Umarłam kolejny raz. List osoby skrzywdzonej przez Pawła M.

Po opublikowaniu informacji, że były dominikanin Paweł M. reklamuje w internecie swoją pomoc duchową osobom w kryzysie, otrzymaliśmy list od kobiety, która przed laty doznała od niego przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej. Z ostrzeżeniem przed działalnością tego człowieka.
Czyta się kilka minut
Klasztor pw. św. Wojciecha, siedziba wrocławskich dominikanów // fot. Krzysztof Kaniewski/REPORTER
Klasztor pw. św. Wojciecha, siedziba wrocławskich dominikanów // fot. Krzysztof Kaniewski/REPORTER

Kiedy zobaczyłam zapowiedź webinaru, kiedy usłyszałam spokojny głos, metafory o strażaku, o płonącym domu, o wieżowcu życia, który się zawalił, coś we mnie znów się rozpadło. 

Paweł M., były dominikanin, skazany na karę więzienia za gwałty popełnione w ramach manipulacji psychoduchowej. Człowiek, który budował wokół siebie aurę przewodnika, duchowego ojca, kogoś, kto „ratuje”, „podnosi”, „reanimuje”. Dziś znów mówi o ratowaniu. O dotykaniu serca. O wchodzeniu w czyjąś intymność. Za 997 złotych. Dla mnie to nie jest oferta kursu. To powrót koszmaru.

Byłam jedną z tych osób, które ufały. „Spotkanie z drugim człowiekiem”. „Dotknięcie serca”. „Praca z uczuciami”. To brzmiało bezpiecznie. Duchowo. Głęboko. A w rzeczywistości oznaczało stopniowe rozbrajanie moich granic. Uzależnianie emocjonalne. Wmawianie, że mój lęk to opór wobec łaski. Że mój sprzeciw to niedojrzałość duchowa. Że oddanie się prowadzeniu jest drogą do wolności.

Nie było wolności. Była przemoc psychiczna. Była przemoc duchowa. Była przemoc fizyczna.

Wiem, że powstał raport komisji prowadzonej przez Tomasza Terlikowskiego. Wiem, że sprawa była badana. Wiem, że zapadł wyrok. Wiem też, że każdy człowiek ma prawo do resocjalizacji. Ale resocjalizacja nie polega na tym, że wraca się do przestrzeni władzy nad ludźmi w kryzysie.

Paweł M. dziś proponuje pięć filarów:

„Spotkanie i dotknięcie serca” – a ja pamiętam, jak to „dotknięcie” było wstępem do przekraczania granic.

„Wprowadzenie w ciszę” – medytacje, które kiedyś były narzędziem rozmiękczania woli i uzależniania od przewodnika.

„Praca z uczuciami” – dokładnie ta sama formuła, która prowadziła do emocjonalnego podporządkowania i niszczenia autonomii.

„Ukierunkowanie sensu” – metafora wirów i dna. On mówi, że trzeba opaść na dno, by się odbić. Ja wiem, że bez profesjonalnej pomocy można utonąć. A osoby, które mu zaufały, naprawdę ocierały się o śmierć.

„Wejście we wspólnotę” – a przecież we Wrocławiu powstała struktura o cechach sekty, zbudowana w ramach duszpasterstwa dominikańskiego.

Nie wiemy, czy przeszedł terapię. Nie wiemy, czy ma superwizję. Nie wiemy, czy przeszedł głęboki, udokumentowany proces leczenia sprawcy przemocy seksualnej. Nie usłyszeliśmy publicznego przyznania się do winy i prośby o przebaczenie skierowanej do ofiar. Ale wiemy jedno: znów chce pracować z ludźmi w kryzysie. Z możliwością spotkań 1:1.

Dla osoby po doświadczeniu przemocy to nie jest neutralna informacja. To sygnał alarmowy.

Ja wciąż żyję z konsekwencjami. Terapia. Lęk przed autorytetem duchowym. Problemy z zaufaniem. Somatyczne objawy stresu. Poczucie winy, które nie było moje, ale zostało mi wdrukowane. I za każdym razem, gdy widzę jego wizerunek jako „pomocnika”, czuję, jakby ktoś podważał realność mojej krzywdy.

Nie chodzi o zemstę.

Nie chodzi o to, by człowiek był wykluczony na zawsze. Chodzi o to, że są przestrzenie, do których sprawca przemocy seksualnej nie powinien wracać, zwłaszcza jeśli jego przestępstwa polegały właśnie na manipulacji duchowej i psychicznej w relacji pomocy.

Jeżeli ma pracować, niech pracuje. Ale nie w obszarze coachingu, terapii, duchowego towarzyszenia, pracy z emocjami i kryzysem egzystencjalnym.
Osoby w kryzysie są szczególnie podatne na wpływ. To podstawowa wiedza z zakresu psychotraumatologii i dynamiki nadużyć w relacjach asymetrycznych.

I dlatego ostrzegam. Nie tylko jako ktoś, kto czytał raport. Nie tylko jako ktoś, kto zna te mechanizmy. Ale jako ktoś, kto przeżył.

Dominikanie mówią o odpowiedzialności, prawdzie, Ewangelii. W tej sytuacji milczenie jest komunikatem. Jasne stanowisko nie jest „rytualnym odcięciem się”. Jest ochroną potencjalnych kolejnych ofiar.

Jednocześnie wierzę, że człowiek po wyroku potrzebuje pomocy w znalezieniu bezpiecznej, nieszkodliwej drogi życia. To także jest odpowiedzialność wspólnoty.

Przebaczenie nie polega na umożliwieniu powrotu do przestrzeni władzy nad cudzą kruchością. Przebaczenie i miłość bliźniego obejmują również stawianie granic.

Ja swoich granic już nie oddam. Umarłam kolejny raz, gdy zobaczyłam zapowiedź tego kursu. Ale mówię, bo nie chcę, by ktoś inny musiał przechodzić przez to samo.

Gdzie teraz jesteście, dominikanie? Gdzie wasz głos? Gdzie jesteście, pasterze?

Weronika

Autorka listu jest jedną z ofiar przemocy duchowej, fizycznej i seksualnej Pawła M., bohaterką reportażu Pauliny Guzik „Dominikańska recydywa” z marca 2021 r.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł