Jestem współwinny

„TP” 10 / 2015
Czyta się kilka minut

Po przeczytaniu artykułu red. Kaliny Błażejowskiej „Bardzo śmiesznie o molestowaniu” z przerażeniem odczułem, jak kolejny raz opadają mi klapki z oczu. Wcześniej wiele razy byłem zdegustowany pseudożarcikami przełożonych czy „obcinaniem” ludzi od dołu do góry i ocenianiem ich jak kawału mięsa. I co? Niewiele z tego wynikało – poruszałem ten temat co najwyżej w mniejszym, zaufanym gronie. Ale teraz widzę, że – jak bym się nie próbował tłumaczyć – jestem współwinny. To przecież moje społeczeństwo akceptuje taki sposób traktowania siebie nawzajem, szczególnie kobiet. Choć nie jest to integralna część zasad współżycia w społeczeństwie, tak głęboko wrosła w codzienne relacje, że używamy seksistowskich schematów bezwolnie, a gdy inni to robią, w najlepszym razie milczymy. To właśnie jest ta banalność zła! Mam nadzieję, że, tak jak w przypadku bicia dzieci, szybko wypracujemy zachowania i myślenie przeciwdziałające przedmiotowemu traktowaniu naszych współobywatelek, mam i sióstr. Chciałbym też przeprosić, że przykładałem do tego zła rękę – śmiałem się z „żartów”, nie reagowałem na przedmiotowe traktowanie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2015