Wdzięczny jestem Annie Wójcik, której list “O dziecku bez ironii" (“TP" nr 25/05) zainspirował mnie do ponownego przeczytania naprawdę mądrego artykułu Joanny Tokarskiej-Bakir “Dziecko jako obcy" (“TP" nr 23/05). Jako nauczyciel-emeryt pamiętam, że bywały okresy, kiedy lekceważyłem psychologię i jej edukacyjno-wychowawcze propozycje. Uważałem, że moja intuicja nauczycielska - oparta na metodycznej podbudowie i wytrenowana w szkolnej codziennej praktyce - nieomylnie podpowie mi, jak mam postępować. Psychologię postrzegałem jako “unaukowiony", sztucznie wykreowany przez “myślicieli" twór, niewiele mający wspólnego ze szkolnymi realiami. Tym bardziej, że oferowane rady bywały zmienne w czasie, jak chociażby sposób postępowania z uczniami leworęcznymi. Czy ktoś pamięta jeszcze zamierzchłe czasy, kiedy na wszelkie możliwe sposoby - łącznie z przywiązywaniem ręki do oparcia ławki - zmuszano ich do pisania prawą ręką? Ale bywało też, że traktowałem psychologię jak bożka, który miał zaradzić wszelkim problemom.
Joanna Tokarska-Bakir pokazała, że psychologia dostarcza nam bardzo precyzyjnych, skutecznych i przydatnych narzędzi. Mimo to sporo zależy od tego, kto i jak się nimi posłuży. Nadal niezastąpiony jest rodzic, nauczyciel, wychowawca. Ich otwartość na różnorakie potrzeby dziecka i poczucie odpowiedzialności; ich empatia i poczucie własnej wartości. Wreszcie - ich powołanie.
ANDRZEJ OSTROWSKI (Bolesławiec, woj. dolnośląskie)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














