Reklama

Ładowanie...

Felieton zgryźliwy

01.02.2004
Czyta się kilka minut
Nie mogę oderwać oczu od pierwszej strony gazety: cóż za zdjęcie. W ławach sejmowych sami znani posłowie, a wszyscy czemuś radzi. Szerokie uśmiechy, oklaski (ręce bijące brawo w różnych pozycjach). Ba, także gest euforii, także i pięść podniesiona tryumfalnie. Jest dobrze, jest świetnie. Co się stało? No właśnie.
K

Komuś się w tym sejmie przecież kibicuje, jeśli nie całym sercem to częścią, jeśli nie w stu procentach to jednak bardziej niż innym, albo bodaj trochę bo innym wcale. A tutaj? Ci klaszczący i ogarnięci satysfakcją coś wygrali, to widać. Czy to jest i moja wygrana, i moja satysfakcja?

Otóż po pierwsze dowiaduję się, że przede wszystkim przegrał przeciwnik. I to jest największa racja owego wybuchu entuzjazmu. Miał wygrać, a przegrał, przeliczył się w swoim oczekiwaniu. A my, klaszczący, do tego się przyczyniliśmy, ba, myśmy sprawili to w największej mierze. Więc nie o to chodzi, że stworzyliśmy szansę na coś bardzo dobrego, czego nikt poza nami by nie zrealizował, bo głupi był albo miał złą wolę. Nie o to chodzi, że jakieś dobro wspólne właśnie zostało zainicjowane. Myśmy popsuli rachuby tych, z którymi walczymy.

To też mogłoby cieszyć, czemu...

2463

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp roczny
199,90 zł

360 zł 160 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp 10/10
10,00 zł

Przez 10 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]