Tureckie evet i greckie oxi

Tuż przed 1 maja cypryjscy Grecy zatrzasnęli cypryjskim Turkom przed nosem frontowe wejście do Unii Europejskiej. Ale dzień później sama Unia uchyliła im drzwi... kuchenne. I to szerzej niż można było oczekiwać.

09.05.2004

Czyta się kilka minut

Na tydzień przed 1 maja po obu stronach “zielonej linii" dzielącej Cypr na część grecką (oficjalne państwo cypryjskie) i turecką (uznawaną tylko przez Ankarę) odbyły się referenda. Mieszkańców zapytano, czy zgadzają się na zjednoczenie według planu szefa ONZ Kofiego Annana - tak, by 1 maja cały Cypr wszedł do Unii. 65 proc. Turków odpowiedziało evet (tak). I trzy czwarte Greków powiedziało oxi (nie). Ponieważ potrzebne było “tak" po obu stronach, wyspa pozostanie podzielona, a do Unii wchodzi tylko część grecka.

Na te wyniki tłum Turków, zgromadzonych na głównym placu Nikozji - ostatniej stolicy Europy przedzielonej murem - zareagował gniewem. Do końca mieli nadzieję, że Grecy nie powiedzą “nie". Na grecką stronę poleciały obelgi i kamienie. Jednak nim opadły emocje, niektórzy Turcy zaczęli się zastanawiać, czy to nie lepiej...

Wszystko zaczęło się w 1960 r., gdy Cypr stał się niepodległy - po wiekach rządów Imperium Ottomańskiego, a od 1878 r. Wielkiej Brytanii. Większość stanowili Grecy, ale mniejszość turecka miała gwarancje praw. Gwarancje teoretyczne: okazało się, że duża część cypryjskich Greków chce połączenia wyspy z Grecją. Tureccy sąsiedzi stali im na przeszkodzie. Zaczęły się starcia, które apogeum osiągnęły w latach 1963-64; zginęło kilkaset osób. - Nikt się tak nie nacierpiał, jak my od giaurów w tamtym czasie - opowiada Mehmet Tamerkulan, który przeżył atak greckich nacjonalistów na wioskę koło Famagusty.

W 1964 r. ONZ-owskie “błękitne hełmy" uspokajają sytuację. To jednak leczenie skutków, gdy przyczyna konfliktu staje się bombą z opóźnionym zapłonem. Detonuje ją junta wojskowa, tzw. “czarni pułkownicy", rządzący Grecją w latach 70. Z jej inspiracji w 1974 r. na Cyprze dochodzi do zamachu stanu, który ma doprowadzić do zjednoczenia z Grecją. ONZ jest bezradna, na wyspie ląduje więc armia turecka i zajmuje jej północną część. Jednocześnie Turcy odpłacają Grekom za wcześniejsze pogromy i wyganiają Greków ze “swojej" strefy. Również Turcy z południowego (greckiego) Cypru muszą się przenieść na północ. Przymusowa migracja obejmuje 300 tys. rodzin z obu stron. Zaczyna się podział wyspy, na której żyje dziś 200 tys. Turków (wielu przyjechało po 1974 r.) i 600 tys. Greków.

Teraz, po referendum, Grecy stanęli pod pręgierzem. Unijny komisarz ds. rozszerzenia Günter Verheugen mówił, że go oszukali; Kofi Annan, że go zawiedli. Obserwatorzy spekulują, że prezydent Południowego Cypru Tassos Papadopoulos nie będzie mieć łatwego życia w Brukseli, bo Unia zaangażowała się w zjednoczenie i greckie oxi ją ubodło.

Dlaczego właściwie Grecy byli przeciw? - Wyobraź sobie, że zbudowałeś dom, zajęło ci to pół życia - tłumaczy grecki dziennikarz Andreas Paraschos. - I nagle przychodzi twój szef i mówi, że musisz w tym domu zamieszkać ze swą byłą żoną. Dlatego Grecy odrzucili plan ONZ. Dom to Unia, do której wejście negocjowali sami. Nie widzą powodów, dlaczego razem w nimi do Wspólnoty mieliby wchodzić Turcy.

- Wszyscy widzą, jakie plusy Turcy mieliby ze zjednoczenia. A czy są jakieś plusy dla Greków? - pyta retorycznie Paraschos.

Dom - to również problem Greków, wygnanych z tureckiej części. Było ich ponad 180 tys. Widząc, że jego plan może się rozbić o problem tych przesiedleńców, Annan zaproponował, aby Turcy przekazali Grekom 7 proc. terytorium, dzięki czemu 100 tys. Greków mogłoby wrócić do dawnych domów. W zamian Turkom obiecano, że ich sąsiedzi nie będą mogli osiedlać się na Północy, póki PKB obu części się nie wyrówna. Grecka strona skrytykowała jednak ten pomysł. - Jako obywatel Unii będę mógł zamieszkać w Berlinie czy Warszawie, ale nie we wsi, w której się urodziłem? - denerwuje się Kostas Karayorgis, biznesmen z Nikozji.

Jednak inni Grecy, których domy znajdowały się na obszarze owych 7 procent, byli zadowoleni. Gdy więc ich rodacy odrzucili plan ONZ w referendum, byli rozczarowani nie mniej niż Turcy. Zapowiedzieli nawet, że zaskarżą prezydenta Papadopoulosa przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, gdyż wzywał on do głosowania na “nie". A jego zdanie miało znaczenie. - Wielu ludzi nie znało planu Annana - twierdzi Paraschos. - Głosowali przeciw, bo tak powiedział Papadopoulos. A ci, co mają wyrobione zdanie, planu nie poparli, bo boją się tureckiej armii. Albo chcą, by Turcy przywiezieni z kontynentu poszli precz.

W północnej części stacjonuje nadal kilka tysięcy tureckich żołnierzy. Plan Annana zakładał, że z roku na rok będzie ich mniej. Jednak Annan nie mógł nic zrobić z kością niezgody, jaką dla Greków są sprowadzeni z Turcji nie-Cypryjczycy. Andreas Hristu, szef MSW Południowego Cypru, mówił: “My bardziej jesteśmy Cypryjczykami niż Grekami czy Turkami. Dlaczego więc mamy tolerować to, że rząd turecki przywiózł na wyspę swych nacjonalistów?".

Tureccy osadnicy dostali domy po Grekach i stanowią duży odsetek mieszkańców Północnego Cypru. Większość nie poparła planu ONZ: boją się, że musieliby płacić Grekom za ich przejęte domy.

Jeszcze parę lat temu podobnie myślała większość Turków cypryjskich. Ale to już historia. Do historii powoli przechodzi też Raul Denktasz, prezydent Tureckiej Republiki Cypru Północnego (proklamowanej w 1983 r.). Krzepki staruszek z nadwagą jest w polityce od pół wieku, od ponad 20 lat pełni funkcję prezydenta nieuznawanego kraju, który objechał przed referendum, wzywając Turków do odrzucenia planu ONZ. Groził, że Grekom nie wolno ufać, że zniszczą biedniejszą Północ ekonomicznie. Prosił, by uszanowano zdanie kogoś, kto całe życie poświęcił Północnemu Cyprowi.

- Szanuję zdanie Denktasza i jestem przekonany, że prezydent uszanuje moje - ironizuje Utku, student z Północnego Cypru, który głosował za zjednoczeniem. To, że Północny Cypr oficjalnie nie istnieje, jest kłopotliwe. - Nasze państwo wydaje paszport, z którym mogę najwyżej jechać do Turcji - mówi Utku. - Żyjemy w kraju, którego nie ma. Dość mamy takiego życia.

Podobnie myśli większość cypryjskich Turków. Denktasz z “ojca niepodległości" staje się balastem. - Dziś nie trzeba biegać po lasach i zabijać każdego spotkanego Greka. Wszystkim opłaca się żyć w pokoju i się zjednoczyć - mówi Utku. - Denktasz tego nie rozumie.

Rozumieją za to inni. W ostatnich wyborach parlamentarnych na Północnym Cyprze dobry wynik uzyskała proeuropejska opozycja i premierem jest dziś jej lider Mehmet Ali Talat. - W referendum Turcy byli za zjednoczeniem z powodów ekonomicznych - uważa Zubeyde Ozturk z uniwersytetu w Stambule. - Plan Annana dawał im szansę na niesamowity skok: z biednego i nieuznawanego kraju prosto do Unii.

Ale choć uchylone drzwi do Brukseli Grecy zatrzasnęli Turkom przed nosem, Unia chce ich wpuścić - od kuchni. Utku, który marzy o studiach w Londynie, niedługo będzie mógł pojechać ze swoim paszportem, gdzie tylko zechce. Bo Unia doceniła dobrą wolę Turków: dwa dni po referendum unijni ministrowie spraw zagranicznych zastanawiali się, co mogą dla nich zrobić (“Bierzemy pod uwagę wszystkie rozwiązania prócz uznania państwowości" - mówił Verheugen) i postanowili, że izolacja będzie stopniowo redukowana. Niedługo na Północny Cypr można będzie normalnie podróżować. - Teraz Grecy dostaną za swoje oxi - cieszy się Mehmet Topbasz, właściciel nadmorskiego hotelu. - Mamy ładniejsze plaże, czystszą wodę i jesteśmy tańsi. Jak im zabierzemy połowę turystów, od razu przekonają się do zjednoczenia.

Jest o co kruszyć kopie. Co roku grecki Cypr odwiedza 2,5 mln turystów; zostawiają 3 miliardy dolarów. Północ może wejść na ten rynek już w maju. I może nieźle namieszać.

Cypryjscy Turcy będą też powoli wpuszczani na rynki europejskie. Dotąd cały ich eksport i import szedł przez Ankarę. - To prowadziło do paradoksów, np. woda jest droższa niż cola - mówi Utku. Północ dostanie też z Unii sowitą pomoc gospodarczą.

Jak to wszystko możliwe, skoro kraj wciąż nie jest uznawany? - Bruksela postawiła na rozwiązanie pośrednie: potraktuje Północ za część wchodzącego do Unii Cypru, ale pod okupacją turecką - tłumaczy Zubeyde Ozturk. - W ten sposób Turcy będą mogli dostać unijną pomoc, paszporty i handlować z Unią. Nie będą jednak podlegać unijnemu prawu.

Zubeyde uważa to za najlepszy scenariusz: - Nie wiadomo, jak plan Annana zadziałałby w praktyce. A teraz Turcy są na świetnej pozycji. Problem tylko, że z jednej prowizorki weszli w drugą. Oby nie trwała kolejnych 30 lat.

Czy zjednoczenie będzie kiedyś możliwe? Starsi uważają, że potrzeba zmiany pokoleniowej i Cypr zjednoczy dzisiejsza młodzież.

Ana, studentka z Nikozji: - Moje pokolenie nie pamięta walk. Chcemy pokoju. Moje miasto, od kiedy pamiętam, dzieli mur. Kiedyś wielki i straszny, teraz jest coraz słabszy i będzie słabł, aż upadnie.

Andreas Paraschos: - Po obu stronach przeprowadzano ankiety. Pytano: czy wziąłbyś za żonę lub męża kogoś z drugiej części albo czy zaakceptowałbyś taki wybór swojego dziecka. Niemal połowa powiedziała, że tak.

Siostra Utku ma sześć lat. Koresponduje z rówieśniczką z greckiej części: - Napisałam jej w mailu, że pan Denktasz jest łysy, a pan Papa... Pap... Papadopoulos ma wieeeelki nos. I że bardzo bym chciała, żeby się pogodzili. Wtedy będziemy mogły się widywać. Bo nigdy się nie widziałyśmy. Ale uważamy się za najlepsze przyjaciółki.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2004