Proboszcz bazyliki mariackiej w Krakowie, ks. Dariusz Raś, nie zgadza się z zarzutami abp. Marka Jędraszewskiego i zapowiada odwołanie do Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej – ostatniej kościelnej instancji. Nie wstrzymuje to decyzji metropolity – ks. Raś musi opuścić parafię – ale wiąże mu ręce: arcybiskup nie może mianować nowego proboszcza i przez kolejne miesiące parafią zarządzać będzie administrator, który nie ma uprawnień do podejmowania żadnych ważnych, w tym finansowych, decyzji.
Co abp Jędraszewski zarzuca ks. Rasiowi
Trybunał prawdopodobnie utrzyma w mocy decyzję Jędraszewskiego (i Dykasterii ds. Duchowieństwa, która przyznała rację metropolicie). Watykan zwykle staje po stronie biskupów, dlatego niewielu księży decyduje się na walkę do samego końca, bo to zwykle zamyka im drogę do objęcia jakichkolwiek stanowisk w diecezji. Ks. Raś traktuje ją jednak jako walkę o dobre imię, publicznie nadszarpnięte przez arcybiskupa.
Półtora roku temu (tyle trwają już próby odwołania proboszcza) abp Jędraszewski zarzucił ks. infułatowi Rasiowi nadużycia finansowe (nierzetelne prowadzenie dokumentacji, przyjmowanie darowizn i dotacji bez zgody kurii, nieprawidłowości w zatrudnianiu pracowników). Metropolita najwyraźniej przekonał dykasterię, że wyrządziły one Kościołowi „wielką szkodę”, bo tylko w takim przypadku można, zgodnie z prawem kanonicznym, odwołać proboszcza.
Zwolennicy ks. Rasia uważają, że podobne zarzuty dałoby się postawić niemal każdemu proboszczowi w Polsce, i że w tym przypadku chodzi o „skok na kasę”.
Parafia mariacka ma ogromny majątek w nieruchomościach (kamienice w centrum Krakowa) i prowadzi dochodową działalność hotelarską.
We wspomnianym liście padł też zarzut „nadużyć w prezencji” ks. Rasia. Dotyczył używania przez proboszcza infuły (mitry). Tytuł infułata pozwala mu na noszenie tego stroju tylko na terenie własnej parafii, a ks. Raś chętnie pokazywał się w nim na uroczystościach zewnętrznych. Ta uzurpacja musiała szczególnie irytować metropolitę, znanego ze słabości do nadobnych szat.
Śmieszne, ale i smutne. Bo bez względu na to, kto ma w tym sporze rację, wciąż jeszcze pieniądze, władza, ambicje i personalne urazy okazują się ważniejsze od dobra Kościoła (zarówno wiernych, jak i instytucji), na które obie strony chętnie się powołują.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











