Premier jak Kazimierz Wielki

Donald Tusk ruszył w objazd po kraju i od razu posypały się na niego gromy.
Czyta się kilka minut

Stanął w kolejce do kasy dworcowej jak zwykły śmiertelnik. Obejrzał piękny dworzec w Poznaniu, a przecież dworce polskie są wyłącznie pokraczne i śmierdzą. Pojechał niezłym pociągiem z Poznania do Wrocławia, a przecież pociągi w Polsce wyłącznie biorą udział w katastrofach albo stoją zepsute na bocznicach. Przeleciał helikopterem nad autostradą, a przecież autostrady...

Premier znajduje się w sytuacji bez wyjścia. Jeśli nie będzie jeździł po kraju, posypią się na niego gromy, że steruje państwem zza biurka i nie ma bladego pojęcia, jak wygląda tzw. prawdziwe życie. Jeśli zdecyduje się ruszyć w podróż, zawsze pojawią się dyżurne porównania z Edwardem Gierkiem i jego gospodarskimi wizytami, porównania, z których zresztą sam premier wybrnął dosyć nieszczęśliwie, twierdząc, że akurat ten element gierkowszczyzny wspomina nienajgorzej.

Czy jest tu możliwy jakiś kompromis między drapieżną publicystyką, która za nic w świecie nie przyzna, że są w Polsce wyremontowane dworce, a powinnościami szefa państwa? Z dzieciństwa pamiętam czytankę o królu Kazimierzu Wielkim, który przebrany w łachy żebraka incognito wędrował pieszo po kraju. To nie jest oczywiście zły pomysł, choć trudno wyobrazić sobie premiera z kosturem i w starych ubraniach. Ale dobrze byłoby, gdyby przy okazji wizyt gospodarskich, szef rządu wykonywał niespodziewany skok w bok, tam, gdzie się go nie spodziewają. Byłoby świetnie, gdyby schodził częściej z pułapu wysokości przelotowej, żeby zobaczyć, jak wygląda widziany z okien pociągu pejzaż polski między Gdańskiem a Warszawą.

Byłoby również wspaniale, gdyby przy okazji tych wizyt nie przekraczał cienkiej granicy między politycznym PR-em a śmiesznością.

Premier nie musi stać w kolejce po bilet.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2012