Siła milczenia

Na długo przed 10 kwietnia było wiadomo, że partia Jarosława Kaczyńskiego potraktuje drugą rocznicę katastrofy smoleńskiej jako znakomitą okazję do politycznych manifestacji, skierowanych przeciw rządowi...
Czyta się kilka minut

1

... Co się miało stać, to się stało. Na ekranach telewizorów mogliśmy zobaczyć las biało-czerwonych flag i transparenty oskarżające premiera (a także prezydenta i ministra spraw zagranicznych) o zdradę narodowych interesów. Poseł Kaczyński, jak należało oczekiwać, wymachiwał rękami i wykrzykiwał oczekiwane przez manifestujących hasła; manifestujący, zgodnie z przewidywaniami, skandowali „Jarosław, Jarosław”. Słowem: byliśmy świadkami kolejnej udanej potyczki w wojnie opozycji z Donaldem Tuskiem.

2

Partia rządząca wybrała inny sposób upamiętnienia katastrofy. Premier złożył kwiaty pod pomnikiem na Powązkach; prezydent wziął udział w Mszy żałobnej; minister kultury uczestniczył w skromnej uroczystości w Smoleńsku. Różnicę w zachowaniach rządu i pisowskiej opozycji łatwo było zobaczyć i usłyszeć.

3

Nie minął nawet dzień od smoleńskiej rocznicy, gdy zaczęto krytykować powściągliwość zachowania premiera i określać je nazwą „wyniosłego milczenia”. Co ciekawe: to milczenie nie podobało się nie tylko przeciwnikom Platformy, lecz także części jej rzeczywistych (albo potencjalnych) zwolenników. Zastanawiające.

4

Co mógłbym powiedzieć od siebie? Sądzę, iż premier dokonał właściwego wyboru; jego milczenie wydaje mi się mocniejszym (i właściwszym) wyrazem pamięci niż hałasy na Krakowskim Przedmieściu. Skądinąd: chodzi nie tylko o smoleńską rocznicę. Rzecz w tym, iż bardzo wielu ludzi myli szacunek dla tych, którzy odeszli w dramatycznych okolicznościach – z oficjalną pompą i retorycznymi przemowami państwowych dostojników. Wiem, że zwolenników oficjalności nie przekonam, nie przestanę jednak powtarzać, że chwila milczącego skupienia więcej jest warta niż polityczny wiec.

5

Mógłbym też dodać: jest czas milczenia i jest czas politycznych sporów; o ich odmienności warto pamiętać. We wtorek, 10 kwietnia, na Powązkach, premier miał prawo milczeć; w piątek, 13 kwietnia, w trakcie obrad Sejmu – miał prawo mówić. Poseł Kaczyński wyraźnie tego rozróżnienia czasów nie respektuje; dla niego istnieje tylko czas wiecowania, machania rękami i wrzasku, w którym emocje zastępują sens.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2012