Kosmiczne ambicje Polski: nie tylko misja IGNIS

Członkostwo w Europejskiej Agencji Kosmicznej kosztuje nas obecnie ok. 193 mln euro rocznie. 90 proc. tej kwoty wraca do Polski w formie zleceń, kontraktów i misji realizowanych przez firmy i instytucje naukowe w naszym kraju.
Czyta się kilka minut
Sławosz Uznański-Wiśniewski na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. 26 czerwca 2025 r. // Fot. Peggy Whitson / materiały prasowe Axiom Space
Sławosz Uznański-Wiśniewski na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. 26 czerwca 2025 r. // Fot. Peggy Whitson / materiały prasowe Axiom Space

Polak na orbicie to tylko najbardziej widowiskowy przejaw cichej rewolucji, która zaczęła się ponad dekadę temu. Co prawda Polska nie buduje swoich rakiet kosmicznych ani nie planuje misji na Marsa, ale sektor kosmiczny to może jedyna w naszym kraju branża wysokich technologii, która przeszła już drogę od laboratoryjnych eksperymentów po masową produkcję. 

Polski przemysł kosmiczny

O ile pierwszy polski satelita – maleńki, studencki PW-Sat (poleciał w kosmos w 2012 r.) – ważył około kilograma, o tyle w tym roku na orbicie powinny znaleźć się nowe, wyprodukowane w naszym kraju satelity o łącznej masie przekraczającej tonę. Branża kosmiczna to dziś ponad 500 firm zatrudniających tysiące ludzi i zgarniających wielomilionowe umowy. Tylko w 2024 r. firmy z Polski zdobyły 153 kontrakty Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) na łączną kwotę 87 mln euro. 

To oczywiście zasługa talentów i uporu inżynierów, naukowców i biznesmenów, którzy uwierzyli, że w Polsce się da. Ale raz jeden warto podkreślić też, że politycy spisali się bez zarzutu. Decyzję o wstąpieniu do ESA podjął w 2012 r. poprzedni rząd Donalda Tuska mimo całkiem realnej groźby, że zostanie wyszydzony za „zabawę w gwiezdne wojny”. Z kolei lot Uznańskiego-Wiśniewskiego nie doszedłby do skutku, gdyby rząd PiS nie zdecydował o tym, że Polska przyłączy się (i dorzuci) do europejskiego programu lotów załogowych. 

Polska w ESA

Członkostwo w ESA kosztuje nas obecnie około 193 mln euro rocznie. 90 proc. tej kwoty wraca do Polski w formie zleceń, kontraktów i misji realizowanych przez firmy i instytucje naukowe w naszym kraju. To wciąż mniej niż średnia unijna w przeliczeniu na PKB. Ale wystarczyło, żeby odpalić kosmiczne talenty tysięcy inżynierów, dla których wcześniej jedyną szansą na realizację marzeń o kosmosie była emigracja. Opłaca się.

– Robimy ogromny krok w kierunku przyszłości technologicznej Polski. Polski opartej na nauce i wiedzy – mówił podczas startu Sławosz Uznański-Wiśniewski. Ale to krok już kolejny. Robiony bez hałasu i politycznych awantur.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2025