Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kantor to antypody mojego podejścia do kultury

Kantor to antypody mojego podejścia do kultury

30.03.2015
Czyta się kilka minut
Nie robię prac stricte autobiograficznych, chociaż – nie ukrywam – trochę mnie to kusi.
Fot. Dzięki uprzejmości artysty
P

PIOTR KOSIEWSKI: Kantor to malarz, autor happeningów, twórca teatralny?
TYMEK BOROWSKI: Moi oboje rodzice są artystami, więc z Kantorem zetknąłem się dość wcześnie. Widziałem jakieś fragmenty telewizyjnych zapisów jego spektakli. I nadal, po latach, Kantor przede wszystkim kojarzy mi się z teatrem. A jednocześnie wydaje się artystą niedookreślonym, niekoniecznie przypisanym do jakiejś dziedziny. Ale na pewno nie myślę o nim jako o malarzu. Może dlatego, że trochę jego obrazów widziałem i te płótna w ogóle mnie nie przekonują, wydają się nawet dość odstręczające.
Kiedy robiłem swoją pierwszą wystawę indywidualną, interesowałem się buddyzmem zen, związaną z nim afirmacją rzeczywistości. Jednym z jej przejawów była obsesyjna fascynacja realnością przedmiotów. Tym, że są bytami faktycznymi. Na wystawie wśród prac powiesiłem deskę na ścianie. To bardzo „kantorowski” gest. Myślałem, że coś mnie łączy z jego podejściem do sztuki, i zacząłem je zgłębiać. Ale okazało się, że jego wzniosłe, patetyczne myślenie o tych „biednych przedmiotach” jest mi całkowicie obce.
 

Co w obrazach Kantora Pana odrzucało?
To może zbyt mocne słowo. One po prostu mi się nie podobają, nie pociągają estetycznie. Podobnie, oglądając wyimki jego przedstawień, miałem poczucie rozbuchania formy, nadmiaru emocji, patosu. Mówię o własnych odczuciach, a nie w imieniu jakiegoś pokolenia. Jednak przed naszym spotkaniem rozmawiałem o tym ze znajomymi, i wszyscy odpowiadali, że Kantor znajduje się na antypodach ich podejścia do kultury. Być może za mało o nim wiemy.
 

A jakie jest niekantorowskie podejście?
Mówienie rzeczy wprost, nie poprzez symbole czy metafory. Przez ostatnie lata zajmowałem się przekładaniem na dzieła w najprostszy możliwy sposób tego, co chcę przekazać odbiorcy, korzystając z infografik, wykresów. Robiłem instrukcje obsługi życia. Trudno o coś bardziej odległego od kantorowskiego uteatralizowania.
 

Teatralizacja była dla Kantora sposobem przepracowywania własnej biografii.
Oczywiście, jeżeli chce się tworzyć, to trzeba „odbijać się” od własnego doświadczenia. Mówić o sobie, wyciągać wnioski ze swojego życia, a nie próbować patrzeć z zewnątrz. Zauważyłem, że rozpracowując w swych pracach jakiś problem, np. roli przypadku w naszym życiu, tak naprawdę robię to dla siebie. Zajmuję się określoną kwestią, bo ta wydaje się w danym momencie interesująca i postanowiłem na własny użytek ją przemyśleć, a przy okazji chcę podzielić się efektami tych przemyśleń z innymi. Nie robię jednak prac stricte autobiograficznych, chociaż – nie ukrywam – trochę mnie to kusi. Współczesna forma sztuki autobiograficznej w najlepszym wydaniu to kultura hip-hopu, w której teksty niemalże zawsze są budowane na osobistym doświadczeniu. To moralitety robione z własnego życia.
 

Użył Pan sformułowania, że tworzy Pan instrukcje obsługi.
Bo uważam, że sztuki można używać do tłumaczenia rozmaitych kwestii. W ogóle interesuje mnie robienie rzeczy, które są użyteczne, dających się do czegoś użyć. Moja najnowsza praca, zrealizowana we współpracy z Rafałem Dominikiem i Jakubem Maińskim – film „How Culture Works?” – to praktyczny poradnik korzystania z kultury. Można go zobaczyć lub ściągnąć ze strony www.howcultureworks.pl. Umieszczam prace w internecie na licencjach Creative Commons. To demokratyzuje sztukę i daje widzom swobodę decydowania, do czego będą jej używać. Dla mnie działalność awangardowa – która tak zajmowała Kantora – to wychodzenie ze sztuki na zewnątrz, sprawdzanie rzeczy wymyślonych w sztuce w innych kontekstach. Internet i współpraca z ludźmi z innych dziedzin pozwalają na takie sprawdzenie. Nie popadam jednak w dogmatyzm, interesują mnie różne podejścia do sztuki. Godzę się ze swoją niespójnością, z tym, że pociągają mnie różne rzeczy, często bardzo odległe od siebie. Z jednej strony konstruowanie infografik o sensie życia, z drugiej malowanie abstrakcyjnych obrazów. ©

TYMEK BOROWSKI (ur. 1984) – malarz, autor fotografii, prac wideo oraz internetowych.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jaką wartość ma powyższy wywiad w kontekście sztuki Kantora? Odnoszę wrażenie, ze balans został zaburzony i mało tutaj konkretów a więcej ... no właśnie, czego?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]