeń zakonnych w Polsce papież wybrał akurat to?
Fot. Grażyna Makara
W

Wizyta była prywatna i bardzo krótka. Po wyludnionym, jeszcze śpiącym starym mieście spacerowali nieliczni pielgrzymi. Papież z Pałacu Arcybiskupów Krakowskich wyjechał po 7. Na ulicy św. Jana pojawił się kwadrans później, tuż przed wyjazdem na Jasną Górę.

Fot. Grażyna Makara
Fot. Grażyna Makara

Na małym placu przed kościołem św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty, po dwóch stronach ustawiły się młodzieżowe chóry ze szkół w Krakowie i Rzeszowie, które prowadzą siostry prezentki. Barierki od strony ulicy św. Marka opanowali pozostali uczniowie, którzy przyszli na spotkanie: mieli flagi i transparenty z logo szkół, niektórzy byli w eleganckich mundurkach. Zbierali się od świtu. Zgodnie mówią, że było to warte każdej minuty snu.

Franciszek wszedł do kościoła, za nim kard. Stanisław Dziwisz oraz przełożona generalna wraz z dwiema siostrami. Papież był tam przez około piętnaście minut. Na ołtarzu złożył bukiet z białych róż, wpisał się do pamiątkowej księgi. Potem modlił się w bocznej kaplicy przy relikwiach matki Zofii Czeskiej, założycielki zgromadzenia.

Kiedy wychodził, zebrani uczniowie wiwatowali i śpiewali. Nie ustawali jeszcze długo po jego odjeździe – był hymn ŚDM, „Abba Ojcze”, „Barka” i kilkanaście innych. Ulica zaczynała robić się coraz tłoczniejsza, przystawali przechodnie, dołączały się kolejne grupy pielgrzymów. Na koniec młodzież skandowała: najpierw rozbrzmiewało „Papa Francesco”, potem, na tę samą melodię: „Siostry prezentki”, „Matka Zofia Czeska”.

Julia, jedna z chórzystek, uczy się w drugiej klasie krakowskiego liceum sióstr prezentek:

– Nie spodziewaliśmy się, że papież przyjedzie tak szybko. Wszyscy dobrze widzieliśmy, jak przechodził, witał się z dwiema siostrami na wózkach inwalidzkich. Nam machał, udzielił błogosławieństwa – opowiada. – To piękne uczucie, ale wszyscy są jeszcze zmęczeni przygotowaniami. Teraz dopiero będziemy świętować – dodaje Julia.

Pytana, co papież powinien powiedzieć młodzieży, odpowiada, że wszystko, co powie, na pewno głęboko zapadnie w ich pamięć. – Ja nie mam oczekiwań, chcę przyjąć wszystko. Do młodzieży będzie na pewno mówił mniej oficjalnie niż do tej pory, a to jest bardzo ważne.

Gabriel uczy się w liceum w Rzeszowie: – Papieża zna się z telewizji i zdjęć, wiadomo, że chce się go zobaczyć na żywo, ale dopiero wtedy, gdy się to stanie, to czuje się, jakie to jest wielkie i niezwykłe przeżycie. – Jak papież ma dotrzeć do niego i jego znajomych? – Papież musi mówić naszym językiem, prosto. Nie przynudzać różnymi treściami, których my i tak nie zrozumiemy. Musi mówić o tym, co dla nas jest ważne, odnosić się do takich przykładów, które my znamy.

Dla Ewy, tegorocznej maturzystki z Rzeszowa, spotkanie z papieżem to ostatnie wydarzenie w szkole sióstr prezentek: – Stałam bardzo blisko, na wyciągnięcie ręki. Widzieć papieża z tak bliska to wydarzenie zapierające dech w piersiach, nawet nie do końca mogliśmy się skoncentrować na śpiewaniu – mówi. Ewa zostaje na Światowych Dniach Młodzieży do soboty, żałuje, że musi wrócić wcześniej. Co chciałaby usłyszeć od papieża?

– Dziś świat się bardzo szybko zmienia, Franciszek musi nam mówić o wartościach: że one nie umierają nigdy. Dobrze, gdyby przedstawiał je w taki sposób, który do nas dotrze. Można powiedzieć komercyjnie – musi nam dobrze sprzedać swoje przesłanie – dodaje ze śmiechem.

Fot. Grażyna Makara
Fot. Grażyna Makara

Krzysztof od września będzie uczniem drugiej klasy krakowskiego liceum sióstr prezentek. Chórzystę od przechodzącego papieża dzieliły niecałe dwa metry.

– Muszę powiedzieć, że to było naprawdę wielkie przeżycie. Ciało nie kontaktowało się z mózgiem, nogi trzęsły się jak galareta, a tuż przed przyjazdem myśli wędrowały gdzieś zupełnie w dalekie rejony. Byłem po prostu roztrzęsiony, przestraszony, a zarazem szczęśliwy. Totalna mieszanka uczuć. Bóg na ziemi po prostu, nie?

Krzysztof jest wolontariuszem Światowych Dni Młodzieży, będzie na Błoniach, na Campusie Misericordiae. Czego chciałby się dowiedzieć od Franciszka? – Papież powinien uczyć nas, żeby nie bać się powracać do Boga, żeby nie bać się przyjmować sakramentu pokuty. Żeby iść z nadzieją, że on nam wybaczy, chociaż nie wiadomo co najgorszego zrobimy, i że znów możemy być szczęśliwi. Teraz już trochę się uspokoiłem, nie ma już galarety zamiast nóg, zaczynam mówić sensownie – żartuje. 

Wizytę papieża mocno przeżywają wszyscy: i uczniowie, i siostry.

Siostra Aleksandra Duda w zgromadzeniu jest od dwudziestu lat. Pracuje jako kierowniczka szkolnego internatu przy ul. Szpitalnej, jest katechetką w gimnazjum. Przed wizytą papieża, wielu pytało: dlaczego akurat prezentki? – Papież docenia wszystkich, którzy dla niego pracują. Nie jest tajemnicą, że siostry prezentki pracują dla Ojca Świętego w jego magazynie, gdzie składane są dary z różnych stron świata. Siostry je porządkują, przygotowują prezenty do zabrania na kolejne wizyty – opowiada. – Ojciec Święty ma taki zwyczaj, że przed świętami przychodzi złożyć życzenia, wtedy właśnie został zaproszony przez pracujące w Watykanie siostry do nas, do domu generalnego. O spotkaniu wiedziałyśmy mniej więcej od wiosny, więc pewnie było to w święta Wielkiej Nocy – dodaje, poprawiając welon.

Jakie przesłanie papież powinien kierować do młodych ludzi? Prezentka zastanawia się przez chwilę: – Powinien mówić im o tym, jak iść za Jezusem, jak żyć ewangelią. Myślę, że młody człowiek to właśnie chce usłyszeć: że jest to możliwe w dzisiejszym świecie, że życie na co dzień z Panem Bogiem nie jest czymś niezwykłym, ale czymś takim zwyczajnym – bo Bóg jest kimś, kto nam po prostu towarzyszy. 

Dzień przed wizytą papieża Franciszka / Fot. Grażyna Makara
Dzień przed wizytą papieża Franciszka / Fot. Grażyna Makara

Z matką generalną zgromadzenia, Olgą Maślanką, po wizycie papieża Franciszka nie udaje się już spotkać – do rozmowy deleguje siostrę postulatorkę procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego bł. Zofii Czeskiej, s. Renatę Gąsior:

– To była wielka łaska i wielkie szczęście, miałam łzy wzruszenia w oczach. Pierwsza wersja była taka, że tam, w kaplicy z relikwiami bł. Zofii Czeskiej, Ojciec Święty będzie sam. W ostatniej chwili matka generalna powiedziała mi: – Siostro, udało się. Jako postulatorka będziesz mogła tam być – opowiada jeszcze drżącym głosem. – Byłam tak blisko Ojca Świętego – milknie na chwilę. – Kiedy już pomodlił się przy relikwiach bł. Matki Zofii Czeskiej, wtedy ja podeszłam, uklękłam i Ojciec Święty położył swoje dłonie na mojej głowie, pobłogosławił mnie.

Za identyfikator uprawniający do wejścia do kościoła na czas wizyty siostra ma zatkniętą fotografię. – To jest ciężko chore dziecko, nie znam jego imienia. Jeden ksiądz prosił mnie, żebym miała to zdjęcie dziś ze sobą, by Ojciec Święty mógł się pomodlić. Pokazałam to zdjęcie, papież Franciszek położył swoją dłoń na nim i pobłogosławił – dodaje wzruszona.

– Cieszę się, że Ojciec Święty nawiedził to miejsce, bo w ten sposób dał też świadectwo, że ważne dla niego są takie postacie, jak błogosławiona Zofia Czeska, która pomagała ubogim i osieroconym dzieciom.

Siostry ze zgromadzenia Panien Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny (założonego w 1627 r. w Krakowie przez Zofię Czeską) bardziej znane są właśnie jako prezentki (z łac. presentatio – ofiarowanie). Noszą czarne habity i welony, te drugie zdobi biały, cienki pasek. Od początku istnienia pracują z dziećmi, prowadzą szkoły. Dom przy ul. św. Jana w Krakowie na początku XVIII wieku był ich główną siedzibą. W nim, obok zakonnej klauzury, mieści się publiczne gimnazjum oraz liceum ogólnokształcące.

Siostry zakonne na swojej stronie internetowej, po ogłoszeniu oficjalnego programu wizyty Franciszka w Polsce, pisały: 

„Składając prywatną wizytę siostrom prezentkom, papież pragnie zapewne podziękować wszystkim siostrom zakonnym w polskim Kościele za ich świadectwo życia, za pracę na polu edukacji, za pochylanie się nad człowiekiem chorym i biednym, dzieckiem i potrzebującym pomocy”.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, redaktorka wydania internetowego „Tygodnika Powszechnego”. Absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Laureatka IV edycji Stypendium im. Leopolda Ungera dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

czy siostra na tym zdjęciu lewituje?

...akurat siostry Prezentki? Z mojego dzieciństwa, spędzonego w dużej mierze w małym miasteczku na Podhalu, pamiętam mocno również Siostry Prezentki ofiarnie opiekujące się upośledzonymi umysłowo dziewczynkami( często z poważnymi deficytami fizycznymi również) Szczerze je podziwiałam i podziwiam, to jest ogromnie ciężka służba, a te drobne kobiety dawały radę...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]