Reklama

Przychodzi Biden do Putina

Przychodzi Biden do Putina

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
09.12.2021
Czyta się kilka minut
Przez bezpieczne kanały łączności prezydenci USA i Rosji porozmawiali 7 grudnia o czerwonych liniach, błękitnym paliwie i ciemnych barwach w stosunkach dwustronnych.
Wideokonferencja Władimira Putina i Joego Bidena / fot. Sergey Guneev/SPUTNIK Russia/East News
J

Joe Biden nie miał w planie nowych rozmów z Władimirem Putinem. Uważał, że zadania i strategie wyznaczone kilka miesięcy temu w Genewie pozostają aktualne. Prezydent Rosji po aneksji Krymu w 2014 r. znalazł się w międzynarodowej izolacji, Rosja wypadła z G8, częste wcześniej wizyty zostały ograniczone do minimum. Kontaktom z politykami Zachodu towarzyszą w Rosji fanfary podkreślające doniosłość wydarzenia i ogromne znaczenie kraju na arenie międzynarodowej. Na ogół są to rozmowy wymuszane przez stronę rosyjską – Moskwa wykorzystuje swój potencjał szkodzenia, by gdzieś wywołać kryzys, a następnie uprzejmie proponuje rozmowy o rozwiązaniach. Podobną taktykę zastosowano wobec Bidena. Skutecznie.

Pociąg pod parą

Od kilku tygodni Rosja gra z Zachodem, eskalując sytuację na granicy z Ukrainą. I chodzi nie tylko o sprowadzenie w pobliże granicy czołgów, ale o wzmożenie nacisków na Kijów w sprawie Donbasu. Jednocześnie Putin przypomina o swojej koncepcji nowego układu bezpieczeństwa w Europie, zgodnie z którą NATO zobowiązałoby się do tego, że nie przyjmie w szeregi aliansu Ukrainy i nie będzie wzmacniać obecności wojskowej w państwach wschodniej flanki. Stawianie takich warunków i próby ingerencji w politykę Sojuszu dalece wykraczają poza kompetencję Rosji. Ale ma to być dobitny sygnał dla Zachodu, że Moskwa w sprawie zatrzymania Ukrainy w swych objęciach jest mocno zdeterminowana. Blefuje czy naprawdę jest gotowa się bić? W jednym z telewizyjnych talk show, wychwalających dalekowzroczną politykę rosyjskiego przywódcy, gospodarz programu z troską westchnął nad słabą kondycją Zachodu: „A oni [Zachód, w przeciwieństwie do nas, dzielnych i zmobilizowanych] nie mają zamiaru walczyć”. Wniosek: „niech więc siedzą cicho i trzymają się z dala od Ukrainy. Bo choć miłujemy pokój, to nasz pociąg pancerny zawsze stoi pod parą na bocznicy”.


ROSYJSKA RULETKA: CZYTAJ WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY ŁABUSZEWSKIEJ >>>


W tle przygotowań do rozmów z Bidenem Rosja pokazała jeszcze jedną siekierę: przypomniano o problemie Donbasu. Rosyjskie media codziennie nadają reportaże z linii frontu, mające dowodzić, że ukraińska armia szykuje się do ofensywy na donbaskich separatystów. Jednocześnie szef tzw. Donieckiej Republiki Ludowej Denis Puszylin jedzie do Moskwy na jubileuszowy zjazd partii Jedna Rosja i odbiera legitymację partyjną z rąk przewodniczącego Dmitrija Miedwiediewa. Przy okazji przypomina, że już 350 tys. mieszkańców Donbasu ma rosyjskie obywatelstwo, a planuje się, że niebawem wszyscy będą obywatelami Federacji Rosyjskiej. Akcja zbrojna ze strony Ukrainy będzie odczytana jako atak na obywateli Rosji, ergo – na Rosję. Celem tej rosyjskiej gry jest wymuszenie na Kijowie realizacji porozumień mińskich z 2015 roku. Jest w tych porozumieniach pewien kruczek, niekorzystny dla Kijowa, a korzystny dla Moskwy: zobowiązanie do wmontowania separatystycznych donbaskich „republik ludowych” w skład państwa ukraińskiego na zasadach, które pozwolą Rosji na przywrócenie kontroli nad Ukrainą i zawrócenie jej z drogi na Zachód (np. poprzez torpedowanie inicjatyw proeuropejskich i pronatowskich). Ten wątek również pojawił się w rozmowie prezydentów Rosji i USA. Biden powiedział: „Tak, są porozumienia mińskie. Rozmawiajmy o nich”. Kreml uznał to za taktyczne zwycięstwo. Dziś ma się odbyć rozmowa Bidena z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim na tematy poruszone z Putinem. Jaka będzie konkluzja tej rozmowy, zobaczymy. Można założyć, że Biden zreferuje stanowisko Moskwy. Ale czy je poprze? No i jak odniesie się do tego Zełenski, który nie jest skłonny ulegać rosyjskim naciskom?

Lista życzeń

Eksperci we wspomnianym już studiu telewizyjnym po wielokroć powtarzali też tezę: „możliwa odpowiedź Zachodu na rosyjską groźbę agresji to sankcje. A tymi sankcjami to piekło jest wybrukowane, niech wprowadzają, dla nas to nie jest problem”. Czy aby na pewno? W aspekcie sankcji kluczowa obecnie jest rozgrywka o Nord Stream 2. Amerykanie próbują uzależnić uruchomienie gazociągu od tego, jak Rosja będzie się zachowywać wobec Ukrainy. W krótkim komunikacie Białego Domu po rozmowie Biden-Putin znalazła się zapowiedź, że w razie rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie USA wraz z sojusznikami podejmą „ostre środki ekonomiczne”. Będzie agresja, nie będzie NS2. Sankcje są bronią działającą długofalowo. Z biegiem lat utrzymujący się reżim sankcyjny zdecydowanie nie służy Rosji, więc ochocze pokrzykiwanie propagandystów, że nie mają znaczenia, są kolejnym blefem.

Putin upiekł swoje pieczenie – Biden uległ presji, podjął rozmowy i zapowiada ich kontynuację. Na tapetę wraca Donbas. Zelżało napięcie wokół NS2. Ale najważniejsze dla Moskwy jest otwarcie możliwości przedyskutowania narzucanego przez Kreml nowego rozdania dotyczącego architektury bezpieczeństwa w Europie. Putin dyktuje warunki: niech NATO nie rozszerza się na wschód, niech nie dozbraja Ukrainy, niech uzna protektorat Rosji nad obszarem postsowieckim. Putin mówi o nich: to nasze czerwone linie, niech Zachód nie śmie ich przekraczać i niech da gwarancje na piśmie, że do przekroczenia nie dojdzie. To lista życzeń niemożliwych do spełnienia. Ale wygodny przedmiot targów, który na użytek wewnętrzny można sprzedawać jako świadectwo potęgi Rosji.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]