Reklama

Bądź dobrym Europejczykiem, rozmawiaj z każdym

Bądź dobrym Europejczykiem, rozmawiaj z każdym

14.01.2019
Czyta się kilka minut
Wicepremier (i faktyczny numer jeden w rządzie) Włoch Matteo Salvini bawił w Warszawie.
MARCIN OBARA / PAP
K

Kierowana przezeń Liga, najsilniejsza obecnie włoska partia, szuka miejsca na europejskiej scenie politycznej. W tym celu próbuje zmontować szeroki sojusz „tożsamościowej” prawicy (m.in. wespół z Marine Le Pen), który po majowych wyborach – jeśliby się powiódł plan maksimum – mógłby być trzecią siłą w Parlamencie Europejskim. Także PiS rozgląda się za nowym „namiotem”, pod którym mógłby zamieszkać po wyborach, ponieważ grupa Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy po zniknięciu brytyjskich torysów zupełnie straci na znaczeniu. Ligę i PiS łączy wiele – choćby wrogi stosunek do duopolu chadeków i socjaldemokratów, którzy sprawują faktycznie władzę w Brukseli, a także retoryka nacjonalistyczna – ale różni jedno: partia Salviniego ma (powszechne zresztą w całej włoskiej klasie politycznej) ciepłe nastawienie do Rosji i w poprzedniej kampanii wyborczej domagała się cofnięcia albo złagodzenia sankcji.

W tym kontekście pojawiły się zarzuty, że Kaczyński przyjmując Salviniego daje dowód, że jego polityka staje się coraz bardziej prorosyjska w sferze faktów, jeśli nie retoryki. Tymczasem do elementarza polityki w Unii należy prezentowanie aż do upadłego swoich racji partnerom, którzy mają sprzeczne z naszymi interesy. Dla dobra zaś stabilności władz unijnych przyszłej kadencji należałoby sobie życzyć, żeby obecni „populiści” różnej maści istotnie potrafili działać pod jednym szyldem i brać sporą cząstkę odpowiedzialności za decyzje – nic tak nie powściąga skrajnej retoryki jak udział w faktycznej władzy. ©℗

Więcej na powszech.net/salvini

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]