Reklama

Pucz za weneckim lustrem

Pucz za weneckim lustrem

26.04.2021
Czyta się kilka minut
Shoshana Zuboff, psycholożka społeczna: Oni właśnie tak zarabiają pieniądze. Mówią nam: „Kłóćcie się, nienawidźcie się! Co tak słabo?! Mocniej, bo nikt nie usłyszy!”. Oto fundament ich finansowej potęgi.
LENGEMANN / WELT / GETTY IMAGES
R

RAFAŁ WOŚ: Walka o dominację w cyfrowym świecie weszła na nowy poziom. Facebook i Twitter wyłączyły konto – wciąż jeszcze wtedy urzędującemu – prezydentowi USA, a Google poszedł na wojnę z rządem Australii, bo nie spodobały im się plany tamtejszych władz.

SHOSHANA ZUBOFF: Z Trumpem czy władzami Australii można się zgadzać albo nie. Ale jednak są lub były to rządy dysponujące demokratycznym mandatem wyborców. A jaki mandat mają ­Facebook, Google albo Apple, żeby dyktować swoje warunki demokracjom? Kto dał ­Zuckerbergowi z Facebooka czy ­Cookowi z Apple’a takie prawo?

Oni twierdzą, że są u siebie. Ich aplikacja, ich wyszukiwarka, więc mogą z nimi robić, co im się podoba.

Dobre sobie. Najpierw zabrali nasze dane, nie pytając nikogo o zdanie. A potem dorobili się na obracaniu tymi danymi wielkich fortun. I dziś sprawują absolutną kontrolę nad...

19417

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dziękuję za ciekawy i nietuzinkowy wywiad, kolejny kij w mrowisko. Trzymam kciuki i kibicuję red. Wosiowi

Pierwsza psycholożka z którą na dobrą sprawę się zgadzam. Jest jednak pewien problem, demokracja nie da rady nad tym zapanować. Wcześniej czy później coś wyjdzie z cienia i to ogarnie, problem że lekarstwo może okazać się być gorsze niż choroba.

"A może jest tak, że ty lubisz to cappuccino, bo oni ci zabrali cały wybór?" Koń by się uśmiał. Dokładnie wiedziałem jaki mam wybór za komuny i widzę jak nasza wspaniała demokracja dba o mój wybór dzisiaj. Korporacje branży IT i nie tylko różnią się znacznie od świata kreowanego przez polityków. Zasadniczą różnicą jest nepotyzm. Nie znajdziesz zatrudnienia w korporacji nie posiadając kompetencji i nic na to nie pomoże wpływowy członek rodziny czy polityk. Jeśli cię zatrudnią po znajomości, to upchną w jakiejś dziurze, być może nie pożałują grosza, ale wpływy na politykę korpo mieć nie będziesz. W demokracji decyduję ponoć wyborca w wyborach, jego przeciętny poziom, powiedzmy sobie szczerze, jest mizerny, wręcz żałosny. To ma swe konsekwencje. Politycy bardzo chętnie weszli by w buty korporacyjnych macho tego świata, ale rozumku nie staje. Chaos informacyjny w sieci "Zastąpił komunikację ułożoną według ucierających się reguł społecznego współżycia". Wychodzi na to, że propaganda komunistyczna była cacy, kreowała postawy posłusznego karnego obywatela. Kartki na cukier, mięso… były super bo dbały o naszą zrównoważoną dietę. Czytając ten chaos informacyjny, odnoszę wrażenie, że to politycy i ich zakłamanie go tworzy. Ludzie wyłuskują sprzeczności i się nimi dzielą. Rzeczywiście trudno w tym odnaleźć ziarnko prawdy, nie demonizowałbym jednak branży IT. Największym bólem dupy polityków jest niezależna pozycja owej branży. Potęga jaką dysponują uniemożliwia politykom swobodne manipulowanie Internetem, cenzurowanie go i czerpanie z tego tytułu zysków. Proszę nie sugerować, że chodzi o dobro obywateli. Dlaczego Ameryka nie zadziera z tą branżą? Niedawno pewien nasz polityk wyraził opinie, że rządowi informatycy nie mogą żądać wygórowanych apanaży. No to mamy tak działający system infrastruktury informatycznej państwa jaki mamy, jeśli komuś się to podoba, proszę poczytać opinie internautów na temat programu do spisu powszechnego. O innych też można poczytać korzystając z chaosu informacyjnego i chwała mu za to.

Dawno się tak nie uśmiałem, ale co ja tam wiem. Korporacja to handlowa wersja systemu totalitarnego z wszystkimi tego konsekwencjami. W przeciwieństwie do dyktatury uzależnionej od osoby przywódcy, totalitaryzm nieraz pożera własne dzieci i stąd zapewne pana wrażenie, że nepotyzm jest tam ograniczony. Nepotyzm kwitnie tam pełną parą, ale fakt, mniej jest związany z pokrewieństwem, a bardziej z czymś co nazwę "podpięciem się pod kogoś" i tworzeniem "zaufanych klik". Ideologia korporacji to zysk, władza, zniszczenie konkurencji. Temu jest wszystko podporządkowane. Dlatego właśnie paradoksalnie nieraz korporacje stoją na straży ograniczenia rozwoju technologi, bo to niesie dla nich zagrożenie, wolą rozwijać stare technologie i niszczyć "nowinki techniczne", bo te mogą wzmocnić konkurencję, czy doprowadzić do utraty wpływów. Korporacja dla zysku jest gotowa zdradzić własny kraj, własnych pracowników, byleby zachować pozycję i pieniądze. System korporacyjny podobnie jak demokracja to zakały współczesnego świata, głównym problemem jest brak alternatywy, choć już powoli się pojawiają. Niemniej alternatywy też nie są najweselsze. ps.co do "chaosu informacyjnego" to właśnie korporacje autorytarnie roszczą sobie prawo do jego ograniczania i coraz śmielej to robią, co gorsza same siebie lansują jako "obrońcy praworządności i demokracji", jednocześnie odmawiają jakiegokolwiek nadzoru ze strony struktur demokratycznych, jakieś wnioski? Jeśli uznamy, że korporacje są cacy, a politycy be, to jutro obudzimy się w takiej rzeczywistości, że przy niej nawet czasy Stalina będą się jawić jako utracony Raj.

Wielki plus za ten artykuł. Bonne chance et bon courage!

...tischnerowskich oczywiście - starsza wystraszona pani profesor z młodym publicystą z przerostem lewicowych ambicji straszą czymś, co ludzkość zna już od co najmniej kilkunastu wieków - na zbieraniu informacji, ich przetwarzaniu i manipulowaniu nimi zasadza się pozycją i potęga kościoła rzymskiego, ale przecież nie tylko - zmieniają się czasy, zmieniają się narzędzia, w tej zabawie jedni tracą, inni zyskują - a że aktualnie tracą ci, co dotychczas mieli niemal monopol, nic dziwnego, że ferment się wznosi tu i ówdzie, a w mętnej wodzie to i starsze panie wystraszone się gubią, i młode szczupaki na nie chętnie zapolują - mam swoje lata, urodziłem się zanim pierwszy kalkulator na świecie się pojawił, a całe moje życie zostało zmanipulowane, poustawiane i nadzorowane przez od wieków zbieraniem i przetwarzanie na własny użytek informacji o swych poddanych parającą się instytucję, jakoś mniej się boję negatywnego wpływu programistów z googla czy fb na moje życie niż ordynarnych złodziei i oszustów z PiS albo bezczelnych polskich biskupów

złapać za twarz, ocenzurować, zabronić: ♝♝♝ Biskupi chcą zmian i powołują zespół. Konferencja Episkopatu Polski podjęła próbę zmiany norm obowiązujących duchownych w wypowiedziach dla mediów. Sprawa dotyczy "Zwłaszcza pewnych publicznych wypowiedzi nie zawsze w pełni zgodnych z nauką Kościoła". Polscy biskupi chcą zmian w tzw. "Normach KEP dotyczących występowania duchownych i osób zakonnych oraz przekazywania nauki chrześcijańskiej w audycjach radiowych i telewizyjnych". Powodem, jak czytamy w oświadczeniu Konferencji Episkopatu Polski, są zwłaszcza "pewne wypowiedzi publiczne nie zawsze w pełni zgodne z nauką Kościoła". Jak podkreślają biskupi, od 2004 roku, gdy Normy KEP ws. wypowiedzi duchownych zostały przyjęte, w mediach w Polsce zaszły duże zmiany, które wymagają podjęcia dalszych kroków i rewizji dokumentu. Zdaniem kościelnych hierarchów zmiany w debacie publicznej z udziałem duchownych dotyczą zwłaszcza "mediów internetowych i platform społecznościowych, mających ogromny wpływ na społeczeństwo, zwłaszcza na ludzi młodych". ♝♝♝

Kościół w Polsce przystępuje do neokontrreformacji. Porządek w wojsku musi być.

świetna rozmowa, dziękuję obu stronom

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]