Wiersze Marzanny Bogumiły Kielar

***
Czyta się kilka minut

1.

Słońce zapala ciemną wodę, zaległe w nurcie głazy,

ciasne łowisko życia, żółcienie trzcin; łamie wyszarzałe

zielenie nadbrzeżnych traw.

Śmierć - jak kotwica sztormowa - nie łapiąc dna ostrymi łapami,

ślizga się po wypłowiałej roślinności.

2.

Wzejdzie każde źdźbło mojego życia, choć dni, smugę alg na granicy odpływu,

śmierć włączy w swój arktyczny dryf.

Jak jesienna ziemia, ogołocę siebie z mięsa i krwi.

Ze swoich kości odrodzę się w każdym świeżym liściu, by niosła mnie

strzępiasta piana godzin, dni zalewające powietrzny pokład,

gdy czas ścina im grzebienie i rozwleka mglistymi smugami.

Odbiwszy się od śmiertelnych falochronów, powrócę w ocean,

w słoną moc fal.

***

1.

Te zakurzone łyżwy znalezione wśród rupieci na półce w garażu

niosą mnie w dawne zimy, po lodzie rozlewiska, nad wystające kępy

zamarzłych lat.

Na mazurskie podwórze, gdzie wodą podeszły ślady płóz i naszych

dziecięcych butów, psich łap krzyżujących się z nimi; podzwaniają rynny

i południe, jak oblodzona barka, zaczyna tracić sterowność.

Słońce ogrzewa stok czasu, tak dobrze zdawałoby się

chroniony przed erozją

ceglaną okrywą domu.

2.

Dzieciństwo, spowolnione wody za grubym głazowiskiem, za progiem,

gdzie na płyciźnie olsowego łęgu, w napełnionych koleinach,

zatopionym rowie

gwiazdy tkwią jak stalowe nity

w płatach łączonych materiałów,

i w kwadrat światła rzucony przez kuchenne okno

wchodzi stadko kuropatw.

***

Gdy już sunący zboczem gruzowo-błotny strumień

rozerwie tę aluwialną pokrywę, życie, i wymiesza nas z gliną

i kamieniami,

poznam cię po korzeniu, po drobnej rdzy na blaszce pierzaśtego liścia.

Poznam cię po nasieniu i liściowych bliznach,

po ochronnej łusce na zimującym pąku­ -

będę całować cię

wargami z ziemi

***

Miesiące, lata - jak gładzone kamienie, sypią się w ślad za odbiegającą falą.

W ich wnętrzu gubią się asfaltowe wstęgi, kłębią kalcytowe chmury;

nieruchomieje w ich skalnej caliźnie

gorąca łacha sierpniowego dnia,

gdy uwijają się nad nią trzyszcze i dzikie pszczoły.

I strumyki wody zmieniają swój bieg na skórze, bo kładziesz dłonie

niezbyt dokładnie otrzepane z piasku.

I miłość, jak uśpiony mały pąk, po silnym cięciu drzewa,

wybija w pęd, z niepowstrzymaną mocą.

Nic nie narusza spoistości tych godzin, nic nie odrywa słońca

od okroplonych rzęs.

***

Ta odwrócona do nas, przez nas nieoświetlona, strona życia:

śmierć, co gniazduje w gęstwinie splątanych godzin.

Czasem jak kos porusza się szybkimi skokami i rozgrzebuje

ściółkę dnia, to znów stuka jak dzięcioł, dłutowatym dziobem,

rozkuwając nasze kryjówki.

W kółko drepce po ziemi, kiwając ogonem,

wspina się po szorstkim tynku południowej ściany, niby do much

grzejących się w słabnącym słońcu.

I wybiera nas jak owady ze szczelin, spośród zwiniętych liści,

mokrych źdźbeł nocy.

Jej długa szyja, jak u siwej czapli, gwałtowny wyrzut sztyletowego

dzioba - nad rybnym stawem

zamglonego miasta, w mżących seledynach,

cynobrach neonów.

Marzanna Bogumiła Kielar - ur. w 1963 r. w Gołdapi, poetka i krytyk, laureatka Nagrody Kościelskich. Opublikowała m.in. tomy wierszy "Sacra conversazione", "Materia prima", "Umbra"... Publikowane wiersze pochodzą z książki "Monodia", przygotowywanej do druku przez Wydawnictwo Znak.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2006