Język Prezydenta

Z okazji dwusetnej rocznicy rozpoczęcia edycji słownika Samuela Bogumiła Lindego - pierwszego słownika języka polskiego - Senat RP ogłosił rok 2006 Rokiem Języka Polskiego. Celem obchodów ma być m.in. propagowanie dobrej polszczyzny oraz kultury języka. Mam nadzieję, że przyłączy się do nich także Prezydent Lech Kaczyński, eliminując z wypowiedzi rażące błędy językowe. Są to błędy wprawdzie dość popularne - moi uczniowie, gimnazjaliści, nawet recytując "Stepy Akermańskie" Adama Mickiewicza mówią: "Wpłynęłem na suchego przestwór oceanu..." - jednakże Prezydentowi, i to z tytułem profesorskim, nie przystoi mówić: "objęłem stanowisko", "wzięłem udział" itd. (zamiast "objąłem", "wziąłem").
Czyta się kilka minut

Z zażenowaniem słuchałam także przechwałek Prezydenta, że zwykł wygła­szać przemówienia bez kartki. Przypomniało mi to podobną sytuację podczas pierw­szej wizyty Lecha Wałęsy u Papieża w 1981 r. Wtedy Jan Paweł II odpowie­dział żartobliwie, że On jednak z kartki... Improwizowane przemówienia Prezydenta Kaczyńskiego są trudne w odbiorze: buduje skomplikowane składniowo, pokrętne okresy zdaniowe, robi nieuzasadnione składniowo pauzy na namysł, co dodatkowo utrudnia odbiór. Jego język jest ubogi, pełen powtórzeń. Podczas "śniadaniowych" rozmów w niedzielne przedpołudnie, prowadzonych w Radiu Zet przez panią Monikę Olejnik, Pan Kaczyński irytował też brakiem poczucia humoru, elastyczności, nieumiejętnością trafnej i szybkiej riposty. Popadał w okropną manierę wygłaszania oracji, a przy tym mlaskał, ciamkał, posapywał, pokasływał i niestarannie artykułował głoski, i to tak dalece, że wielekroć dopiero z kontekstu można było odgadnąć, jaki wyraz przed chwilą wypowiedział. Orędzie inauguracyjne Pana Prezydenta także było pod tym względem rozcza­rowujące. Nie tylko z uwagi na niestaranną artykulację. Brak w nim było jakiegoś szerszego odwołania się do tradycji i historii Polski.

Liczę, że Kancelaria Prezydenta dołoży starań, by wystąpienia Prezydenta Kaczyńskiego cechowała większa dbałość o polszczyznę. Tego, wobec naszego wspólnego dobra, jakim jest język, mamy prawo oczekiwać.

ANNA ORYŃSKA (Wrocław)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2006