Afgańscy talibowie spotkają się z przedstawicielami ONZ. Postawili warunek: bez udziału afgańskich kobiet

Oficjalnie tematem narady z talibami w Katarze mają być możliwości współpracy w sferze przedsiębiorczości, finansów i bankowości, a także walki z narkotykami i narkobiznesem. Dlaczego ONZ przystała na żądania władców Afganistanu mimo oburzenia Zachodu?
w cyklu STRONA ŚWIATA
Czyta się kilka minut
Roza Otunbajewa, przedstawicielka sekretarza generalnego ONZ w Afganistanie podczas wystawy handlowej w Kabulu. Afganistan, 25 kwietnia 2024 r. // Fot. Sammulah Popal / EPA / PAP
Roza Otunbajewa, przedstawicielka sekretarza generalnego ONZ w Afganistanie podczas wystawy handlowej w Kabulu. Afganistan, 25 kwietnia 2024 r. //Fot. Sammulah Popal / EPA / PAP

Narada w katarskiej stolicy, Dausze, odbywa się już po raz trzeci. Zwołuje ją Organizacja Narodów Zjednoczonych, której sekretarz generalny António Guterres uznał, że tylko tak, wspólnymi siłami i zgodnie, świat powinien wymyślić sposób, jak radzić sobie z talibami rządzącymi od trzech lat w Kabulu. Jeśli bowiem każdy układać się będzie z talibami osobno i po swojemu – ostrzega Portugalczyk – Afganistan znów zostanie wciągnięty do Wielkiej Gry, w której jak zawsze odgrywać będzie jedynie rolę pionka i planszy.

Wyzwanie, z jakim zmaga się sekretarz Guterres, polega na wymyśleniu, jak utrzymywać kontakty z Afganistanem, nie uznając przy tym talibów za jego prawowity rząd. Bo choć talibowie rządzą w Kabulu już trzeci rok i przerwali toczące się od prawie pół wieku wojny domowe, nikt na świecie nie uznał ich za prawowite władze, a wiele państw, zwłaszcza na Zachodzie, wciąż uważa ich za zbrodniarzy i banitów. Ostracyzm i sankcje utrudniają, a nierzadko uniemożliwiają niesienie pomocy humanitarnej mieszkańcom Afganistanu, na który po latach wojen spadają kolejne plagi: tyrania, nędza (według ONZ biedę cierpią dwie trzecie z 40 mln Afgańczyków), trzęsienia ziemi, srogie zimy, susze, powodzie i zarazy. Wiosną w powodziach, które dotknęły afgańską północ, zginęło ponad pół tysiąca ludzi, a sto tysięcy straciło dach nad głową. Dzisiaj zaś Afganistan zmaga się z epidemią cholery.

Na pierwszą naradę, w maju zeszłego roku, talibów w ogóle nie zaproszono. Na drugą, w lutym, odmówili przyjazdu, bo ONZ nie chciała spełnić ich żądań. Talibowie domagali się, by byli jedynymi Afgańczykami na naradzie i żeby traktowano ich jak oficjalny rząd, a nie jako jedną ze stron afgańskiego konfliktu. Protestowali też przeciwko powoływaniu przez ONZ, Unię Europejską i poszczególne państwa specjalnych wysłanników lub przedstawicieli do spraw Afganistanu, gdyż sugeruje to według nich, jakoby w Afganistanie wciąż toczył się spór o władzę, a skłóconych Afgańczyków trzeba było godzić.

Na trzecią naradę do Kataru talibowie zostali zaproszeni i zaproszenie przyjęli. Znów postawili swoje warunki. Zażądali, by w spotkaniu nie uczestniczyła żadna afgańska kobieta i żeby w Katarze w ogóle o kobietach nie rozmawiać. Tym razem gospodarze z ONZ na te warunki przystali.

Talibowie po objeciu władzy drastycznie zaoostyrzyli prawo wobec kobiet. Kabul, 26 grudnia 2022 r. // Fot. Ebrahim Noroozi / AP / East News

Kobiety talibów

Spadła na nich za to potężna krytyka ze strony obrońców praw człowieka, bo sposób, w jaki talibowie traktują kobiety i jaką przewidują dla nich rolę w afgańskim społeczeństwie, ściąga na nich największe potępienie ze strony Zachodu.

W świecie talibów kobiety pełnią wyłącznie funkcję matek i żon, opiekunek domowych ognisk, najcenniejszego skarbu, będącego jednak wyłączną własnością mężczyzn, mężów i ojców. Tak było, gdy talibowie w latach 1996-2001 po raz pierwszy rządzili w Afganistanie, i takie same porządki zaprowadzają, odkąd w sierpniu 2021 roku, po zwycięskiej 20-letniej wojnie na wyczerpanie przeciwko armiom Zachodu, wrócili do władzy w Kabulu.

Początkowo zapewniali, że się zmienili i rozumieją, iż kobiety mają prawo do czegoś więcej, niż tylko rodzić dzieci i służyć swoim mężom oraz opiekować się ich domami. Wkrótce jednak okazało się, że w sprawie roli kobiet talibowie nie zmienili poglądów ani na jotę.

Jako najgorliwsi na świecie wyznawcy kultu segregacji płci zaraz po przejęciu rządów obwieścili, że kobiety zatrudniane w urzędach za poprzednich, prozachodnich rządów mają nie przychodzić do odwołania do pracy, a w zastępstwie przysyłać męskich krewnych. Niedługo później ogłosili listę zawodów dla kobiet zabronionych (mogą praktykować głównie te, których wykonywać nie mogą mężczyźni, np. lekarek i pielęgniarek na kobiecych oddziałach w szpitalach czy też nauczycielek w szkołach podstawowych), a także zakazali im odwiedzin w publicznych parkach i łaźniach. Zarządzili też, że wychodząc z domu, kobiety muszą obowiązkowo zakładać burki, powłóczyste szaty zakrywające całe ciało i twarz, a w dalsze podróże mogą udawać się wyłącznie pod opieką mężów, ojców, dorosłych synów lub braci.

W marcu 2022 r. zakazali też do odwołania nauki uczennicom szkół średnich, a w grudniu także studentkom. Zapewniali, że to tylko tymczasowo, ale nigdy tego zakazu nie odwołali. Odkąd przejęli władzę, afgańskie dziewczęta mogą uczyć się jedynie w szkołach podstawowych, razem z chłopcami. Potem, gdy zaczynają miesiączkować, podlegają już obowiązkowej u talibów segregacji płci.

W czerwcu talibowie nakazali obciąć o połowę zarobki tym kobietom, które wciąż pracują – lekarkom, pielęgniarkom i nauczycielkom. Jeszcze jesienią 2022 r. przywrócili stosowane dawniej kary – karę śmierci i publiczne egzekucje, chłostę i ukamienowanie za cudzołóstwo i homoseksualizm. Odpowiadając na oburzenie Zachodu, rzecznik talibów Zabihullah Mudżahid stwierdził, że wszystkie wymierzane kary są zgodne z prawem koranicznym, szariatem, jedynym obowiązującym w Afganistanie.

Na wieść, że ONZ zaprosiła do Kataru talibów i przystała na ich warunek, by o kobietach w ogóle nie rozmawiać, działacze praw człowieka unieśli się gniewem. „To haniebne” – orzekła Tirana Hassan, dyrektorka generalna Human Rights Watch, a Agnès Callamard z Amnesty International stwierdziła, że taki program odbiera naradzie w Katarze wszelką wiarygodność i znaczenie. „ONZ skapitulowała wobec talibów” – powiedziała Sima Samar, która w poprzednim, proamerykańskim rządzie Afganistanu kierowała ministerstwem ds. kobiet. „Okazuje się, że dla wspólnoty międzynarodowej układy z talibami są ważniejsze niż demokracja i prawa afgańskich kobiet” – dodała Habiba Sarabi, aptekarka, która jako pierwsza w Afganistanie kobieta objęła urząd gubernatora prowincji.

 

Obrona Kataru

W obronie ONZ wystąpiła Roza Otunbajewa, była prezydent Kirgizji (od lipca 2010 r. do grudnia 2011 r.) i jedyna w Azji Środkowej kobieta wyniesiona na stanowisko przywódczyni państwa. Dziś Otunbajewa jest szefową misji ONZ w Afganistanie i specjalną wysłanniczką ONZ ds. afgańskich. Przed katarską naradą zapewniała, że choć sytuacja afgańskich kobiet istotnie nie znalazła się w programie obrad, to talibowie niczego ONZ nie narzucili i sprawa ta zostanie podczas spotkań z nimi poruszona, i to nie raz.

Oficjalnie tematem narady z talibami w Katarze mają być możliwości współpracy w sferze przedsiębiorczości, finansów i bankowości, a także walki z narkotykami i narkobiznesem. „Przecież wszystkie te sprawy dotyczą także afgańskich kobiet – tłumaczyła Otunbajewa. – Specjalni wysłannicy ds. afgańskich z 25 państw i organizacji międzynarodowych będą mieli okazję spotkać się twarzą w twarz z talibami i powiedzieć im wprost, że w dzisiejszych czasach nikt nie postępuje jak oni. W całej liczącej 57 członków Organizacji Współpracy Muzułmańskiej tylko w Afganistanie dziewczętom nie pozwala się chodzić do szkoły. Dziewczęta powinny mieć prawo do nauki, a kobiety do tego, by siedzieć z mężczyznami przy stole rozmów i prowadzić interesy. Afganistan to kraj bardzo patriarchalny, ale chcemy przekonać talibów, żeby na wiele spraw zmienili zdanie”.

Otunbajewa podkreśla na każdym kroku, że podczas afgańskich narad w Katarze nie idzie o to, kto wygra, a kto przegra, ani kto kogo przechytrzy, lecz o nawiązanie dialogu, a potem współpracy. „Nie sposób załatwić wszystkich spraw podczas jednej narady. Liczymy, że to początek procesu, że dojdzie do kolejnych spotkań – tłumaczyła w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. – Musimy nawiązać kontakty z talibami, bo chociaż nie uznajemy ich za prawowite władze Afganistanu, to oni nim rządzą”.

Także Amerykanka Rosemary DiCarlo, zastępczyni sekretarza generalnego ONZ ds. politycznych, która będzie przewodniczyć trzeciej katarskiej naradzie, podkreśla, że nawiązanie kontaktów z talibami nie oznacza uznania ich rządów. „W ogóle nie chodzi tu o talibów, ale o Afganistan – zapewnia DiCarlo, która w maju złożyła talibom wizytę w Kabulu i zawiozła im zaproszenia do Dauhy”.

Oznajmiła im wtedy – i powtarzają to wszyscy amerykańscy i zachodni przywódcy oraz dyplomaci – że nikt nie uzna talibów za prawowite władze Afganistanu, dopóki kobiety w tym kraju nie przestaną być przez nich dyskryminowane.

Talibowie odpierają zarzuty i twierdzą, że robią tylko to, co nakazuje prawo Boże, i wyłącznie nim czują się związani. Dodają, że nie obchodzą ich sprawy sąsiadów ani dalekiego świata i oczekują, że nikt nie będzie się także wtrącać w ich afgańskie sprawy. Rodakom wmawiają zaś, że zaproszenie ich na naradę ONZ do Dauhy jest rzeczywistym uznaniem ich panowania, a na żądania i pretensje Zachodu wzruszają tylko ramionami i nie widzą powodu do najmniejszych ustępstw.

Widzą zresztą, że Zachód znów wojuje ze Wschodem, a Chiny, choć nie uznały rządu talibów, przyjęły w Pekinie ich ambasadora i domagają się, by Amerykanie wydali talibom miliardy dolarów, które poprzedni rząd trzymał na kontach w amerykańskich bankach. Z talibami dogaduje się też Rosja, która coraz częściej zaprasza ich delegacje, jak ostatnio do Sankt Petersburga i Kazania.

ONZ, która robi, co może, by w sprawach afgańskich świat zachował zgodę, na grudzień zapowiada kolejną naradę w Katarze. Tym razem specjalni wysłannicy chcą rozmawiać z talibami o zmianach klimatu i fatalnych tego skutkach dla Afganistanu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”