Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wojciech Jagielski o zamachu w Kabulu

Wojciech Jagielski o zamachu w Kabulu

31.05.2017
Czyta się kilka minut
Jest czymś barbarzyńskim mierzenie, czyja śmierć i w jakiej liczbie jest ważniejsza albo tragiczniejsza, ale pamiętając o swoich, dobrze pamiętać też o tych cudzych.
Kabul, 31.05.2017 r. / SHAH MARAI/AFP/EAST NEWS
E

Ewelina Burda: Co najmniej 90 osób zginęło, a ponad 400 zostało rannych w zamachu bombowym, do którego doszło w środę rano w centrum Kabulu. Do jego przeprowadzenia w tym momencie nikt się nie przyznaje.

Wojciech Jagielski, Polska Agencja Prasowa: A wręcz przeciwnie, Talibowie mówią, że to absolutnie nie oni.

Dla mnie ten zamach w Kabulu to jest jakby przypomnienie dwóch spraw, o których powinniśmy pamiętać cały czas. Pierwsza to to, że główną areną wojny, w której terroryzm jest używany, my ją nazywamy wojną terrorystyczną czy wojną z terrorem, nie jest Europa tylko Bliski Wschód i Środkowa Azja, Afganistan. Ona jest stamtąd, tam się zaczęła. I tam nadal trwa. Jest czymś barbarzyńskim mierzenie, czyja śmierć i w jakiej liczbie jest ważniejsza albo tragiczniejsza, ale pamiętając o swoich, dobrze pamiętać też o tych cudzych. I myślenie o tym, że tam to się może zdarzać, a u nas nie ma prawa, jest bezzasadne. Dobrze też pamiętać, że to co się dzieje w Afganistanie i w Iraku, i w Syrii jest bezpośrednim skutkiem naszych nieudanych inwazji politycznych i zbrojnych, militarnych. Państwo Islamskie, które prawdopodobnie przyzna się do zamachu w Kabulu, wyrosło bezpośrednio na fiasku amerykańskiej inwazji. Gdyby nie tak fatalna amerykańska inwazja, to być może by do tego nie doszło. Natomiast przez sposób, w jaki ona została przeprowadzona, to jednym z jej bezpośrednich skutków jest pojawienie się Państwa Islamskiego. To też nie znaczy, że gdyby do inwazji nie doszło, to nie mielibyśmy do czynienia z czymś innym jak Państwo Islamskie. Prawdopodobnie tak, bo tak jakoś losy świata się toczą.

A druga sprawa?

Zamach też przypomina o tym, że wojna w Afganistanie wciąż się toczy. Dla nas może jest to sprawa załatwiona, odfajkowana, bo wycofaliśmy stamtąd swoje wojska, albo przynajmniej lubimy mówić, że wojska zachodnie zostały z Afganistanu wycofane. Nam tak się może wydawać, natomiast Afgańczykom z całą pewnością nie. To jest nowe zjawisko w ogóle w wojnach prowadzonych przez Zachód - wycofane są wojska regularne, zostaje tam kilkaset czy parę tysięcy wojsk regularnych amerykańskich i ich zachodnich sojuszników, natomiast wciąż w Afganistanie jest co najmniej kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy najemnych, werbowanych przez prywatne firmy ochroniarskie, które podpisują kontrakty głównie z rządem amerykańskim. Więc my możemy być przekonani, że zachodni żołnierze zostali z Afganistanu wycofani, natomiast Afgańczycy wciąż ich na każdym kroku widzą. To może nie być wysoki blondyn, ale na przykład ktoś ze skośnymi oczami, bo tym żołnierzem najemnym bardzo często bywa Nepalczyk.

Talibowie odżegnali się, twierdzą, że z tym zamachem nie mają nic wspólnego. I najprawdopodobniej tak jest, bo talibowie są bliżej wygranej dzisiaj niż kiedykolwiek wcześniej. I zależy im bardzo na tym, chyba po praz pierwszy, żeby ludność Afganistanu nie postrzegała ich jako terrorystów, jako ludzi podkładających bomby. Pewnie pod ten zamach chętnie podpisze się Państwo Islamskie, aczkolwiek osobiście bardzo wątpię, żeby szczególnie tamta afgańsko-pakistanska filia państwa islamskiego była na tyle wyrafinowana, żeby dokonać zamachu w miejscu tak spektakularnym.

Cysterna z materiałami wybuchowymi eksplodowała w centrum Kabulu, tuż przed ambasadą niemiecką.

Zaraz obok jest ambasada francuska, kanadyjska, brytyjska. Gdy rzucimy kamieniem dalej to trafiamy nim w bramę pałacu prezydenckiego. Trudno mi porównać to miejsce do czegoś podobnego w Warszawie. To jest najpilniej strzeżona i teoretycznie najbezpieczniejsza dzielnica w całym Kabulu. A tam wjeżdża ciężarówka w godzinach szczytu i wysadza się w powietrze, dokonując masakry, bo pół tysiąca ludzi padło ofiarami tego zamachu.

Takie rzeczy się zdarzać będą – czy to w Kabulu, czy w Bagdadzie. Bo takiej wojny zbrojnie wygrać się chyba nie da.

Jesteśmy niedługo po zamachu w Manchesterze. O dzisiejszym zamachu w Kabulu media mówią dużo mniej.

Jestem jak najbardziej przeciwny relatywizowaniu i mówieniu, że o Manchesterze pisano za dużo. Nie, nie pisano za dużo, powinno pisać się jeszcze więcej. Tak samo sporo powinno pisać się o Kabulu. Przeglądam światowe agencje informacyjne i więcej znalazłem informacji o tym, że Arsene Wenger podpisał dwuletni kontrakt z Arsenalem niż właśnie o tym zamachu. W Kabulu nie ucierpiał chyba żaden cudzoziemiec. Wśród tych prawie stu zabitych są przypadkowi Afgańczycy, którzy zmierzali do pracy.

Ta dzielnica, w której doszło do zamachu, przypomina takie miasto twierdz, otoczonych wysokim, kilkumetrowymi murami. Tymi twierdzami pojedynczymi są zagraniczne ambasady, do nich nikt postronny nie ma wstępu. Natomiast ulica, przy której stoją ambasady, jest jedną z głównych ulic Kabulu w ogóle, to taka kabulska Marszałkowska czy Aleje Jerozolimskie. Tamtędy się jedzie na lotnisko na przykład. W godzinach szczytu jest zawsze zatłoczona, bo korki to nie jest problem tylko Krakowa czy Warszawy, ale Kabulu przede wszystkim. I ten samochód, ta wielka ciężarówka, po prostu wjechała i wysadziła się w powietrze właśnie tam. Ambasady zostały uszkodzone, ale ludzie zostali pozabijani poza murami tych twierdz. Te mury jakby ochroniły twierdze, natomiast nie uchroniły Afgańczyków i Kabulu.

W Afganistanie niestety jest tak od samego początku, że ilekroć ktoś dokonywał zamachu bombowego, w którym ginęli afgańscy cywile, to Afgańczycy winili za niego Zachód a nie zamachowców. Więc ten zamach paradoksalnie obróci się przeciwko Zachodowi, bo wśród Afgańczyków będzie narastał taki żal, takie poczucie, że to z naszego powodu, ponieważ my tam jesteśmy, to oni cierpią. To też jest rezultat krótkiej pamięci ludzkiej, bo cierpieli także wtedy, kiedy żaden cudzoziemiec w Afganistanie jeszcze nie stacjonował. Ale ludzka pamięć ma to do siebie, że wyłapuje raczej te lepsze wspomnienia, a ma pretensje o wszystko, co się złego stanie.

Wojciech Jagielski jest dziennikarzem PAP, współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jak na mój gust chyba jednak Talibowie, a że się odżegnują? Bo im nie wyszło, chcieli jakąś ambasadę, a odpaliło wśród cywilów.

W jaki sposób Państwo Islamskie przyznaje się do zamachów? W mediach wiele razy słyszałem, że się do czegoś przyznają lub że mają swoją oficjalną propagandę, ale nigdy nie spotkałem się z dokładnym źródłem takich wypowiedzi.

Cóż, prawdą jest (o czym mówi W.Jagielski) relatywizacja strat, cierpień. Im dalej na wschód, ew. południe (globalnie)… tym ofiary lokalne są niezauważalne w mediach, śmierć uchodźców z Afryki, w rozruchach społecznych, czy jak w przypadku aktualnego zdarzenia są dość zacienione, nieważne (im wyższa cyfra w ofiarach - tym szanse na nagłówek w lokalnej prasie wzrastają). To już nie jest wrażenie, świat podzielił się na lepszych, średnich i tych zupełnie «bez znaczenia» na szali wartości śmierci człowieka. Co ciekawe większość milcząco przyzwala na taki proceder, nie rozumieją? Wybucha bomba w N.Y i… medialne bum! na dziesięciolecia…

Jestem dokładnie przeciwnego zdania. Nie powinno się pisać WCALE albo jak najmniej, bo o nic innego jak o rozgłos terrorystom nie chodzi.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]