W swoim nowym cyklu Łukasz Lamża, dziennikarz naukowy „Tygodnika”, patrzy w przyszłość doby antropocenu trzeźwo, bez paniki i bez naiwności, na podstawie liczb, nauki i zdrowego rozsądku.
W tym odcinku swojego podkastu „Jeszcze inna przyszłość” Łukasz Lamża siada nad naukowymi podstawami długowieczności i zadaje trudne pytanie o to, co wygra: nauki medyczne czy nasze potężne lenistwo i fatalne wzorce kulturowe?

Przyglądamy się największym wyzwaniom epoki człowieka oraz drodze, która zaprowadziła nas od afrykańskich sawann do globalnej wioski. Omawiamy badania naukowe i dyskusje nad interakcjami między człowiekiem i innymi elementami przyrody – zarówno tymi współczesnymi, jak i przeszłymi.
Pełna transkrypcja rozmowy
Poniższy tekst powstał w oparciu o transkrypcję maszynową, może zawierać usterki językowe.
Cześć i czołem, szanowni państwo, tu Łukasz Lamża i „Jeszcze inna przyszłość” w Podkaście Tygodnika Powszechnego.
To kontynuacja czegoś, o czym zacząłem mówić w ostatnim odcinku, czyli o perspektywach dotyczących starości. Perspektywach na XXI wiek. W poprzednim odcinku, jeśli jeszcze go nie słyszeliście, być może zechcecie od niego zacząć, pomówiłem troszeczkę o zupełnych podstawach, ile osób pracujących będzie przypadało na ile osób niepracujących, jak bardzo wydłuży się życie ludzkie w XXI wieku, czy upadnie system emerytalny. No podeszliśmy do sprawy, powiedzmy sobie, mocno ekonomicznie.
Dzisiaj postanowiłem siąść nad kontynuacją tych wszystkich wątków. Zaczniemy od tematu długowieczności. Przyjrzymy się więc bliżej tej takiej statystyce prościutkiej, jak długie będzie średnie oczekiwane życie ludzkie. Przyjrzymy się troszeczkę bliżej temu, co się dzieje w tym tajemniczym okresie życia po osiemdziesiątce, dziewięćdziesiątce, a być może nawet po setce, a następnie, jeśli starczy nam czasu, a mam nadzieję, że wystarczy, to przyjrzymy się dużo ciekawszemu pytaniu, a mianowicie, owszem, żyć długo, tylko po co? Czy w XXI wieku będzie po co żyć te 100-120 lat? No i w ogóle, czy więcej, czy 200?
Zacznijmy może od samego pytania o długowieczność. Przypomnę może podstawową statystykę. Aktualne, globalne przewidywanie długości życia obecnie rodzącej się osoby, w uśrednieniu po całej naszej planecie, to 71 lat. W Polsce ten wynik to 76 lat. Mamy też już państwa, gdzie wynik ten jest powyżej 80. No, chciałoby się powiedzieć: coś niesamowitego. Cóż za długie życie. I to powtórzę, mówimy o globalnej średniej 71 lat. Można jeszcze optymistyczniej, na przykład, owszem, średnia wynosi 71 lat, w Polsce 76. Natomiast statystyki mają to do siebie, taka ciekawostka, że kiedy się żyje i żyje, i żyje, to te perspektywy się wydłużają, bo z każdym rokiem życia należymy do coraz węższego grona ludzi, którzy tego wieku dożyli. W związku z czym, na przykład dzisiaj siedemdziesięciolatek, średni przeciętny polski siedemdziesięciolatek, mówi nam GUS, ma przed sobą jeszcze średnio 14 lat życia. Czyli ci, którzy dożyli siedemdziesiątki, średnio mogą jeszcze liczyć na to, że czeka ich 14 lat życia. Mówiąc jeszcze inaczej, średni wiek, w którym umrze osoba, która dzisiaj ma 70 lat, to 84.
Inna ciekawostka. Nie będę o tym więcej mówił, dlatego że o systemie emerytalnym rozmawialiśmy nieco więcej w poprzednim odcinku, ale udało mi się w końcu dokopać do konkretnych liczb. Muszę wam powiedzieć, że Główny Urząd Statystyczny niechętnie dzieli się tą wiedzą. Wydawany jest regularnie przez tę instytucję raport o średniej oczekiwanej dalszej długości życia. To jest istotny dokument ze względu na właśnie funkcjonowanie systemu emerytalnego. Czyli publikowane są takie oficjalne tabele. Osoba w danym wieku, nawet jest to rozłożone na poszczególne miesiące, czyli ktoś, kto ma dzisiaj, dajmy na to, 57 lat i 6 miesięcy – jest taka tabelka regularnie wydawana przez GUS – ile jeszcze miesięcy średnio taka osoba przeżyje.
Ta tabela wydawana jest po uśrednieniu płciowym, czyli: mężczyźni i kobiety w danym wieku ileż też jeszcze będą żyć. Tymczasem, jak wiadomo, kobiety żyją dłużej od mężczyzn. I wcale nie tak łatwo było znaleźć dane. Musiałem dojść do tabel zupełnie źródłowych, pochowanych po aneksach, jak to wygląda w rozkładzie na płeć. A więc już informuję. 70-latek, a więc mężczyzna 70-letni, ma przed sobą jeszcze średnio 12 lat. 70-latka – 16 lat. Niecałe. Jest to pewna różnica.
Nawiasem mówiąc, w tych dopiero statystykach, jakże nieładnie niewspominanych w kontekście emerytury – uważam to za bardzo nie fair, że dokładnie i ściśle w kontekście emerytury podawana jest średnia dla mężczyzn plus kobiet. No powinno to zostać rozbite. Dlatego że gdyby te dane zostały rozbite na podział płciowy, to ujrzelibyśmy wszyscy to, co ujrzałem ja w tych tajemnych, głębiej zakopanych tabelach, że mężczyzna przechodzący na emeryturę w 65. roku życia ma jeszcze średnio przed sobą 15 lat życia. Tymczasem kobieta przechodząca w 60. roku życia na emeryturę ma przed sobą jeszcze średnio 24 lata na emeryturze. Ot, i ta fundamentalnie interesująca statystyka, której niektórzy już dzisiaj nie boją się nazywać prawną dyskryminacją mężczyzn. 15 lat na emeryturze mężczyźni, 24 lata na emeryturze kobiety. No ale tym tematem nie będziemy się dzisiaj więcej zajmować.
Miałem pomówić o samych perspektywach długowieczności. A więc 70 lat średnie życie ludzkie obecnie. Przykładowe przewidywania na przyszłość. Zwykle do 2070, 2100 roku robione dociągają tę krzywą do mniej więcej 90 lub 100 lat. Konkretnie artykuł Waupel z 2020 roku, „Demographic Perspectives on the Rise of Longevity”. No gdzieś między 90 i 100 lat. Pytanie: czy ten czas życia można wydłużać w nieskończoność? Czy ktoś przewiduje, że na przykład średnia długość życia ludzkiego kiedykolwiek będzie wynosiła 200 albo 300 lat? Czy kiedykolwiek ludzie będą tak długo żyć? Czy wrócimy do statystyk biblijnych sprzed upadku naszego gatunku opisywanego w Biblii? Czy ktoś będzie kiedyś tyle żył? Wygląda na to, że nikt poważny tego nie przewiduje. O, może tak.
Za chwileczkę opowiem troszkę o badaniach nad nieograniczoną długowiecznością. Ale znowu pewna porcja statystyk, żebyśmy widzieli, jak to mniej więcej wygląda. Jest taka bardzo ciekawa statystyka, pokazująca o ile wydłuża się średnie życie ludzkie, głównie w związku z rozwojem medycyny, technologii, zmianą sposobu życia ludzkiego w podziale na poszczególne lata. Czyli patrzę w tym momencie na taki piękny, kolorowy wykresik pokazujący, jak w ciągu ostatnich 20 lat wydłużyło się średnie życie ludzkie w poszczególnych blokach czasowych.
Wygląda to tak. Przypuśćmy, że mam 80 lat albo 90 lat. Jest pewne prawdopodobieństwo, że umrę w ciągu następnego roku. Prawdopodobieństwo zgonu w ciągu następnego roku. Jakie to są mniej więcej wartości? Ja jestem obecnie 39-latkiem. Dla mnie to prawdopodobieństwo w Polsce wynosi około 0,2-0,3 procent. Czyli mniej więcej 2-3 osoby na 1000 w moim wieku w ciągu najbliższego roku umrą, zginą. No i to rośnie. Tak, to rośnie. Na przykład, znowu w Polsce, przeciętny 100-latek. Tutaj te parametry dla obu płci zbliżają się do siebie. Przeciętny 100-latek ma prawdopodobieństwo zgonu w ciągu najbliższych 12 miesięcy wynoszące mniej więcej jedną trzecią. I tu powolutku tych statystyk jest coraz mniej, bo jest coraz mniej 100-latków. Tam się zaczyna szumek pojawiać statystyczny, ale ogólnie to się gdzieś stabilizuje. Jedni mówią 30-40, niektórzy mówią, że do 50-50 mniej więcej. I potem już tacy 110, 115-latkowie, to są pojedyncze osoby, co roku, no tak naprawdę to jest rzut monetą.
I ten kolorowy diagram, o którym przed chwilą mówiłem, to jest wykres przedstawiający postęp w tej statystyce. Czyli o ile od lat 80., 90., z każdym rokiem, o ile to się zmienia, o ile to się poprawia. I tu ciekawe, ta poprawa w zasadzie kończy się na 80-, 90. roku życia. Czyli udaje się doprowadzić do tego, że coraz mniej prawdopodobna jest śmierć 30-, 40-, 50-, 60-, 70-latków. I tu rzeczywiście ten postęp występuje. Ale później w okolicach osiemdziesiątki, dziewięćdziesiątki te statystyki się załamują. I wcale już wydaje się medycyna niejako nie pomagać stulatkom. Coraz więcej osób dożywa 100-, 110. roku życia. Coraz większa powolutku też jest ta ciekawa statystyka: wiek najstarszego aktualnie żyjącego człowieka. Natomiast głównie dlatego, że po prostu więcej ludzi dożywa dziewięćdziesiątki i setki. Natomiast tym ludziom później już niejako nie polepsza się sytuacja z punktu widzenia czysto statystyki medycyny.
Ciekawostka: dotychczas w zarejestrowanej historii – mówimy tutaj o przypadkach dobrze potwierdzonych, kiedy mamy dokument, jakiś tam akt narodzin – jedna tylko osoba w historii dziejów żyła dłużej niż 120 lat. Fenomenalny przypadek, Francuzka Jeanne Calment, być może o niej słyszeliście. Niebywały przypadek, rzeczywiście. Tylko jedna osoba tę sto dwudziestkę przekroczyła. Natomiast to był wybitnie nietypowy przypadek. Do tego stopnia, że niektórzy powątpiewają, czy tam coś jednak w tym dokumencie nie było nie tak.
Dłużej niż 115 lat łącznie do dzisiaj przeżyło około tylko 20 osób w historii dziejów. Czyli wygląda na to, że gdzieś w okolicach 110-115. roku życia zaczyna się pojawiać taki sufit. Są już takie badania, czy ten wynik, ten parametr, wiek najstarszej obecnie żyjącej osoby, czy on rośnie? Niebywały przypadek Jeanne Calment sprawił, że to wszystko jest obarczone potężnym rozrzutem statystycznym tylko z powodu tej jednej kobiety, która złamała wszystkie prawa statystyki i żyła po prostu za długo. Z punktu widzenia tego, co wydaje się możliwe. Więc tak naprawdę nie wiadomo.
Jedni mówią, gdy czyta się tego typu analizy, że ten sufit występuje, czyli w okolicach 120. roku życia to się zaczyna wysypywać po prostu. Wykonajcie sobie tę matematykę. Jeżeli każdego roku po 110. roku życia mamy rzut monetą, to naprawdę przestaje to dobrze wyglądać. Z każdym rokiem mamy 2, 4, 8, 16, 32, 64, 128. Jeśli dobrze pamiętam, dwa do potęgi dziesiątej to jest milion. Czyli 10 lat takiego corocznego rzucania monetą oznacza, że po 10 latach zostanie tylko jedna osoba na milion. No więc zasadniczo wygląda to tak, i tak mówi większość ekspertów, że owszem, średnia długość życia rośnie. Natomiast rośnie znacznie szybciej niż maksymalna długość życia. Długie życie się egalitaryzuje. Jest coraz bardziej prawdopodobne, że poszczególna losowo wybrana osoba zazna długiego życia. Natomiast nikt nie przewiduje, że ta maksymalna długość życia będzie znacząco rosła.
120 lat, słuchajcie. Naprawdę nikt nie przewiduje, żeby powszechne było życie dłużej. No ale co z tą nieśmiertelnością? Ktoś mógłby zapytać. Od czasu do czasu się przecież o tym mówi. Czy nauka nie bada czegoś takiego jak nieśmiertelność? Być może kiedyś będzie okazja pomówić o zupełnych szaleństwach, o transhumanizmie, o rzeczach typu ściąganie własnego umysłu do komputera i życiu wiecznie w postaci krzemowej, o zamrażaniu się z nadzieją na wybudzenie w przyszłości, o takich rzeczach gdzieś na granicy pomiędzy science fiction a przyzwoitością.
Jeżeli mówimy o medycynie, to wypadałoby choćby krótko wspomnieć o chyba jedynym takim projekcie, który przynajmniej udaje, że opiera się na współczesnej medycynie: jest taki człowiek Aubrey de Grey, który opisał coś, co określa się jako właśnie tego typu plan na nieśmiertelność. Nazywa się to technicznie SENS, co ciekawe. S-E-N-S. Natomiast nie od polskiego słowa „sens”, tylko jest to skrót od angielskiego Strategies for Engineered Negligible Senescence, czyli strategie w celu uzyskania wyinżynierowanego, zaniedbywalnego starzenia. Negligible senescence, czyli starzenie się, które jest zaniedbywalne. W praktyce chodzi o to, aby każdą wyobrażalną rzecz, którą naukowcy, lekarze zidentyfikują jako formę starzenia się organizmu, aby każdą z nich indywidualnie po prostu odhaczać i sprawiać, żeby stawała się coraz słabsza. To jest tak zwana idea divide and conquer, dziel i rządź. Podzielenie problemu na poszczególne, małe, indywidualne poletka medyczne i zarządzanie każdym z nich osobno, tak aby zminimalizować dany wpływ starzenia się.
Tutaj idea jest taka, że musimy działać całe życie albo przynajmniej im szybciej, tym lepiej, i po prostu nie doprowadzić do tego, aby ciało się starzało. Aubrey de Grey starzeje się, śledzę jego projekt już gdzieś od 15 lat i pamiętam, kiedy wyglądał zupełnie inaczej. No więc tak czy inaczej, jemu się nie udaje, chłop się starzeje. Natomiast żebyście wiedzieli, jakiego typu to jest sposób myślenia, aktualnie na stronie projektu SENS wymienianych jest siedem rzeczy, które zdaniem medycyny prowadzą do starzenia się. Odczytam może tę listę bez szczegółowego komentarza, żebyśmy poczuli klimat. 1. Utrata i starzenie się komórek. 2. Nadmierne dzielenie się komórek, prowadzące docelowo na przykład do nowotworów. 3. Komórki, które nie chcą umierać. To podobny, zbliżony problem. 4. Mutacje mitochondrialne. 5. Odpady komórkowe wewnątrzkomórkowe. 6. Odpady komórkowe zewnątrzkomórkowe. 7. Sztywnienie macierzy zewnątrzkomórkowej.
Można by długo, długo opowiadać o każdym z tych punktów, co to dokładnie jest, jak wyglądają skutki występowania tego procesu i w jaki sposób de Grey i towarzyszący mu specjaliści wyobrażają sobie zapobieganie zachodzeniu danych procesów. Co ciekawe, to są wszystko zjawiska dziejące się na poziomie komórkowym i tkankowym. Tak to postanowił zredukować ten problem de Grey. Żeby jednak była jasność: no nie, nikt nie wyobraża sobie, aby dało się ten program zrealizować, czyli zidentyfikować skończoną listę problemów i każdemu z nich przeciwdziałać.
Medycyna to tak naprawdę tysiąc osobnych tematów. W każdym z nich oczywiście jest postęp, ale on idzie powolutku, a jakoś tak się dzieje, że kiedy pokonamy jeden problem, nagle wyłazi kolejny. Wspominałem o tym w poprzednim filmie, tę okrutną oczywistość matematyki, mianowicie śmiertelność, współczynnik śmiertelności zawsze wynosi 100 procent dla każdego z nas. Jedna jest rzecz pewna w życiu, choć niektórzy twierdzą, że jeszcze podatki. I tą pewną rzeczą jest śmierć. Jeśli jednej rzeczy będziemy zapobiegać skutecznie, to nagle inna nam wylezie. W poprzednim odcinku podsumowałem to takim może trochę makabrycznym epigramatem, ale skoro już mówimy o śmierci, to musimy po prostu chyba to robić. Każda osoba ocalona od choroby serca to nowy pacjent onkologiczny. Tak to przynajmniej wygląda z punktu widzenia aktualnych statystyk. Dwie najczęstsze przyczyny śmierci.
Okej, no i co? I co w związku z tym? Życie rzeczywiście, wracając do tego, od czego zacząłem, robi się coraz dłuższe i dłuższe. Natomiast wspomniałem w zajawce, że może nie jest to aż takie proste, że medycyna nam to długie życie wręczy na tacy. Bardzo fajnie to podsumowała Laura Carstensen ze Stanford Center on Longevity w artykule z książeczki „The Future of Aging”. Bardzo fajna rzecz, bardzo fajne podsumowanie tego, co się dzieje w tej dziedzinie. Tam pada takie piękne zdanie otrzeźwiające nas. Cytuję. „Z naszych badań wynika, trzy czwarte Amerykanów chciałoby dożyć do setki, gdyby mogli osiągnąć ten wiek w dobrym zdrowiu. Jednocześnie z badań wynika też, że trzy czwarte Amerykanów je za dużo i nie ćwiczy tyle, ile powinni”.
A, no właśnie... Wybory życiowe. Możemy tutaj sobie walczyć, ile chcemy, ze sztywnieniem macierzy zewnątrzkomórkowej, z mutacjami mitochondrialnymi, kontrolować długość telomerów i kontrolowaną apoptozę i chodzić do lekarza i wszystko robić, ale... Za przeproszeniem, jak będziemy spasieni, rozwaleni na kanapie, to naprawdę nam nic nie pomoże. Brzmi to brutalnie. Wybrałem przykład otyłości, bo jest to jedna z najprostszych znanych medycynie zależności. Wynik jednego takiego przykładowego badania, żebyśmy znowu mieli jakąś liczbę. Ja tak troszeczkę wyobrażam sobie, że mój podkast to jest pretekst, żeby dostarczyć wam po prostu pewnych liczb. Może wam się kiedyś przydadzą.
Patrzymy na osoby w wieku 20 do 29 lat. Wspominałem o takim parametrze, jak przewidywana długość dalszego życia, czyli osoby, które już dożyły tego wieku, ile jeszcze prawdopodobnie będą żyć. Podałem wcześniej kilka przykładowych liczb, natomiast każdy człowiek jest inny, a statystycy znają różne sposoby, na które mogą nam tę liczbę wzbogacić. Przykład otyłości. Tabelka, słuchajcie, prosta jak budowa cepa. Dokładnie ten sam parametr, ale w zależności od współczynnika masy ciała, BMI, od zdrowej masy ciała, aż po silną otyłość, no od 57 do 47 to spada. Jak od linijki. Dla każdego wieku, dla każdej grupy, dla każdej płci zawsze jest tak, że osoby, które mają większą wagę, będą żyły krócej. W tym konkretnym przypadku osoby zdrowe, w grupie do 29 lat, mogą średnio liczyć jeszcze na 57 lat, a osoby z silną otyłością na 47 lat, czyli 10 lat życia średnio zabiera dwudziestokilkulatkom silna otyłość. 10 lat życia? A to jest tylko jeden czynnik. OK. Inne badania mówią podobne rzeczy, o alkoholu, o paleniu, o trybie życia, o ćwiczeniach i kilku innych tego typu decyzjach życiowych, jeśli wolno mi tak powiedzieć.
Żeby to wszystko uprościć i podsumować ten segment. W tle tego wszystkiego, tak naprawdę w tle tego pytania, jak długie będzie życie w XXI wieku i dalej, zaczyna powolutku wyłazić to wielkie pytanie. To znaczy, czy my na to długie życie sobie zapracujemy? Postęp w przyroście długości życia ewidentnie w XX wieku wynikał głównie z tego, że udało się zapanować nad kilkoma podstawowymi sposobami, na jakie ludzie wcześniej umierali. Głównie to są choroby zakaźne. Tutaj patrzymy w tym momencie na szczepionki. Patrzymy na coś takiego jak bezpieczne operacje. Kilka takich prostych czynników w medycynie, które to podniosły. Natomiast to zaczyna powolutku się wypłaszczać. I co zaczyna decydować? No właśnie, już nie to, czy umrzemy na koklusz albo odrę, albo grypę. Tylko to, czy będziemy żyli zdrowo. Ludzie, którzy będą żyli zdrowo, będą żyli długo. Ludzie, którzy nie będą żyli zdrowo, nie będą żyli długo. I w coraz większym stopniu zaczyna to być prawdą.
A więc, no właśnie, jak zwykle, w tle przemiany światopoglądowe, by nie rzec: filozoficzne. Co zwycięży? Czy wiara w to, że nauka przyniesie nam wszystko na tacy i my tylko będziemy pasywnymi odbiorcami coraz dłuższego życia, które zostanie nam zagwarantowane przez rozwój technologiczny? Czy też pojawi się ta świadomość, czy ona wygra, że to nie jest takie proste? Że musimy te decyzje my podejmować? Inne wybory ludzkie, inne systemy wartości przynoszą inne życie. A więc ostatecznie, jeżeli chcemy sobie odpowiedzieć na pytanie, co się będzie działo z tym parametrem, jak długość życia, jak długość życia w zdrowiu, poziom zdrowia w ciągu życia, to wygląda na to, że medycyna, siłą rzeczy, powolutku będzie się rozwijać i będzie powolutku dawać coraz większą możliwość, ale w krajach wysoko rozwiniętych zaczyna już dochodzić do tego poziomu, w którym długość życia w zdrowiu już się nie zwiększa, i zaczyna się coraz bardziej rozszczepiać na ludzi, którzy żyją dłużej i krócej zależnie od swoich wyborów życiowych.
Gdybym miał się pokusić o jakieś szybkie, błyskawiczne przypuszczenie – jest to podkast mało publicystyczny, ale czasami jest – ja bym na szybciutko, kiedy się nad tym zastanowiłem, to doszedłem do wniosku, że w zasadzie jestem pesymistą. Uważam, że do tego nie dojdzie, to znaczy myślę, że biorąc pod uwagę to, co się dzieje aktualnie, jak wygląda rozwój kultury, rozwój wartości, wydaje mi się, że przyszłość jest pod tym względem pesymistyczna. Wydaje mi się, że my wszyscy bardzo intensywnie sami siebie nawzajem próbujemy przekonywać, że te decyzje życiowe nie mają znaczenia, że nie ma czegoś takiego jak zdrowa decyzja życiowa i niezdrowa decyzja życiowa, mówię o czymś takim jak normalizacja niezdrowych zachowań, mówię o czymś takim jak, obrazkowo myśląc, okładka czasopisma z kobietą silnie otyłą, w stanie wysokiej otyłości, z wielkim napisem „To jest zdrowe”. Jest bardzo intensywny ten proces przekonywania szaleńczego, drapieżnego, wbrew faktom, przekonywania wszystkich, siebie samych i całego świata, że to wcale nie jest tak, że te decyzje mają ewidentną walencję zdrowotną i są pewne decyzje niezdrowe i decyzje skracające życie, przynoszące chorobę i inne.
Wydaje mi się, gdybym miał na szybko przypuszczać, że to się pogłębia. Więc moja szybka diagnoza, przynajmniej na najbliższe 20-30 lat, bo to jest wygodne. To jest po prostu wygodne. Wygodnie jest myśleć, że nic nie muszę robić, a medycyna wszystkim się zajmie. To jest po prostu alternatywny tryb życia. Tymczasem fakty są brutalne, są tryby życia zdrowe i niezdrowe, przynoszące choroby i przynoszące zdrowie, przynoszące krótkie życie i długie życie. I nie widzę, aktualnie w kulturze, która mnie otacza, siły, która byłaby w stanie tę świadomość upowszechnić. Wydaje mi się, że będzie proces wręcz przeciwny. Kto wie, może się przekonam, że będzie jednak inaczej.
I cóż nam zostało? Zostało nam kolejne pytanie. Po co to długie życie? Wspominałem na początku tego podkastu, że jeśli starczy czasu, to zajmiemy się i teraz tym pytaniem, ale szczerze mówiąc, wydaje mi się, że zbliżamy się już do 25 minut. Zrobimy z tego po prostu osobne nagranie. A więc w następnym odcinku z tej naszej miniserii o starości bardzo ważne i interesujące pytanie. Po co długie życie? Poruszymy wręcz, nie bójmy się tego powiedzieć, filozoficzny temat sensu życia. A żeby nie było, że to tak sobie tylko filozof gada, będę cytował wyniki badania CBOS-u z 2017 roku życia zatytułowanego „Sens życia – wczoraj i dziś”.
Dzięki, że byliście ze mną. Zapraszam was do odsłuchania kolejnego podkastu z tej serii. Zapraszam was też serdecznie do słuchania innych podkastów Tygodnika Powszechnego, do wspierania nas na Patronite, poprzez informowanie waszych znajomych, bliskich, krewnych i sąsiadów o czymś tak fajnym jak nasz podkast.
To był Łukasz Lamża w „Jeszcze innej przyszłości” i kłaniam wam się nisko.

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II”.
Słuchaj naszych podcastów:
- Podkast Tygodnika Powszechnego — YouTube | Spotify | Apple Podcasts
- Strona świata — Jagielski Story — Spotify | Apple Podcasts
- Szkoła uczuć — Spotify | Apple Podcasts | RSS
- Tygodnik Powszechny: Kultura — Spotify | Apple Podcasts
- Tygodnik Powszechny: Nauka— Spotify | Apple Podcasts
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















