Reklama

Ładowanie...

Chiński Nobel

Chiński Nobel

21.10.2012
Czyta się kilka minut
Dzisiejszą sytuację pisarza w Chinach można porównać do polskiej z lat 80.: głębokim podziałom politycznym towarzyszy poczucie bezradności i brak wizji na przyszłość. Adam Zagajewski ostrzegał wtedy przed jednoznaczną polityzacją literatury...
P

Przyznanie literackiej Nagrody Nobla Mo Yanowi, pisarzowi z komunistycznych Chin, cieszącemu się (umiarkowanym i zawsze niepewnym) poparciem partii i mającemu za sobą karierę oficera politycznego w wojsku, wywołało falę dyskusji. To trzeci chiński Nobel w dziedzinie kultury, poprzednie to literacka nagroda dla Gao Xingjiana za powieść „Góra duszy” i pokojowa nagroda dla Liu Xiaobo. Przy tym Gao Xingjian jest emigrantem i mieszka we Francji, a władze odmawiają mu prawa wjazdu do kraju, a Liu Xiaobo za swoją działalność na rzecz demokratyzacji sytemu został skazany na 11 lat więzienia, nagrody nie mógł odebrać i niemożliwy jest kontakt z nim ani z przebywającą w areszcie domowym żoną.

Solidarność i samotność

Gdy w 2009 r. Chiny były gościem honorowym Międzynarodowych Targów we Frankfurcie, Mo Yan wchodził w skład oficjalnej chińskiej delegacji. Usiłowano posadzić wtedy przy jednym stole pisarzy z Chin i emigrantów jak Gao Xingjian, dyskusja jednak nie doszła do skutku. Czuwający nad delegacją działacze izolowali i chronili pisarzy z Chin przed kontaktem z mediami.

Nie należy jednak sobie wyobrażać obecnego laureata jako opływającego w luksusy partyjnego bonza. Jest on człowiekiem skromnym, a jego literacki pseudonim Mo Yan (Niemowa) można interpretować jako deklarację przyjętej strategii. Podejmowane przez pisarza wybory, wstąpienie do wojska w wieku lat 20, kształcenie się na uczelni wojskowej, także należy odnieść do realiów chińskich. Urodzony w 1955 r. Mo Yan należy do pokolenia, które we wczesnej młodości doświadczyło skutków rewolucji kulturalnej, dewastującej wszystkie struktury społeczne i tradycję. Potem – w latach 80. – ta sama generacja mogła zetknąć się z kulturalnym otwarciem na świat.

Gdy 4 czerwca 1989 r. w Polsce odbywały się pierwsze częściowo wolne wybory, w Pekinie na placu Tiananmen czołgi rozjeżdżały protestujących studentów. Koincydencja tych zdarzeń jest symboliczna, tego samego dnia rozgrywały się w dwóch punktach świata dwa różne scenariusze wychodzenia z komunizmu: w Polsce – transformacji ustrojowej, w Chinach – liberalizacji ekonomicznej przy dalszym trwaniu struktur systemu.

Dzisiejszą sytuację pisarza w Chinach można porównać do polskiej z lat 80.: głębokim podziałom politycznym towarzyszy poczucie bezradności i brak wizji na przyszłość. Adam Zagajewski, wymieniany dziś wśród polskich kandydatów do Nobla, napisał wtedy na emigracji przełomowy cykl esejów zatytułowany „Solidarność i samotność”, ostrzegając przed jednoznaczną polityzacją literatury, przypominając, że pisarz powinien być oceniany nie za swoje deklaracje i udział w szlachetnym ruchu, ale za to, co zrobi, pisząc w samotności, zmagając się ze swoim „ja”, a więc nie z tego, co zrobi, walcząc o wolność, ale z tego, co robi ze swoją wolnością twórczą.

Mięsne dziecko

Eksperyment, jakiemu swoje literackie „ja” poddaje chiński pisarz, może przyprawić o zawrót głowy. Swego sobowtóra, „podstarzałego pisarza Mo Yana”, wysyła na odległą prowincję i poddaje serii nieprawdopodobnych zdarzeń. „Krainę wódki” Mo Yana i „Górę duszy” Gao Xingjiana łączy motyw podróży, ale dzieli – prawie wszystko. Gao Xingjian posługuje się wysokim stylem europejskiego modernizmu, a głównym motywem wspinaczki jest tęsknota metafizyczna i próba dotarcia do uniwersum; Mo Yan natomiast zstępuje do jakiegoś przedpiekla, czeluści, gdzie wszystko grzęźnie w błocie, a ludzie pogrążeni są w złym śnie. Szczytowym momentem powieści jest przekroczenie bram Akademii Kulinarnej, gdzie demonstruje się najpierw procedury przyrządzania dziobaka, a potem – przyrządzania niemowlęcia.

„To nie ludzie, to zwierzęta w kształcie ludzi” – przestrzega wykładowczyni, teściowa bohatera, starając się uprzedzić i wyciszyć uczuciowe reakcje młodych mężatek i samego pisarza na widok umieszczonego w klatce „mięsnego dziecka”, które trzeba wykrwawić, a potem sparzyć w gorącej wodzie. To jest szansa, tłumaczy wykładowczyni, „eksportowy numer” i rodzaj „wiecznej wizy” do świata, który zawsze chętnie kupi ekstremalne przeżycie. Jest w tym motywie odniesienie i do eksperymentów genetycznych, i do jaskrawego nieliczenia się z jednostką, jak to było w wypadku chińskiej afery z mlekiem w proszku, gdy mleczarnie dla zysku wprowadzały do obrotu mleko powodujące trwałe uszkodzenie nerek u dzieci. „Kanibalistyczna obsesja” Mo Yana niepokoi też ze względu na realizm: procedury obróbki, które są w istocie wymyślnymi torturami, stosowane są na całym świecie wobec zwierząt. A eksperymenty genetyczne prowadzone są nie tylko we współczesnych Chinach, choć tam – ze względu na autorytarny system – sprawa ma szczególny wymiar. Nic dziwnego, że „Kraina wódki” po raz pierwszy ukazała się na Tajwanie, „wątpliwe cenzuralnie” książki od dawna wydawane są w Taipei lub w Hongkongu.

***

W drukowanym na łamach wrocławskiej „Odry” w 2010 r. eseju emigracyjny poeta Yang Lian, mając na myśli apele zachodnich polityków o przestrzeganie praw jednostki w Chinach, przytacza chińskie przysłowie: „Poprosić tygrysa o jego skórę”. Proszono wielokrotnie, grzecznie..., ale wobec dominacji ekonomicznej „tygrysa”, były to raczej gesty uspokajające wobec własnej opinii publicznej. Zasadnicze znaczenie dla sprawy wolności ma to, co będzie się działo w samych Chinach. Pisarstwo Mo Yana nie ma nic wspólnego z socrealistyczną laurką. To jeden z „pisarzy nieprzyjemnych”, „bolesnych”, tego typu co Elfriede Jelinek. A tym, których wrażliwość nie zniesie brutalnego eksperymentu, można polecić „Górę duszy” Gao Xingijana.

ANNA NASIŁOWSKA jest pisarką, historyczką literatury i krytyczką, kierowniczką studium creative writing przy IBL PAN. Ostatnio opublikowała pracę „Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, czyli Lilka Kossak. Biografia poetki” (2010) oraz powieść „Konik szabelka” (2011).

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]