Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Chiński Nobel

Chiński Nobel

21.10.2012
Czyta się kilka minut
Dzisiejszą sytuację pisarza w Chinach można porównać do polskiej z lat 80.: głębokim podziałom politycznym towarzyszy poczucie bezradności i brak wizji na przyszłość. Adam Zagajewski ostrzegał wtedy przed jednoznaczną polityzacją literatury...
P

Przyznanie literackiej Nagrody Nobla Mo Yanowi, pisarzowi z komunistycznych Chin, cieszącemu się (umiarkowanym i zawsze niepewnym) poparciem partii i mającemu za sobą karierę oficera politycznego w wojsku, wywołało falę dyskusji. To trzeci chiński Nobel w dziedzinie kultury, poprzednie to literacka nagroda dla Gao Xingjiana za powieść „Góra duszy” i pokojowa nagroda dla Liu Xiaobo. Przy tym Gao Xingjian jest emigrantem i mieszka we Francji, a władze odmawiają mu prawa wjazdu do kraju, a Liu Xiaobo za swoją działalność na rzecz demokratyzacji sytemu został skazany na 11 lat więzienia, nagrody nie mógł odebrać i niemożliwy jest kontakt z nim ani z przebywającą w areszcie domowym żoną.

Solidarność i samotność

Gdy w 2009 r. Chiny były gościem honorowym Międzynarodowych Targów we Frankfurcie, Mo Yan wchodził w skład oficjalnej chińskiej delegacji. Usiłowano posadzić wtedy przy jednym stole pisarzy z Chin i emigrantów jak Gao Xingjian, dyskusja jednak nie doszła do skutku. Czuwający nad delegacją działacze izolowali i chronili pisarzy z Chin przed kontaktem z mediami.

Nie należy jednak sobie wyobrażać obecnego laureata jako opływającego w luksusy partyjnego bonza. Jest on człowiekiem skromnym, a jego literacki pseudonim Mo Yan (Niemowa) można interpretować jako deklarację przyjętej strategii. Podejmowane przez pisarza wybory, wstąpienie do wojska w wieku lat 20, kształcenie się na uczelni wojskowej, także należy odnieść do realiów chińskich. Urodzony w 1955 r. Mo Yan należy do pokolenia, które we wczesnej młodości doświadczyło skutków rewolucji kulturalnej, dewastującej wszystkie struktury społeczne i tradycję. Potem – w latach 80. – ta sama generacja mogła zetknąć się z kulturalnym otwarciem na świat.

Gdy 4 czerwca 1989 r. w Polsce odbywały się pierwsze częściowo wolne wybory, w Pekinie na placu Tiananmen czołgi rozjeżdżały protestujących studentów. Koincydencja tych zdarzeń jest symboliczna, tego samego dnia rozgrywały się w dwóch punktach świata dwa różne scenariusze wychodzenia z komunizmu: w Polsce – transformacji ustrojowej, w Chinach – liberalizacji ekonomicznej przy dalszym trwaniu struktur systemu.

Dzisiejszą sytuację pisarza w Chinach można porównać do polskiej z lat 80.: głębokim podziałom politycznym towarzyszy poczucie bezradności i brak wizji na przyszłość. Adam Zagajewski, wymieniany dziś wśród polskich kandydatów do Nobla, napisał wtedy na emigracji przełomowy cykl esejów zatytułowany „Solidarność i samotność”, ostrzegając przed jednoznaczną polityzacją literatury, przypominając, że pisarz powinien być oceniany nie za swoje deklaracje i udział w szlachetnym ruchu, ale za to, co zrobi, pisząc w samotności, zmagając się ze swoim „ja”, a więc nie z tego, co zrobi, walcząc o wolność, ale z tego, co robi ze swoją wolnością twórczą.

Mięsne dziecko

Eksperyment, jakiemu swoje literackie „ja” poddaje chiński pisarz, może przyprawić o zawrót głowy. Swego sobowtóra, „podstarzałego pisarza Mo Yana”, wysyła na odległą prowincję i poddaje serii nieprawdopodobnych zdarzeń. „Krainę wódki” Mo Yana i „Górę duszy” Gao Xingjiana łączy motyw podróży, ale dzieli – prawie wszystko. Gao Xingjian posługuje się wysokim stylem europejskiego modernizmu, a głównym motywem wspinaczki jest tęsknota metafizyczna i próba dotarcia do uniwersum; Mo Yan natomiast zstępuje do jakiegoś przedpiekla, czeluści, gdzie wszystko grzęźnie w błocie, a ludzie pogrążeni są w złym śnie. Szczytowym momentem powieści jest przekroczenie bram Akademii Kulinarnej, gdzie demonstruje się najpierw procedury przyrządzania dziobaka, a potem – przyrządzania niemowlęcia.

„To nie ludzie, to zwierzęta w kształcie ludzi” – przestrzega wykładowczyni, teściowa bohatera, starając się uprzedzić i wyciszyć uczuciowe reakcje młodych mężatek i samego pisarza na widok umieszczonego w klatce „mięsnego dziecka”, które trzeba wykrwawić, a potem sparzyć w gorącej wodzie. To jest szansa, tłumaczy wykładowczyni, „eksportowy numer” i rodzaj „wiecznej wizy” do świata, który zawsze chętnie kupi ekstremalne przeżycie. Jest w tym motywie odniesienie i do eksperymentów genetycznych, i do jaskrawego nieliczenia się z jednostką, jak to było w wypadku chińskiej afery z mlekiem w proszku, gdy mleczarnie dla zysku wprowadzały do obrotu mleko powodujące trwałe uszkodzenie nerek u dzieci. „Kanibalistyczna obsesja” Mo Yana niepokoi też ze względu na realizm: procedury obróbki, które są w istocie wymyślnymi torturami, stosowane są na całym świecie wobec zwierząt. A eksperymenty genetyczne prowadzone są nie tylko we współczesnych Chinach, choć tam – ze względu na autorytarny system – sprawa ma szczególny wymiar. Nic dziwnego, że „Kraina wódki” po raz pierwszy ukazała się na Tajwanie, „wątpliwe cenzuralnie” książki od dawna wydawane są w Taipei lub w Hongkongu.

***

W drukowanym na łamach wrocławskiej „Odry” w 2010 r. eseju emigracyjny poeta Yang Lian, mając na myśli apele zachodnich polityków o przestrzeganie praw jednostki w Chinach, przytacza chińskie przysłowie: „Poprosić tygrysa o jego skórę”. Proszono wielokrotnie, grzecznie..., ale wobec dominacji ekonomicznej „tygrysa”, były to raczej gesty uspokajające wobec własnej opinii publicznej. Zasadnicze znaczenie dla sprawy wolności ma to, co będzie się działo w samych Chinach. Pisarstwo Mo Yana nie ma nic wspólnego z socrealistyczną laurką. To jeden z „pisarzy nieprzyjemnych”, „bolesnych”, tego typu co Elfriede Jelinek. A tym, których wrażliwość nie zniesie brutalnego eksperymentu, można polecić „Górę duszy” Gao Xingijana.

ANNA NASIŁOWSKA jest pisarką, historyczką literatury i krytyczką, kierowniczką studium creative writing przy IBL PAN. Ostatnio opublikowała pracę „Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, czyli Lilka Kossak. Biografia poetki” (2010) oraz powieść „Konik szabelka” (2011).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]